Jerzy Adam Stępień: Nie trzeba wdzierać się do Trybunału siłą. Narzędzia prawa leżą na stole

0
(0)

Dominuje we wpisach na FB przekonanie, że potrzebne jest siłowe rozwiązanie konfliktu wokół Trybunału Konstytucyjnego, podobne do przejęcia publicznego radia i telewizji, które miało miejsce w 2023 r. kiedy ministrem kultury był Bartłomiej Sienkiewicz. On sam chyba uległ takiej wizji, stwierdzając, że dobry czas na odzyskanie Trybunału to pierwsze chwile rządu ustanowionego po wyborach 2023.

B. Sienkiewicz zapomniał chyba, że siłowe wejście policji na teren telewizji nastąpiło po wcześniejszym opracowaniu przez bardzo kompetentnych prawników (pewnie na jego zlecenie) procedury przejęcia zarządu spółkami medialnymi.

Dopiero kiedy wykazano, że ustawa o Radzie Mediów Narodowych jest niezgodna z konstytucją, można była za podstawę prawną działania przyjąć kodeks handlowy jako przepis ogólny dla ustawy o RMN. Ta ostatnia ustawa była dwukrotnie uchwalana. Pierwsza jej postać została zbadana przez Trybunał Konstytucyjny z prezesem Rzeplińskim i uznana za niekonstytucyjną. Wyrokiem tym PiS się nie przejął i niebawem uchwalił tę ustawę po raz drugi, wpadając w ten sposób w pułapkę zastawioną wcześniej przez Naczelny Sąd Administracyjny, który dużo wcześniej wypracował doktrynę, która pozwalała ignorować przepisy ustawy uchwalonej w tym samym – co do istoty – brzmieniu po wcześniejszym stwierdzeniu niekonstytucyjności ustawy pierwotnej.

Dopiero po przeprowadzeniu tego koronkowego wywodu szanującego zasady państwa prawa minister Sienkiewicz mógł przejść do pamiętnej ofensywy. Całość tej akcji została, jak pamiętamy, zaakceptowana orzeczeniami sądów powszechnych.

Bartłomiej Sienkiewicz nie naruszył prawa i w związku z tym akcja policji miała swoje uzasadnienie. To bardzo istotna okoliczność, kiedy szukamy analogii w poszukiwaniu rozwiązania problemu Trybunału Konstytucyjnego. Niech sobie nikt nie wyobraża fizycznego wyprowadzania Święczkowskiego z gabinetu na Szucha. To po prostu nieskuteczne.

Tym razem rozwiązanie nie leży, jak w przypadku telewizji, w rękach rządu, lecz w rękach samych sędziów Trybunał prawidłowo wybranych – ich jest tej chwili 14 (nie liczymy dublera Wyrembaka), a ósemka w tym gronie ma już po wyborze sędziego Macieja Berka większość bezwzględną. Nawrocki może sobie nie odbierać ślubowania od tego ostatniego – nie ma to większego znaczenia, bo doktryna prawa konstytucyjnego wypracowała już antidotum na niedziałanie prezydenta (patrz jednomyślnie podjęta w tej sprawie uchwała Polskiego Towarzystwa Prawa Konstytucyjnego z 18 września br.). Nie tylko wypracowała, ale już nawet wprowadziła do praktyki w przypadku czworga prawidłowo wybranych, a nie zaproszonych do pałacu przez prezydenta sędziów.

Bogdan Święczkowski doskonale wie, że szybkimi krokami zbliża się do niego moment uchylenia mu immunitetu i tym sam natychmiastowe – z mocy prawa – odsunięcie od wykonywania obowiązków prezesa. Stąd jego rozpaczliwe kroki związane nawet z użyczeniem prądu dla organizatorów protestu pod Trybunałem – za co też w przyszłości zapłaci, tym razem z własnej kieszeni.

Jerzy Adam Stępień

Autor opublikował wcześniej komentarz na swoim profilu FB

Tytuł od redakcji MK

 

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 0 / 5. Vote count: 0

No votes so far! Be the first to rate this post.

0 0 głosy
Ocena artykułu
Subskrybuj
Powiadom o
guest

wp-puzzle.com logo

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów