Warszawa 22 czerwca 2026 r.
Wojna o świadomość
Pełnoskalowa wojna między Federacją Rosyjską a niepodległą Ukrainą wkroczyła już w piąty rok trwania. Trwa zatem dłużej niż wojna z lat 1914–1918, do dziś określana w wielu krajach mianem Wielkiej Wojny. Formalnie konflikt toczy się między dwoma państwami, jednak jego zasięg i konsekwencje są znacznie szersze. Konflikt Rosji z państwami wspierającymi Ukrainę przybiera różnorodne formy, dlatego coraz częściej określany jest mianem „wojny hybrydowej”. Jej elementami są z jednej strony akty dywersji i sabotażu, skrytobójstwa oraz wojna wywiadów, z drugiej zaś sankcje gospodarcze, blokady ekonomiczne, zamrażanie aktywów, a także szeroko zakrojona pomoc wojskowa, logistyczna, wywiadowcza i informacyjna kierowana do stron bezpośrednio zaangażowanych w konflikt. Najważniejszym frontem tej wojny pozostaje jednak przestrzeń informacyjna. To właśnie toczona na pełną skalę wojna w cyberprzestrzeni, mediach tradycyjnych, mediach społecznościowych i różnych obszarach Internetu może ostatecznie przesądzić o wyniku całego konfliktu.
Historia większości wojen prowadzonych po 1945 roku pokazuje, że kluczowe rozstrzygnięcia zapadają nie tylko na polach bitew. Kiedyś decydowały o nich ekrany telewizorów, dziś coraz częściej ekrany smartfonów. Celem działań prowadzonych na tym froncie jest takie oddziaływanie na opinię publiczną państwa zaangażowanego w konflikt, aby działania podejmowane na pozostałych frontach wojny spotykały się ze społecznym sprzeciwem i stawały się mniej skuteczne. Optymalnym rezultatem wojny informacyjnej jest zmiana polityki państwa będącego celem operacji, a nawet doprowadzenie do zmiany władzy. Współczesne możliwości technologiczne dostarczają niezwykle szerokiego wachlarza narzędzi, które mogą uczynić taki wpływ wyjątkowo skutecznym.
Polska jest bezpośrednim zapleczem ukraińskiego frontu militarnego w zakresie zaopatrzenia i logistyki. Stanowi również ważny element systemu sankcji i restrykcji nakładanych na Rosję. Nic więc dziwnego, że stała się także jednym z głównych celów rosyjskich działań informacyjnych. Początkowo wydawało się, że polskie społeczeństwo jest na tego rodzaju ataki odporne. Bezprecedensowa i budząca podziw świata skala pomocy udzielanej uchodźcom wojennym z Ukrainy zjednoczyła Polaków w stopniu porównywalnym jedynie z okresem pierwszej „Solidarności”. Równie wyjątkowe było, cieszące się szerokim poparciem społecznym, zaangażowanie władz państwowych w organizację pomocy militarnej dla walczącej Ukrainy oraz działania dyplomatyczne mające skłonić sojuszników Polski do podobnego wysiłku.
Z czasem jednak ten wspólny front zaczął się kruszyć. Początkowo wydawało się, że jawnie prorosyjskie środowiska próbujące pogarszać stosunki polsko-ukraińskie pozostają politycznym marginesem. Stopniowo jednak dołączały do nich kolejne środowiska, dla których bieżąca walka polityczna okazywała się ważniejsza od podstawowej racji stanu. Jednolity front zaczął się rozpadać.
Przed kilkunastoma dniami — patrząc z perspektywy polskich interesów — doszło do gwałtownego załamania tego frontu. Jedna nie do końca przemyślana i niewątpliwie niefortunna decyzja prezydenta walczącej Ukrainy uruchomiła falę wydarzeń, które mogą mieć poważne konsekwencje dla przyszłości Polski. Wydarzenia rozwijają się bowiem zgodnie ze scenariuszem od lat tworzonym i konsekwentnie realizowanym przez Moskwę. Propagandowym „przygotowaniem artyleryjskim” poprzedzającym rosyjską agresję było oskarżanie Ukrainy o „faszyzm”. Nie jest to miejsce na rozważania o tym, czym był faszyzm, nazizm i pokrewne im ideologie w przeszłości, a czym są współcześnie. Jedno pozostaje jednak bezsporne: napaść na inne państwo uzasadniana ideą własnej wyższości stanowi bliską analogię do praktyk i ideologii totalitarnych XX wieku.
Polska boleśnie doświadczyła skutków wszystkich totalitaryzmów ubiegłego stulecia. Nieustanne rozpamiętywanie tragicznych wydarzeń z przeszłości nie może jednak stanowić fundamentu współczesnej polityki państwa. Tragedia wołyńska pozostaje jedną z najgłębszych traum polskiej pamięci zbiorowej. Rosja doskonale zdaje sobie z tego sprawę i z pełną premedytacją wykorzystuje ten temat, aby pogłębiać istniejące już podziały społeczne oraz uczynić stosunek do Ukrainy jedną z głównych osi politycznego konfliktu w Polsce. Nic więc dziwnego, że na ten odcinek frontu informacyjnego skierowano szczególnie duże siły.
O skutkach tej operacji dowiadujemy się każdego dnia. Fala antyukraińskich publikacji, wypowiedzi i oświadczeń nie tylko wzmacnia wrogą retorykę, lecz także prowadzi do aktów przemocy wobec mieszkających w Polsce Ukraińców, obywateli polskich ukraińskiego pochodzenia, a niekiedy również wszystkich tych, których ktoś uzna za „obcych”. Codzienne doniesienia o agresji słownej i fizycznej, pobiciach, zastraszaniu czy próbach wykluczania określonych grup z życia publicznego budzą głęboki niepokój. Pojawiające się propozycje lustracji urzędników państwowych według kryteriów etnicznych czy też działalność samozwańczych grup próbujących zastraszać „obcych” w przestrzeni publicznej nie tylko przywołują najgorsze historyczne skojarzenia. Stanowią również dramatyczną ilustrację sytuacji, w której znalazła się Polska — kraj będący obiektem szeroko zakrojonej wojny prowadzonej przez Rosję na wielu frontach.
Dlatego konieczny jest apel do wszystkich uczestników publicznej debaty. W czasie wojny wspieranie propagandy przeciwnika — nawet jeśli wynika z autentycznych przekonań moralnych lub historycznych — może prowadzić do skutków korzystnych dla wroga. Zabierając głos w sprawach publicznych, należy zawsze pamiętać o szerszym kontekście wydarzeń. Można śpiewać bez fałszu, ale trzeba mieć świadomość, w jakim chórze ostatecznie wybrzmi własny głos.
Jeszcze ważniejszy jest apel skierowany do rządzących. Obowiązkiem władz w czasie wojny jest przede wszystkim obrona państwa, a nie doraźne politykowanie. Najpilniejszym zadaniem jest dziś neutralizowanie skutków podrzuconych Polsce prowokacji informacyjnych. Potrzebne są inwestycje w obronność, lecz równie potrzebna jest budowa skutecznego systemu odporności państwa w przestrzeni komunikacyjnej i informacyjnej.
Należy również pilnie określić granicę między wolnością słowa a działalnością agenturalną. Tam, gdzie pojawiają się działania służące interesom obcego państwa kosztem bezpieczeństwa Polski, państwo powinno reagować stanowczo, wykorzystując wszystkie dostępne prawem instrumenty.
Pilnym zadaniem pozostaje także odbudowa bliskich, sojuszniczych relacji z walczącą Ukrainą. Zbliżające się spotkanie w Gdańsku powinno stać się okazją, której nie wolno zmarnować. Cele imperialnej polityki Rosji są znane i wielokrotnie deklarowane. Należą do nich osłabienie, a jeśli to możliwe także dezintegracja Unii Europejskiej, osłabienie Sojuszu Północnoatlantyckiego oraz odbudowa rosyjskiej strefy wpływów w Europie Środkowej. Cele te mogą być realizowane nie tylko środkami militarnymi, ale również za pomocą instrumentów politycznych, gospodarczych i informacyjnych.
Dlatego wszelkie działania zmierzające do osłabiania spójności Unii Europejskiej czy skłócania Polski z jej najbliższymi sojusznikami powinny być oceniane przez pryzmat ich konsekwencji dla bezpieczeństwa państwa. Jeśli nie zrozumiemy skali zagrożenia i nie podejmiemy działań odpowiednio wcześnie, możemy boleśnie przekonać się o skutkach własnej bierności. Przypominają o tym słowa Mariana Turskiego, ostrzegającego, że „Auschwitz nie spadło z nieba”. Historia pokazuje bowiem, że największe katastrofy polityczne i moralne nie pojawiają się nagle. Są rezultatem procesów, które przez długi czas bywają lekceważone.
Konferencja Ambasadorów RP
——————————————-
Konferencja Ambasadorów RP to stowarzyszenie byłych przedstawicieli RP, której celem jest analiza polityki zagranicznej, wskazywanie pojawiających się zagrożeń dla Polski i sporządzanie rekomendacji. Chcemy dotrzeć do szerokiej opinii publicznej. Łączy nas wspólna praca i doświadczenie w kształtowaniu pozycji Polski jako nowoczesnego państwa Europy, znaczącego członka Wspólnoty Transatlantyckiej. Jesteśmy przekonani, że polityka zagraniczna powinna reprezentować interesy Polski, a nie partii rządzącej.
—————————————–
Zdjęcie: Spotkanie Karola Nawrockiego i Wołodymyra Zełenskiego, 19 grudnia 2025. Źródło: Wikimedia Commons