Warszawa 9 kwietnia 2026 r.
Dwudziestego drugiego marca bieżącego roku w większości polskich kościołów odczytano list pasterski Episkopatu przypominający 40. rocznicę wizyty Jana Pawła II w rzymskiej synagodze. Był to jeden z najdonioślejszych tekstów skierowanych do wiernych Kościoła katolickiego, jakie pojawiły się w sferze publicznej w ostatnich miesiącach, a nawet latach. List ma charakter teologiczny, jednak jego znaczenie daleko wykracza poza wymiar kościelny czy duchowy.
By zrozumieć jego wagę, trzeba – używając języka kościelnego – umieścić go w kontekście „znaków czasu”. A czasy, zarówno w Polsce jak i w całym obszarze kiedyś nazywanym „światem zachodnim”, są niezwykle groźne. Dzisiejsze wybory i decyzje mogą mieć dalekosiężne i być może nieodwracalne skutki. Zasady prawne i fundamenty polityczne zainicjowane przez świat Zachodu, na których opierał się powojenny ład w poszczególnych krajach i na świecie, są obecnie podważane. Toczą się wojny, które wybuchły dlatego, że owe zasady zostały złamane.
W wielu krajach dochodzi do podziałów społecznych, które już przekroczyły lub są na granicy przekroczenia norm wyznaczających cywilizowany dyskurs polityczny. Przebiegają one według wyraźnie zarysowanych linii:
Jedna strona opowiada się za porządkiem opartym na prawie (w tym na międzynarodowo chronionych prawach człowieka). Różnice poglądów, nawet fundamentalne, traktuje jak coś naturalnego, jednak uważa, że nadrzędne dobro wspólne wymaga od wszystkich gotowości do dialogu, kompromisu, a przede wszystkim wzajemnego szacunku. I – co najważniejsze – że te niezbywalne, podstawowe prawa każdego człowieka i każdej mniejszości będą przez sprawujących władzę szanowane.
Druga strona uważa, że większość może a nawet powinna podporządkować wszystkich swoim normom i wartościom a prawo ma służyć temu by owo podporządkowanie egzekwować. Taki sposób myślenia Theodore Adorno nazwał mentalnością autorytarną. W następstwie dojścia do władzy ludzi o takiej mentalności powstało to, co Anne Applebaum określiła jako wspólnotę autokracji, ochranianą regionalnie przez niektóre wielkie mocarstwa.
Spoiwem, które najczęściej umożliwia zwolennikom takich poglądów zdobywanie i utrzymywanie władzy, jest skrajny nacjonalizm, nazywany przez nich niezmiennie patriotyzmem. W niektórych krajach europejskich nacjonaliści o autorytarnych skłonnościach zdobyli i utrzymują władzę starając się swe władztwo poszerzać a prawa mniejszości ograniczyć. W innych wciąż są w mniejszości, jednak często jest to mniejszość rosnąca w siłę. Czynnikiem wciąż hamującym nacjonalistyczne i autokratyczne zapędy jest istnienie zinstytucjonalizowanej wspólnoty, która stoi na straży dotychczasowych zasad i wartości – Unii Europejskiej. I dlatego właśnie Unia jest najbardziej znienawidzoną i atakowaną przez nacjonalistów instytucją. W tym kontekście dochodzimy do wagi i znaczenia listu pasterskiego polskich biskupów. Nasze wstąpienie do Unii nie było oczywistością. Ci, którzy pamiętają unijne referendum pamiętają też niezwykle ostrą kampanię przeciwników obecności Polski w europejskiej wspólnocie. I choć wynik 77 do 22 wydawał się wówczas wielkim zwycięstwem trzeba pamiętać, że frekwencja wyniosła zaledwie 58% uprawnionych. Nie wiadomo jaki byłby wynik, a zwłaszcza frekwencja, gdyby nie jasna i jednoznaczna posta wa ówczesnego Kościoła pamiętne słowa polskiego papieża: „Od Unii Lubelskiej do Unii Europejskiej”.
Dziś jesteśmy w podobnej sytuacji. Skrajnie nacjonalistyczne siły jawnie nawołują do wyjścia ze wspólnoty a swoje zaplecze budują dodatkowo na resentymentach antyniemieckich, antyukraińskich i antysemickich. Najsilniejsza partia opozycyjna oraz wybrany minimalną (do dziś nie wiadomo jaką) większością prezydent zapewniają, że nie dążą do Polexitu jednocześnie robiąc wszystko, by Unię Europejską w oczach Polaków zohydzić. Dotychczas siły te cieszyły się poparciem zdecydowanej większości polskiej hierarchii kościelnej. Poparcie to było istotnym czynnikiem, który dał nacjonalistom zwycięstwo w kolejnych wyborach parlamentarnych i prezydenckich.
Nacjonalizmy, a zwłaszcza ich skrajne odmiany, zawsze posiadają spajające wspólnotę znaki rozpoznawcze, symbole i kody językowe. W Polsce takim znakiem od końca XIX wieku do końca II wojny światowej a nawet później był niezmiennie antysemityzm, niestety bardzo często wspierany przez Kościół. Starannie ukrywany w okresie stalinowskiej „urawniłowki”, został użyty w 1968 roku i jest wykorzystywany politycznie do dziś. Ponieważ Żydów w Polsce jest zbyt niewielu by antysemityzm mógł być równie skuteczny jak przed wojną i przed Zagładą, do „obcych” – których jakoby z obowiązku patriotycznego należy nienawidzić – coraz częściej zaliczani są uchodźcy z Ukrainy. Dzieje się to bez wątpienia pod ukrytym wpływem płynącym z Rosji.
Jeśli połączymy list pasterski episkopatu z humanitarną akcją pomocy Ukrainie zainicjowaną w archidiecezji krakowskiej widzimy, że polscy biskupi – choć obie inicjatywy miały charakter czysto duchowy i humanitarny – jedynie przypominając naukę Kościoła uderzyli w samo sedno polskiego nacjonalizmu. Stąd tak ogromne oburzenie i tak silne reakcje, zarówno środowisk nacjonalistycznych jak i sprzyjających im środowisk kościelnych.
W przypadku zwycięstwa sił nacjonalistycznych wyjście Polski z Unii albo działania na rzecz rozbicia Unii są bardzo prawdopodobnym scenariuszem. W przypadku Polski byłoby to coś znacznie poważniejszego niż Brexit, którego skutkiem jest recesja, trwające problemy gospodarcze oraz polityczna marginalizacja Wielkiej Brytanii. Polska geopolitycznie znajduje się w zupełnie innym miejscu. W sytuacji gdy dalsze istnienie NATO jest kwestionowane przez najpotężniejszego członka sojuszu Unia Europejska – której niemal wszyscy członkowie są jednocześnie naszymi sojusznikami w NATO – stanowi realną gwarancję naszej niepodległości.
Polski Kościół, podobnie jak społeczeństwo, jest głęboko podzielony. Można jednak mieć nadzieję, że zarówno nauka Kościoła w kwestii relacji między chrześcijaństwem a judaizmem, jak i wynikająca z samego rdzenia chrześcijaństwa pomoc humanitarna dla bestialsko mordowanych Ukraińców staną się w Kościele normą. A Kościół – tak wiernie, zgodnie Ewangelii głoszący i praktykujący swą naukę – to dla polskich nacjonalistów niebezpieczeństwo wręcz śmiertelne. Do konserwatywnych wyborców głosujących bez głębszej refleksji głos środowisk liberalnych nie dociera. Stanowisko Kościoła przypominające podstawowe prawdy ewangeliczne – dotrze. I stąd ogromna nadzieja, jaką budzi list pasterski polskich biskupów.
Konferencja Ambasadorów RP
Konferencja Ambasadorów RP to stowarzyszenie byłych przedstawicieli RP, której celem jest analiza polityki zagranicznej, wskazywanie pojawiających się zagrożeń dla Polski i sporządzanie rekomendacji. Chcemy dotrzeć do szerokiej opinii publicznej. Łączy nas wspólna praca i doświadczenie w kształtowaniu pozycji Polski jako nowoczesnego państwa Europy, znaczącego członka Wspólnoty Transatlantyckiej. Jesteśmy przekonani, że polityka zagraniczna powinna reprezentować interesy Polski, a nie partii rządzącej.
Zdjęcie: Jan Paweł II z rabinem Rzymu Elio Toafem. (Vatican News)