Piotr Dominiak. Rejsy po gospodarce: Szelmostwa AI

5
(2)

Nowe czasy, nowe problemy,… nowe złodziejstwa. Znanemu lektorowi ukradziono głos. Nie, nie jest teraz niemy. Mówi jak dawniej tyle, że nie tylko on. Nie wiem, jak na to wpadł. Czy chciał sobie kupić szambo, czy przypadkowo wysłuchał reklamę tego, skąd inąd potrzebnego, towaru. W każdym razie połapał się, że do zakupu tegoż namawia on sam, a konkretnie ktoś mówiący jego głosem.

Okazało się, że właściwie to nie był „ktoś”, ale „coś” wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Lektor nieco się na ten fakt obruszył uznał, że jest poszkodowany i oddał sprawę do sądu, bo po dobroci nic od producenta szamb nie uzyskał. Ten tłumaczył się, że to ChatGPT użył głosu lektora bez wiedzy i świadomości twórcy reklamy. Ponoć nikt nie zlecał AI, by wykorzystała ten właśnie głos, ani oryginalne nagrania z tekstami czytanymi przez skarżącego. Krótko mówiąc to AI, wbrew nazwie bydlę sztuczne, ale mało inteligentne, „zabrało” istniejący głos z przepastnych zasobów internetu i przekazało producentowi szamb nie informując go czyj on jest. Reklamodawca uznał go więc za kreację własną AI.

Powstał potężny problem prawny. Co z tym fantem zrobić? Zdania prawników są (jak zwykle) podzielone, choć wszyscy rozumieją, że to dopiero początek spraw, o jakich kilka lat temu nikomu się nie śniło. Bo technologie (też jak zwykle) wyprzedzają regulacje mające trzymać je w ryzach.

Przypomniała mi się sprawa z lat 90-tych XX wieku, gdy pracownica ówczesnej Akademii Medycznej w Gdańsku została oskarżona o kradzież impulsów telefonicznych i naraziła uczelnię na spore straty. Sąd łamał sobie głowę jak ów czyn potraktować, bo impulsy nie są czymś materialnym, więc właściwie co tam zostało skradzione?

Teraz sytuacja jest podobna, choć wydaje się znacznie bardziej skomplikowana, a jej rozstrzygnięcie będzie precedensem.

Prawnicy uważają, że należy ją rozpatrywać na gruncie prawa cywilnego, karnego, autorskiego, konkurencji, prawa o danych osobowych. Pięknie, ale co to znaczy?

Uproszczona interpretacja jest taka – nastąpiło naruszenie „wizerunku audialnego” poszkodowanego poprzez sklonowanie jego głosu. Trzeba będzie rozstrzygnąć jaką szkodę poniósł lektor. Czy jego głos był na tyle publicznie rozpoznawalny, że odbiorcy reklamy mogli uznać, że to właśnie on, osoba znana, do której mieli zaufanie, namawia ich do kupowania szamb? Jeśli tak to zostali wprowadzeni w błąd, a lektor doznał nie tylko uszczerbku na swoim „wizerunku audialnym”, ale utracił wynagrodzenie, które należałoby mu się, gdyby naprawdę nagrał ową reklamę. Poza tym jego ogólny wizerunek mógł zostać naruszony poprzez skojarzenie z produktem, z którym nigdy nie chciałby być kojarzony. Producent może zaś być oskarżony o naruszenie zasad uczciwej konkurencji poprzez stworzenie wrażenia, że jego wytwory są promowane przez znane postaci.

Dziś to głos został przejęty i wykorzystany poza wszelką kontrolą, jutro będą, pewnie już są inne elementy wizerunku. W istocie chodzi o ochronę naturalnych, fizycznych atrybutów człowieka.

No, a kto jest winowajcą tej precedensowej sprawie? Nieświadomy rzeczy producent szamb, równie nieświadomy twórca jego reklamy? Bo zawierzyli AI? Czy sama AI – twór nieokiełznany, niezależny, samorządny, mający nasze prawa i obyczaje, tam gdzie pan majster wie, a my się domyślamy.

Piotr Dominiak

Cotygodniowe komentarze „Rejsy po gospodarce” prof. dr. hab. Piotra Dominiaka, założyciela i pierwszego dziekana Wydziału Zarządzania i Ekonomii Politechniki Gdańskiej ukazywały się na łamach prasy gdańskiej od początku lat 90. Obecnie prof. Dominiak publikuje je na swoim profilu na FB

 

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 5 / 5. Vote count: 2

No votes so far! Be the first to rate this post.

5 1 głos
Ocena artykułu
Subskrybuj
Powiadom o
guest

wp-puzzle.com logo

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze