Wysłałem taki komentarz do prasy à propos ustawy CPN 3, zaskarżenia jej do TK i skutków dla podatników. Pewnie potną, więc wklejam w całości*, gdyby komuś mogło się do czegoś przydać:
Do Trybunału trafiły dwie ustawy w dwóch różnych trybach. Pierwsza, z 3 lipca 2026 r., została skierowana w trybie kontroli prewencyjnej, a więc przed podpisaniem. Nie obowiązuje i nie stanowi podstawy do pobrania podatku. Druga, obejmująca okres od marca 2026 r. do marca 2027 r., została przez Prezydenta podpisana i skierowana do TK w trybie kontroli następczej. Oznacza to, że ustawa obowiązuje i będzie stosowana, a pierwsza zaliczka będzie wymagalna niezależnie od toczącego się postępowania przed Trybunałem. Dalsze uwagi dotyczą tej drugiej ustawy.
Ocenę skutków ewentualnego wyroku trzeba zacząć od samego Trybunału. W jego składzie nadal zasiada dubler (osoba niebędąca sędzią), a czworo sędziów nie jest dopuszczanych do orzekania, mimo zabezpieczenia wydanego w tej sprawie przez Europejski Trybunał Praw Człowieka. Rodzi to poważne wątpliwości co do prawidłowości funkcjonowania TK, a w konsekwencji co do tego, czy jego orzeczenia będą respektowane przez organy państwa.
Warto też zwrócić uwagę na specyficzne zachowanie Prezydenta. Skierowanie ustawy do TK w trybie prewencyjnym zablokowałoby ją w praktyce ad calendas graecas, bo bez podpisu nie mogłaby wejść w życie, a TK nie jest w stanie zebrać pełnego składu, jaki jest właściwy przy takim wniosku. Podpisanie ustawy i jednoczesne zaskarżenie jej w trybie następczym oznacza natomiast, że ustawa zacznie działać, a podatek będzie pobierany. Przy obecnym stanie Trybunału wniosek w trybie następczym jest w dużej mierze nieefektywny. Moim zdaniem wskazuje to, że jest to raczej ruch o charakterze propagandowym niż realna próba wyeliminowania ustawy z porządku prawnego.
Co do tego, od kiedy działałby wyrok: zgodnie z art. 190 ust. 3 Konstytucji orzeczenie TK wchodzi w życie z dniem ogłoszenia, przy czym Trybunał może określić inny termin utraty mocy obowiązującej przepisu, w przypadku ustawy nie dłuższy niż 18 miesięcy. Przy podatku obejmującym okres do marca 2027 r. odroczenie nawet o kilka miesięcy oznaczałoby w praktyce, że ustawa zostanie w całości wykonana przed utratą mocy. Jeszcze poważniejszym problemem jest to, że od grudnia 2024 r. rząd nie publikuje wyroków TK w Dzienniku Ustaw. Organy podatkowe stoją obecnie na stanowisku, że wyrok TK, który nie został opublikowany we właściwym dzienniku urzędowym, nie wywołuje skutków prawnych. Takie stanowisko zajmowały np. w sprawach dotyczących tzw. ulgi meldunkowej, co RPO zakwestionował w wystąpieniu do Ministra Finansów i Gospodarki z maja 2026 r. Część sądów przyjmuje odmiennie, że wyrok wywołuje skutki od ogłoszenia na sali rozpraw, a publikacja ma charakter techniczny. Jeszcze inni uważają, że publikacja wyroku na sali rozpraw TK powoduje brak domniemania konstytucyjności ustawy i upoważnia sądy do jej pomijania. Można zakładać, że administracja będzie stosować ustawę mimo wyroku, a spór przeniesie się do sądów administracyjnych, przy czym jego wynik nie jest przesądzony, tym bardziej że część sądów kwestionuje również prawidłowość obsady i działania samego Trybunału.
Z tego samego powodu, moim zdaniem, choć nie jestem tu ekspertem, ewentualne odzyskanie zapłaconego podatku nie będzie proste niezależnie od tego, kiedy wyrok zapadnie. Wyrok TK działa co do zasady na przyszłość, a o tym, czy obejmie podatek za okresy wcześniejsze, zadecyduje jego treść i sposób odczytania przez organy i sądy. Przy niepublikowanym wyroku należy się spodziewać odmowy zwrotu i wieloletniego sporu sądowego. Zapłata podatku nie zamyka jednak drogi do dochodzenia jego zwrotu. Podobnie wyrok wydany przed końcem marca 2027 r. nie da, moim zdaniem, bezpiecznej podstawy do zaprzestania wpłat kolejnych zaliczek. Jeżeli przepisy rzeczywiście utracą moc, obowiązek za okresy późniejsze co do zasady nie powinien powstać, ale przy obecnym sporze o skutki niepublikowanych wyroków administracja najpewniej uzna obowiązek za nadal istniejący, a wstrzymanie płatności wiązałoby się z ryzykiem odsetek, egzekucji, a także odpowiedzialności osób zarządzających. Bezpieczniejszym wariantem wydaje się zapłata i dochodzenie zwrotu niż wstrzymanie płatności.
Trzeba też podkreślić, że wyrok o niekonstytucyjności wcale nie jest przesądzony. Zarzut Prezydenta opiera się na zasadzie niedziałania prawa wstecz, wywodzonej z zasady demokratycznego państwa prawnego (art. 2 Konstytucji). W dotychczasowym orzecznictwie Trybunału zasada ta nie ma jednak charakteru absolutnego. Odstępstwo jest dopuszczalne, jeżeli jest korzystne dla beneficjentów norm lub/i niezbędne dla realizacji innej wartości konstytucyjnej, a zakaz retroakcji odnosi się przede wszystkim do regulacji pogarszających sytuację tych, których dotyczą. Ustawodawca może więc argumentować, że celem regulacji jest sfinansowanie działań obniżających ceny paliw, a zatem poprawa sytuacji szerokiego kręgu beneficjentów przepisów: konsumentów i przedsiębiorców zużywających paliwo. Istotny jest również status samego Orlenu. Konstytucyjne gwarancje ochrony zaufania do państwa i praw majątkowych mają chronić jednostkę przed władzą publiczną. W orzecznictwie TK przyjmowano, że ochrona konstytucyjnych praw i wolności nie obejmuje podmiotów o publicznoprawnym statusie, w tym spółek Skarbu Państwa, a Orlen jest spółką kontrolowaną przez Skarb Państwa. Muszę przy tym zastrzec, że oba argumenty mają ograniczony zasięg: podatek obciąża także prywatnych importerów i dystrybutorów paliw, Trybunał ocenia ustawę abstrakcyjnie, wobec wszystkich podatników, a Orlen nie jest jednoosobową spółką Skarbu Państwa, lecz spółką giełdową z akcjonariuszami prywatnymi. Wynik postępowania pozostaje więc otwarty, także z uwagi na niemerytoryczny charakter działalności TK w ostatnich latach.
Podsumowując: ustawa obowiązuje i podatek będzie pobierany. Wyrok TK stwierdzający jej niekonstytucyjność nie jest przesądzony, a nawet jeżeli zapadnie, jego skutki zostaną najpewniej zakwestionowane przez administrację z uwagi na wątpliwości co do składu Trybunału i brak publikacji jego wyroków. Ewentualny zwrot podatku byłby przedmiotem długotrwałego sporu przed sądami administracyjnymi, a znaczenie miałoby także to, czy Trybunał odroczy utratę mocy obowiązującej ustawy.
Ufff!
Marcin Krzemiński
Autor opublikował komentarz wcześniej na swoim profilu FB
*Komentarz dr. Marcina Krzemińskiego Monitor udostępnia bez skreśleń. Tytuł – od redakcji.