Powiedzieli, napisali: Stanisław Biernat, że nie występują żadne z okoliczności, które upoważniają prezydenta do opóźniania ślubowania sędziów TK

0
(0)

Prof. Stanisław Biernat, sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku, były wiceprezes Trybunału, mówił w  opublikowanej w Gazecie Wyborczej rozmowie z Ewą Ivanovą o „zastępczym” ślubowaniu sędziów Trybunału, aktach urzędowych prezydenta i pozornym sporze kompetencyjnym głowy państwa z Sejmem.

[…] Kwestie wybierania sędziów TK i obejmowania przez nich urzędów są uregulowane w konstytucji, a także w ustawie o statusie sędziów TK. To bardzo ważne rozróżnienie, ponieważ są to akty prawne o różnej randze w hierarchii źródeł prawa.
Z konstytucji wynika, że Sejm wybiera sędziów; to jego wyłączna kompetencja. Osoba wybrana przez Sejm jest już sędzią TK. Następnie ustawa reguluje kwestię ślubowania. Stosownie do jej przepisów prezydent jest zobowiązany do zorganizowania i przeprowadzenia aktu ślubowania. Natomiast wbrew rozpowszechnionemu przekonaniu prezydent nie ma kompetencji do „odebrania ślubowania”.

[…] Ślubowanie jest czynnością konwencjonalną, to znaczy taką, której prawo nadaje określony sens. Ale to nie jest czynność prezydenta, tylko sędziego. Czynność ta polega na wygłoszeniu roty ślubowania i podpisaniu tekstu roty. Rola prezydenta w tej procedurze polega jedynie na wysłuchaniu ślubowania. Może w czasie uroczystości nie wypowiedzieć ani jednego słowa. Dlatego nie mamy tu do czynienia z aktem urzędowym prezydenta. Ani konstytucja, ani ustawa nie przewiduje, aby prezydent wydawał jakiś akt w procedurze ślubowania. Stroną aktywną podczas tego wydarzenia jest wyłącznie sędzia. […] Według konstytucji akty urzędowe to rozporządzenie, zarządzenie albo postanowienie. A udział prezydenta przy ślubowaniu nie przybiera żadnej z tych form.

[…] [P]rezydent, mimo że zachowuje się biernie, dokonuje czynności urzędowej, której nie należy mylić z aktem urzędowym. Pojęcie czynności urzędowych nie występuje w konstytucji, ale używa się go w literaturze. Mianowicie, prezydent oprócz wydawania aktów urzędowych dokonuje również wielu innych czynności urzędowych. Na przykład wygłasza przemówienie, czy przyjmuje defiladę. Są to czynności niekiedy przewidziane przez prawo.

[…] Trybunał stwierdził […] [w wyrokach K 34/15 i K 35/15], że prezydent może w skrajnych przypadkach opóźniać procedurę ślubowania.

[…] Pierwszy z tych wyroków był wydany zaraz po nocnym ślubowaniu sędziów; wtedy jeszcze Trybunał nie był w stanie przewidzieć, co się będzie działo dalej. Ci politycy, którzy skłonili prezydenta do  zorganizowania ślubowania, spieszyli się, żeby prześcignąć Trybunał.
To było postawienie prezydenta w ośmieszającym dla niego położeniu: albo mu nie pozwolono zasnąć, albo go obudzono w środku nocy po to, żeby przeprowadzić tę operację.
Prezydent został upokorzony i później politycy mogli od niego wymagać różnych rzeczy prowadzących do dalszego naruszania konstytucji.

[…] Ale w 2026 r. niewątpliwie nie występują żadne z okoliczności, które by upoważniały prezydenta do opóźniania ślubowania. W marcu 2026 roku Sejm wybrał sześcioro sędziów, a prezydent wyłuskał tylko dwie osoby, wobec których przeprowadził procedurę ślubowania. Czterem sędziom de facto odmówił. To znaczy opóźniał procedurę w taki sposób, że w istocie sprowadziło się to do odmowy.
A przecież te cztery osoby były w identycznej sytuacji co dwójka, która złożyła ślubowanie. Prezydent nie miał żadnych podstaw do różnicowania sytuacji sędziów. […] W sytuacji, kiedy prezydent nie wykonuje swojej kompetencji wynikającej z ustawy, należy dążyć w inny sposób do doprowadzenia do stanu zgodnego z konstytucją.

[…] Wcześniej […] zwrot [„wobec prezydenta”] rozumiano jako złożenie ślubowania w obecności prezydenta. Wynikało to stąd, że prezydenci od kilkudziesięciu lat wykonywali swoją kompetencję, tzn. organizowali ślubowanie. Sytuacja się zmienia, jeśli prezydent nie wykonuje swojej kompetencji. Spowodowało potrzebę szerszej interpretacji przepisu ustawowego.

[…] Prezydent [formalnie nie odmawiając] wprowadza stan niepewności i pojawia się pytanie, jak długo ta niepewność może trwać. Dopóki ślubowanie odbywało się przed prezydentem, to „wobec” było rozumiane dosłownie, jako „w obecności”. Szersze rozumienie sformułowania  „wobec” wzięło się stąd, że zaczęto szukać wyjścia z sytuacji wywołanej przez bierność prezydenta, po to aby doprowadzić do stanu zgodnego z konstytucją.
Znanym zjawiskiem w prawie jest to, że wykładnia danego przepisu może się zmienić w wyniku okoliczności, które skłaniają do nowego rozumienia.

[…] Na marginesie można zauważyć, że zwrot „wobec” występuje w Konstytucji dziewięć razy, w różnych kontekstach. Przykładowo, według art. 104 ust. 2 Konstytucji posłowie składają ślubowanie o wykonywaniu obowiązków „wobec Narodu”.

[…] Ślubowanie odbyło się w Sejmie w Sali Kolumnowej, ale składano je nie wobec marszałka, tylko w obecności marszałka Sejmu, marszałek Senatu, czy byłych prezesów Trybunału. Wszystkie te osoby były publicznością, a jak wynika z wypowiedzi sędziów, adresatem ślubowania był prezydent.
Nie uważam, żeby marszałek Sejmu wykonywał w ten sposób jakąkolwiek kompetencję, albo pozbawił kompetencji prezydenta. Można powiedzieć, że  udzielił gościny sędziom TK, po to aby doprowadzić do stanu zgodnego z Konstytucją.

[…] Wniosek prezydenta [do Trybunału Konstytucyjnego o rozstrzygnięcie sporu kompetencyjnego między nim a Sejmem] opiera się na zarzucie, że Sejm, choć potem w całym uzasadnieniu jest mowa o marszałku Sejmu, naruszył kompetencje prezydenta w zakresie ślubowania, czy wręcz go pozbawił kompetencji. W rzeczywistości nie można mówić w ogóle o naruszeniu czy odebraniu kompetencji, bo przecież prezydent miał wiele okazji, aby je wykonać. Sędziowie zwracali się do niego wielokrotnie z apelami o przeprowadzenie ślubowania, a prezydent na to nie reagował. Spór kompetencyjny jest więc zupełnie pozorny.
To celowy zabieg, który uważam za jawne nadużycie prawa, w tym konstytucji. Główny prawnik prezydenta powinien się tego wstydzić.
Spór kompetencyjny zainicjowano tylko dlatego, że w czasie takiego sporu organy, które rzekomo są w sporze nie mogą dokonywać żadnych czynności. Wstąpienie z wnioskiem o rozstrzygnięcie sporu kompetencyjnego powoduje zatem zamrożenie stanu rzeczy do czasu, aż Trybunał rozstrzygnie sprawę.
Wniosek dotyczący sporu kompetencyjnego daje prezydentowi pretekst do tego, żeby nie organizować ślubowania czwórki sędziów. Z kolei, Trybunał Konstytucyjny nie jest w stanie rozpoznać tej sprawy, gdyż nie ma możliwości utworzenia pełnego składu, bez sędziów, których się nie dopuszcza do orzekania.

[…] W sferze politycznej wiadomo, że prezes Trybunału nie jest zainteresowany tym, żeby nowi sędziowie zostali dopuszczeni do orzekania, ponieważ może to wpłynąć na jego osobistą sytuację, np. pozbawienie go immunitetu czy wszczęcie postępowania dyscyplinarnego. Prezes TK ma zatem osobisty interes w tym, żeby uważać, że spór kompetencyjny jest realny i czeka na rozstrzygnięcie. […] [I]nne organy nic nie mogą zrobić, nie mają kompetencji, aby rozwiązać ten kryzys.

[…] Powiem trochę naiwnie, że prezydent powinien po prostu cofnąć z Trybunału wniosek dotyczący pozornego sporu kompetencyjnego i zorganizować ślubowanie nowych sędziów, jeżeli nie uznaje ślubowania dokonanego w Sejmie. W innym przypadku wydaje mi się, że paraliż Trybunału wciąż będzie trwał.

wyborcza.pl

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 0 / 5. Vote count: 0

No votes so far! Be the first to rate this post.

5 1 głos
Ocena artykułu
Subskrybuj
Powiadom o
guest

wp-puzzle.com logo

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów