Agresja Rosji na Ukrainę, operacja wojskowa Stanów Zjednoczonych w Wenezueli oraz zakusy USA na Grenlandię skłaniają do zastanowienia, czy jesteśmy bezradni wobec bezprawia (naruszeń prawa międzynarodowego)? Czy zmiana priorytetów Stanów Zjednoczonych prowadzi do upadku międzynarodowego ładu funkcjonującego od 1945 r. na podstawie reguł i zasad?
I.
1. W okresie powojennym (po 1945 r.) doszło do znaczącego, jakościowo i ilościowo, rozszerzenia międzynarodowoprawnej regulacji, zarówno dwustronnie, jak i wielostronnie (niekiedy nawet w formie kodyfikacji – prawa morza, prawa dyplomatycznego i konsularnego, prawa konfliktów zbrojnych lub prawa traktatów). Dynamika tego rozwoju – w tym prawa Unii Europejskiej lub prawa Rady Europy – osiągnęła niespotykany uprzednio poziom, wzmacniając międzynarodową współpracę oraz ochronę państw i ich obywateli. Wzrosła liczba organizacji międzynarodowych (np. Międzynarodowy Fundusz Walutowy, Bank Światowy, Światowa Organizacja Handlu). Nową ramą prawną bezpieczeństwa stała się Karta Narodów Zjednoczonych, w której sformułowano powszechny zakaz groźby lub użycia siły.
W rezultacie powstała architektura prawna i polityczna, na którą składają się instytucje, reguły, zasady i wartości. Te nowe ramy określa się mianem międzynarodowego ładu (rules-based international order). W wielu dziedzinach i mimo zmian międzynarodowego układu sił i interesów, ten oparty na prawie ład korzystnie wpływał i wpływa na międzynarodową współpracę. Najbardziej zaawansowanym przykładem tej ewolucji jest Unia Europejska. Innym, ważnym dokumentem politycznym jest Akt końcowy Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, podpisany również przez USA i Kanadę (Helsinki 1975), w którym sformułowano fundamentalne zasady międzynarodowego ładu.
Głównymi promotorami tego procesu były państwa zachodnie, w tym Stany Zjednoczone, te ostatnie będąc swoistym strażnikiem jego politycznej i prawnej ewolucji. Ważnym elementem dla jego kształtowania była promocja demokracji i praw człowieka oraz aktywność ONZ – tłem natomiast dekolonizacja oraz zahamowanie ekspansji komunistycznej Rosji.
Konstrukcja rules-based order polega na założeniu, że społeczność międzynarodowa funkcjonuje i współpracuje w oparciu o zasady i reguły prawa, jako zespołu norm stworzonych przez państwa (dla siebie samych), z czego wynikają określone prawa i obowiązki. W ramach tego ładu państwo uzasadnia swoje działania argumentami prawnymi i pewnymi wartościami, z drugiej zaś strony jest oceniane w świetle ich przestrzegania. Nawet jeśli państwa naruszają reguły, system zmusza je do szukania uzasadnień prawnych dla swoich działań, co stanowi istotę funkcjonowania rules-based order.
2. W szerszej perspektywie trzeba uwzględnić specyfikę relacji międzynarodowych i prawa międzynarodowego, w porównaniu z lepiej znanymi systemami prawa krajowego (demokracja, podział władz, rząd, parlament oraz powszechne sądy).
Otóż rules-based order kształtowany jest z udziałem najsilniejszych w danej dziedzinie partnerów (wielkie mocarstwa w dziedzinie bezpieczeństwa, państwa dysponujące bronią jądrową, eksporterzy ropy lub niektórych innych surowców). Nie działa tu ogólnoświatowy (powszechny) prawodawca, prokurator, policjant lub sąd. Państwa podlegają jurysdykcji sądów międzynarodowych tylko po wyrażeniu uprzedniej zgody (traktatowo lub ad hoc). W stanowieniu prawa międzynarodowego znaczenie ma zgoda państwa na związanie się traktatem oraz praktyka państw w odniesieniu do norm zwyczajowych. Stosowanie i interpretacja tych reguł są w rękach państw i organizacji międzynarodowych, jednak kontrola przestrzegania przez międzynarodowe instytucje (również sądowe) jest instytucjonalnie rozproszona i ograniczona. Znaczące wyjątki w tym względzie to Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej oraz Europejski Trybunał Praw Człowieka.
Prawo międzynarodowe nie zastępuje i samo z siebie nie zmienia międzynarodowego układu sił. Trudno mieć pretensję do największych i najsilniejszych o to, że istnieją. Wielkie mocarstwa nie znikną, istotny pozostaje natomiast zakres ich międzynarodowych zobowiązań i ich przestrzeganie. Prawo międzynarodowe jest ramą współpracy i współistnienia państw a w konsekwencji również ochrony praw człowieka.
Rolą prawa międzynarodowego jest łagodzić istniejące obiektywnie różnice i podziały. Chroni ono suwerenność czyli jakościowy charakter władzy państw – równych pod względem zdolności władczych (ale już nie pod względem możliwości) i równych pod względem obowiązku przestrzegania wiążącego je prawa. Innymi słowy suwerenność państwa nie wyraża się w równej możliwości naruszania prawa międzynarodowego1.
3. Z powyższych względów rules-based order od początku nie był idealny. Przestrzeganie jego reguł i zasad oraz jego skuteczność zależą od postawy państw czyli ich polityki (policy, politics). Podobnie jak Dekalog lub kodeks karny, prawo międzynarodowe jest często naruszane, jednak trudno mieć pretensje do Pana Boga, że ludzie grzeszą.
W praktyce argumentacja państw odwołująca się do reguł i zasad rules-based order bywa niekiedy pomijana albo brakuje jej spójności, znane są również spory co do pojęć prawnych. Jurysdykcja międzynarodowych organów rozstrzygania sporów jest ograniczona, to znaczy nie jest powszechna, ani obowiązkowa.
Powojenny ład funkcjonuje w ramach międzynarodowego układu sił i charakteryzuje go pewna selektywność oraz tolerowanie naruszeń. Nie w każdym przypadku zawiera on jednoznaczne odpowiedzi na wyzwania współczesności, a sytuacji tej nie poprawiają słabości międzynarodowych organów rozstrzygania sporów. W konsekwencji ocena legalności działań państw przenosi się często na płaszczyznę instancji politycznych, czyli dokonywanej przez inne państwa, organizacje międzynarodowe lub doktrynę prawa i polityki.
O ile jednak funkcjonowanie rules-based order nie jest idealne, o tyle naruszenia jego reguł i zasad nie oznaczają automatycznie demontażu samej koncepcji, ponieważ obowiązywanie prawa nie zależy od jego przestrzegania. Tym niemniej skala arbitralności i naruszeń, zwłaszcza przez mocarstwa, może prowadzić do chaosu, a w konsekwencji nie tylko do zmiany międzynarodowego układu sił, ale również stawiać pod znakiem zapytania istotę i potrzebę tego ładu.
W tym kontekście najważniejszą cechą i funkcją rules-based order jest to, że zarówno w skali globalnej, jak i regionalnej pełni on funkcję punktu odniesienia (benchmark), który pozwala ocenić działania państw.
II.
W jakim zatem punkcie się znajdujemy i w jakim sensie mamy do czynienia z cezurą?
1. Niezgodnego z prawem międzynarodowym użycia przez USA siły w Wenezueli czy też bezprawnych gróźb pod adresem Danii i Grenlandii nie należy od razu utożsamiać z załamaniem się międzynarodowego ładu – tego typu naruszenia znane są z niedawnej przeszłości i nie wywoływały one alarmistycznego nastroju. Różnica polega obecnie na zakwestionowaniu funkcji referencyjnej zasad i reguł międzynarodowego ładu (które nie przestały obowiązywać) oraz na zasadniczej zmianie polityki niektórych mocarstw (zwłaszcza USA).
Jakościowo nowymi elementami są dwie nowe oficjalne strategie Stanów Zjednoczonych – Narodowa Strategia Bezpieczeństwa (2025) oraz Narodowa Strategia Obrony (2026), a na ich potwierdzenie wywiad prezydenta USA dla „New York Times” (9.01.2026). W tym ostatnim Donald Trump stwierdził, że ogranicza go tylko własna moralność i własny rozum, a prawa międzynarodowego nie potrzebuje (My own morality. My own mind. It’s the only thing that can stop me. (…) I don’t need international law).
Prezydent USA nie neguje wprawdzie prawa w całości, określa jednak samodzielnie (niczym sędzia) granice jego obowiązywania i skuteczności. Tym samym stawia on pod znakiem zapytania moc prawnych obowiązków i odpowiedzialność za ich naruszenie – przestrzega ich tylko wtedy, gdy jest to zgodne z celami i interesami USA2. Reguły i zasady międzynarodowego ładu przestają być punktem odniesienia – a zatem: hulaj dusza, piekła nie ma.
Generał Stanisław Koziej trafnie stwierdza3: „Istota Trumpowskiej filozofii polityki polega na odrzuceniu wszelkich zobowiązań traktatowych, które wiązałyby Stany Zjednoczone z założenia do określonych działań. USA nie chcą musieć czegoś robić na podstawie jakichś długotrwałych i twardych umów. Wolą przejść do polityki doraźnych działań wynikających z bieżącej oceny interesu amerykańskiego”.
2. Nowy aspekt w polityce USA (ale także dwóch innych mocarstw) polega zatem na wyzwoleniu się, według własnego uznania, z prawnych ram uzasadniających działania państwa, oraz realizacji własnych celów i interesów przy pomocy wywieranej różnymi środkami legalnej albo nielegalnej presji, w tym użycia siły zbrojnej.
Tytułem przykładu, w kontekście operacji zbrojnej w Wenezueli Stany Zjednoczone zaniechały poważniejszej argumentacji prawnej co – niezależnie od innych względów – pozbawia te działania nawet pozorów legalności. Co do Grenlandii, jej znaczenie dla bezpieczeństwa USA jest oczywiste, nie sposób jednak przedstawiać tej kwestii w tak niedorzeczny sposób i posuwać się w ramach NATO do groźby użycia siły w celu przyłączenia tej wyspy do USA. Z tej perspektywy, jeśli można było kupić Alaskę, to dlaczego nie Grenlandię, a nawet „pokój” w konflikcie rosyjsko-ukraińskim.
Równocześnie prezydent USA wywiera na inne państwa presję, która nie zawsze ma charakter bezprawny chociaż przyjmującą formę aktu nieprzyjaznego. Przykładowo nakładanie ceł, ich obniżanie lub podwyższanie, służy wywieraniu presji lub wręcz szantażowi bez związku z naruszeniem przez państwo adresata norm prawa międzynarodowego, łączy się natomiast z oczekiwaniem od niego ustępstw w innej dziedzinie. „Mówię wam, te kraje dzwonią do nas, całują mnie w dupę. (…) Umierają z chęci zawarcia umowy.
Taka transakcyjna polityka zdaje się nie przynosić USA wielkich korzyści, dowiodła natomiast, że gospodarka amerykańska nie jest wolna od współzależności (np. metale ziem rzadkich) i nie w każdym obszarze przygotowana jest na retorsje (np. ze strony Chin lub Unii Europejskiej). Ponadto, jeśli ogłaszamy Amerykę Łacińską jako wyłączną strefę wpływu USA, to dlaczego podobnych stref nie przyznawać Rosji albo Chinom?
Są to przykłady polityki buldożera, której główną wartością jest MAGA i która poza interesem USA nie ma solidnego uzasadnienia. W oczywisty sposób narusza ona prawo międzynarodowe, ale takimi „drobiazgami” Trump (a także Putin) nie zawraca sobie głowy. Złudne może się jednak okazać, że polityka ta uczyni Stany Zjednoczone silniejsze i bardziej respektowane.
Innym przykładem politycznych manipulacji rules-based order jest (nadal prawnie zakazana) agresja Rosji na Ukrainę i międzynarodowa reakcja na nią (współczesny wariant appeasement). Brak bowiem woli politycznej, aby (jak najbardziej legalnie) dostarczyć Ukrainie broni pozwalającej powstrzymać zbrodnie wojenne i odeprzeć prowadzone masowo i systematycznie z terytorium Rosji ataki na infrastrukturę cywilną Ukrainy.
Co więcej, w polityce Trumpa przeważają akcenty skłaniające ofiarę agresji do kapitulacji, natomiast Rosja fabrykuje groteskowe uzasadnienie prawne dla napaści na Ukrainę. Uzasadnione są podejrzenia co do gospodarczo-finansowego dealu rosyjsko-amerykańskiego zorientowanego na korzyści finansowe dla otoczenia amerykańskiego prezydenta. Paradoksalnie, lekceważenie prawa z jednej strony i jego tania instrumentalizacja z drugiej przestają się zasadniczo różnić (les extrêmes se touchent).
3. Cechą polityki prezydenta Trumpa jest bagatelizowanie prawa i instytucji oraz dialog lub monolog z pozycji siły, czyli dążenie do podporządkowania i relacji quasi-wasalnych5. Im słabszy bowiem lub mniej respektowany międzynarodowy gorset prawny, tym większa skłonność do gróźb i szantażu. Polityka ta ma wyniszczający skutek dla relacji międzynarodowych, w tym również dla Stanów Zjednoczonych, przywołując niedawne i niedobre wzorce6.
Problematyczne są przy tym styl i forma zmian, a także – nie ma co ukrywać – niezrównoważone wypowiedzi amerykańskiego prezydenta, który upodobnia się do narcystycznego i błazeńskiego komiwojażera (commis voyageur), żyje w innej rzeczywistości i nie zawsze jest w stanie przewidzieć skutki swojego działania.
Ze względu na mocarstwową pozycję USA mamy jednak do czynienia z polityczną cezurą, chociaż międzynarodowy ład oparty na prawie, który przez dziesięciolecia znajdował się u podstaw amerykańskiej polityki, nie odchodzi do przeszłości tylko dlatego, że taka jest wola prezydenta Trumpa. Warto może przypomnieć: dłużej klasztora niż przeora.
Jeśli mówi się obecnie o kryzysie rules-based order – ponieważ prawo międzynarodowe jako instrument nie zapobiega dostatecznie różnym negatywnym zjawiskom, w tym również zbrodniom międzynarodowym –, to sprecyzujmy: kryzys dotyczy nie tyle, a w każdym razie nie tylko bezradności prawa międzynarodowego, ile przede wszystkim polityki państw. Jesteśmy zatem bardziej świadkami kryzysu polityki niż prawa.
Zmiana interesów i priorytetów USA spowodowana jest w znacznym stopniu nowymi wyzwaniami i zagrożeniami w obszarze pozaeuropejskim. Można to zrozumieć, ponieważ nic w polityce nie trwa wiecznie. Polityka Trumpa dezintegruje jednak świat zachodni i osłabia relacje sojusznicze.
Jeśli celem NATO jest odstraszanie, to wymaga ono siły, woli jej użycia oraz oceny tych czynników przez potencjalnego agresora. Obecnie trudno sobie wyobrazić NATO bez udziału Stanów Zjednoczonych, jednak o ile formalnie USA nie wycofują się z roli parasola atomowego, o tyle odpowiedzialność za obronę konwencjonalną spoczywać ma na państwach europejskich.
W takim kontekście ograniczona zostaje rola artykułu 5 NATO (który zresztą nie polega na automatyzmie reakcji w konkretnej formie). Uaktywnienie NATO z udziałem USA stawałoby się bowiem realne dopiero w przypadku gdyby Europa nie była w stanie przeciwstawić się hegemonicznemu zagrożeniu, którego ocena należałaby jednak do Stanów Zjednoczonych (tzw. uśpione NATO). W tym duchu odczytywać należy przemówienie sekretarza stanu, Marco Rubio, podczas Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa (luty 2026).
Tę reorientację można przyjąć do wiadomości, gdyby nie towarzyszyło jej przekonanie prezydenta USA, że prawo międzynarodowe musi ustępować interesom i wartościom amerykańskim, a konsekwencji podważać nadal obowiązujące reguły i zasady prawa (czy to w odniesieniu do światowego handlu lub migracji, czy też użycia siły zbrojnej). Tymczasem w tym kierunku zmierza polityka Trumpa, ale także Rosji.
Nie sposób się łudzić, że taka ewolucja spotka się z krytyką ze strony Rosji lub Chin, którym szantaż, użycie siły i strefy wpływu nie są obce. Dekompozycja Zachodu leży w oczywistym interesie obu tych państw, które jednak pozostają na przeciwległych niż UE, NATO i USA biegunach. Międzynarodowa współpraca według mocarstwowych wzorców nie wróży niczego dobrego.
4. W kontekście obecnej sytuacji międzynarodowej kanadyjski premier, Mark Carney, w przemówieniu w Davos (2026)7, ocenił krytycznie jako fikcję dotychczasowy rules-based order. Przypomniał on, że przez dziesięciolecia wychwalaliśmy zasady tego porządku, korzystaliśmy z jego przewidywalności, byliśmy przez niego chronieni. Dodał on jednak, że zamykaliśmy oczy na selektywne lub asymetryczne stosowanie zasad i reguł tego ładu, a innymi słowy że otóż najsilniejsi mogą więcej, przy czym dotyczy to zarówno użycia siły militarnej, jak i presji gospodarczej i finansowej. Jednocześnie wezwał on do współpracy grupę państw średnich stwierdzając, że nie są one bezsilne wobec mocarstw (siła bezsilnych).
Diagnoza kanadyjskiego premiera jest w swej istocie trafna, pojawia się jednak pytanie, czy i w jakim sensie oznacza ona załamanie rules-based order. Jeśli nawet ład ten opiera się w praktyce na hipokryzji, to mimo wielu niedomagań jego reguły nadal stanowią punkt odniesienia i spełniają funkcję porządkującą w odniesieniu do obrotu towarowego, transportu lub ruchu osobowego, a także chronionych wartości (prawa człowieka, środowiska, prawo humanitarne).
W świetle polityki Donalda Trumpa zarzut hipokryzji pod adresem niedoskonałego wprawdzie rules-based order może się wydać nieaktualny, jednak eliminacja hipokryzji może się okazać złudzeniem, a skutki tej zmiany okażą się kłopotliwe dla wszystkich8. Przypomnijmy François de La Rochefoucauld: „Obłuda to hołd, jaki występek składa cnocie” – innymi słowy, hipokryzja zdaje się mniej występna (bardziej korzystna) niż jej wyeliminowanie.
5. Zmienia się światowy układ sił. Stany Zjednoczone pozostają kluczowym mocarstwem, mają jednak konkurencję w Chinach, Rosji i do pewnego stopnia w Unii Europejskiej. Dominacja i wszechobecność polityczna USA nie są już oczywiste, czego konsekwencją jest ograniczone zaangażowanie polityki amerykańskiej w różnych dziedzinach i regionach.
Chiny wyrastają na potęgę wojskową, technologiczną, gospodarczą i polityczną. Rosja jest raczej w stanie stagnacji, a o jej pozycji rozstrzyga broń jądrowa, eksport broni i eksport surowców. Pod innymi względami mocarstwowość Rosji w zasadzie nie istnieje. Kontynuacja wojny z Ukrainą jest możliwa dzięki pomocy Chin oraz pośredników szmuglujących do Rosji części zachodniej technologii militarnej. Tymczasem najpoważniejszym problemem bezpieczeństwa Europy nie jest tylko reorientacja polityki USA, lecz również agresja Rosji na Ukrainę i wynik tej wojny.
Stany Zjednoczone odczuwają konkurencję gospodarczą Chin i UE, lecz militarne zagrożenie Trump sytuuje raczej poza Europą. W konsekwencji Waszyngton wymusza zaangażowanie państw europejskich w finansowaniu ich obronności i krytykuje Unię Europejską. Prawdą jest jednak, że demokratyczne państwa Europy zaniedbały refleksję przyszłościową, tak jakby istniejący porządek miał trwać wiecznie. Nie dostrzegano zagrożeń, wydawało się możliwe korzystanie z tzw. dywidendy pokoju, zaniedbano współpracę zbrojeniową – wszystko to w złudnym przekonaniu, że w ostateczności tarczą będą Stany Zjednoczone. W konsekwencji zależność państw europejskich od USA jest obecnie nadmierna w niektórych dziedzinach (wojskowej, technologicznej)9.
Słabnące i transakcyjne zaangażowanie USA nie oznacza izolacjonizmu i wycofania się z NATO, niezbędne jest jednak rychłe wzmocnienie europejskiego komponentu sojuszu, aby ratować, co można, w tym zapewniając gotowość na konflikt zbrojny także bez wsparcia USA10. Stawką jest uratowanie podmiotowości silnej Europy, której grozi marginalizacja w otoczeniu trzech mało jej sprzyjających centrów – USA, Chin i Rosji11.
6. W tym duchu wypowiedzieli się premier Mark Carney i kanclerz Friedrich Merz (Davos, styczeń 2026). Ten ostatni podkreślił znaczenie jedności europejskiej, zwiększonych inwestycji na obronę (w tym współpracy przemysłów zbrojeniowych), poprawy konkurencyjności oraz unijnych umów o wolnym handlu. Podczas konferencji monachijskiej (luty 2026) kanclerz Merz potwierdził konieczność amerykańskiego parasola atomowego w Europie, lecz jednocześnie postulował wzmocnienie militarne Europy oraz jej partnerskich relacji z państwami pozaeuropejskimi.
We współpracy w ramach NATO sojusznicy powinni się traktować po partnersku, co nie będzie łatwe, ponieważ w opinii Marco Rubio (Monachium, luty 2026) ma się to odbywać na warunkach amerykańskich i w oparciu o interesy określane przez tandem Trump/Vance. Tymczasem nie wszystkie cele i wartości amerykańskiej administracji wydają się identyczne z europejskimi. Przemówienie Rubio bywa oceniane jako stare wino w nowej butelce.
Mimo to Europa i USA skazane są na współpracę, również w ramach NATO (którego rozpad byłby ziszczeniem marzeń Kremla). NATO jest do uratowania przez europeizację niektórych jego elementów, a udział USA jest w tym kontekście niekwestionowany, ponieważ strategiczna zdolność Europy do obrony przed agresją jest na razie ograniczona. Z drugiej strony, złudzeniem jest, że w konfrontacji z Chinami i Rosją potęga USA będzie do utrzymania bez silnej Europy (w obszarze nie tylko militarnym), zwłaszcza że zdolności militarne i gospodarcze Rosji są ograniczone. Wygodniejszym dla Moskwy wariantem jest tzw. wojna hybrydowa z Zachodem, którą zresztą Rosja już prowadzi.
7. Każde w nieco innym celu, trzy duże mocarstwa stawiają dziś na język siły, interesu narodowego i stref wpływu. Nie powstrzymają ich przed tym lekceważone przez nie reguły i zasady międzynarodowe.
Podejmując te wyzwania Europa winna jednak szukać oparcia w regułach i zasadach międzynarodowego ładu, które bynajmniej nie przestały nagle obowiązywać. W ostatnim czasie dostrzec można skłonność niektórych partnerów do traktowania USA jako państwa, przed którym należy się bronić, co jednak nie oznacza zerwania więzi transatlantyckich. Jest to wyzwanie wymagając wyobraźni i determinacji.
Ze zmianą amerykańskich priorytetów politycznych pozostaje się pogodzić, jednak wzmacniając militarnie i politycznie Europę trzeba krytycznie ocenić i sprzeciwiać się arbitralności USA w odniesieniu do podstawowych reguł współpracy międzynarodowej (np. handel, migracje, ochrona środowiska, użycie siły zbrojnej). Ta obrona nie może polegać tylko na dezaprobacie i głośnych protestach, lecz musi generować konkretny opór12. Polityka i dyplomacja zyskują na wiarygodności oraz skuteczności dopiero wtedy, gdy stoi za nimi siła. Siła przybierająca różne formy – gospodarczą, finansową, technologiczną, a w skrajnych przypadkach militarną.
Sprawdzianem dla Europy jest przejęcie odpowiedzialności za własne zdolności obronne i gotowość bojową, ściślejsza współpraca przemysłów zbrojeniowych, wymuszenie kresu agresji na Ukrainę oraz polityczne rozliczenie Rosji.
Jest o co walczyć.
Jerzy Kranz
dr hab., emerytowany profesor Akademii Leona Koźmińskiego, b. podsekretarz stanu w MSZ, b. ambasador w RFN, członek Konferencji Ambasadorów RP
1 J. Kranz, O suwerenności czyli przyczynek do teorii wytrycha, Monitor Konstytucyjny, 10.12.2020 – https://monitorkonstytucyjny.eu/archiwa/16494
2 Message of Donald Trump of 18.01.2026 to Norway’s Prime Minister Jonas Gahr Støre: „Biorąc pod uwagę fakt, że Twój kraj postanowił nie przyznać mi Pokojowej Nagrody Nobla za powstrzymanie ponad ośmiu wojen, nie czuję już zobowiązany myśleć wyłącznie o pokoju, choć zawsze będzie on najważniejszy, lecz mogę teraz myśleć o tym, co jest dobre i właściwe dla Stanów Zjednoczonych Ameryki”.
3 Koniec NATO? Gen. Koziej: Ratujmy, co można. Europa musi być gotowa na wojnę bez wsparcia USA, Gazeta Wyborcza, 18.01.2026 – https://wyborcza.pl/7,75398,32534028,koniec-nato-gen-koziej-ratujmy-co-mozna-europa-musi-byc.html?utm_source=mail&utm_medium=newsletter&utm_campaign=wieczorny&NLID=14cd14da
0002b2e0506fc44b40c9b8995872dae7a8442c58694e83d52f8c272c
4 „I’m telling you, these countries are calling us up, kissing my ass. (…) They are dying to make a deal.
I%20will%20do%20anything%2C%20sir%2C”%20he%20mocked
5 Timothy Snyder, K. Schuller, Trump spielt nicht in der gleichen Liga wie Musk und Putin, Frankfurter Allgemeine Zeitung, 31.01.2026 – https://www.faz.net/aktuell/politik/usa-unter-trump/historiker-timothy-snyder-europa-verkoerpert-die-hoffnung-accg-110828168.html?campID=PUS-EAu2400002340#?cleverPushBounceUrl=https%3A%2F%2Fwww.faz.net%2Faktuell%2F&cleverPushNotificationId=c2P8hFurWMkvW9Z4j
6 „Nie można unikać rozwiązania problemów przez dostosowanie się do okoliczności. Odwrotnie, to raczej okoliczności należy dopasować do wymagań. Nie jest to możliwe bez atakowania obcych państw lub zagarnięcia obcej własności. (…) Dalszych sukcesów nie da się osiągnąć bez rozlewu krwi. (…) Problem prawa czy bezprawia nie ma przy tym żadnego znaczenia” – Adolf Hitler. Bericht über eine Besprechung (Schmundt-Mitschrift), 23. Mai 1939 – http://www.ns-archiv.de/krieg/1939/schmundt/23-05-1939-schmundt.php
7 Speech of Prime Minister Mark Carney, World Economic Forum (Davos 20.01.2026); T. Benner, The Carney Doctrine Needs a Dose of Realism–and Honesty, Internationale Politik, 28.01.2026 – https://ip-quarterly.com/en/carney-doctrine-needs-dose-realism-and-honesty?mc_cid=2557e146fc
8 M. Spektor, The World Will Come to Miss Western Hypocrisy. An Overtly Transactional Order Spells Trouble for Everyone, Foreign Affairs, January 29, 2026 – https://www.foreignaffairs.com/united-states/world-will-come-miss-western-hypocrisy
9 Zob. Die neuen Waffen der Europäer, Frankfurter Allgemeine Zeitung, 14.02.2026.
10 Zob. S. Koziej (przyp 4).
11 „Jesteśmy obecnie w fazie, którą nazwałbym momentem Grenlandii. (…) Nikt nie wie, jak daleko Amerykanie są gotowi się posunąć. (…) Jeśli nic nie zrobimy, Europa zostanie zmieciona w ciągu pięciu lat” – prezydent Francji, Emmanuel Macron, Süddeutsche Zeitung, 10.02.2026.
12 Przykładowo Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (2023/2675) w sprawie ochrony Unii Europejskiej i jej krajów członkowskich przed stosowaniem wymuszenia ekonomicznego przez państwa trzecie (Anti-Coercion Instrument, ACI), 22.11.2023.
Ilustracja: 9 stycznia 2026 r., prezydent Donald Trump odbył w Białym Domu ważne spotkanie z około 17-20 czołowymi menedżerami amerykańskiego przemysłu naftowego i gazowego. Głównym tematem była odbudowa wenezuelskiego sektora energetycznego po niedawnej operacji wojskowej USA, która obaliła prezydenta Nicolása Maduro 3 stycznia 2026 roku. W trakcie spotkania D. Trump, stojąc przy oknie tyłem do zaproszonych gościa pochwalił się postępem prac przy budowie Sali Balowej w Białym Domu. Źródło: The White House (3 minuta nagrania)