M. Sworzeń: LEXyKON jednostronny. Hasła: Wyrób słowopodobny. Puder. Paradoks K. Chryzyp. Chryje. „Na gościa”. Wolna elekcja

0
(0)

Niedawno prezes PiS, posłużywszy się słowem „ojkofobia”, wyjaśnił jego treść jako – cytuję za PAP – „niechęć, czy nawet nienawiść do własnej ojczyzny”. Widać założył, i to całkowicie słusznie, że przeciętny polski odbiorca, doskonale rozumiejący co to „fobia”, nie musi wcale kojarzyć „ojko” z tym, co daje początek powszechnie znanemu słowu „ekonomia”. Sprawdzając wcześniejsze funkcjonowanie „ojkofobii”, zerknąłem gdzie mogłem – nie ma jej w „Słowniku wyrazów obcych”, nie ma również w pomnikowym, czterotomowym słowniku greki PWN. Przypuszczam więc, że ów wyrób słowopodobny zrodził się w wędrownym zespole prasowym obsługującym szefostwo partii podczas wyborczych rozjazdów. Teraz tylko czekać na jego powtarzanie w terenie, bo przywołane „ojko” można z powodzeniem przykroić do gminy, powiatu, województwa, jako że greckie słówko „ojkos” jest nader pojemne i pasuje do wszystkich ludzkich domów i ojczyzn, od małych do wielkich. Tylko fobia, jakby jej nie pudrować, ma jedno – dość ponure – oblicze.

A skoro już ziarna greki zostały między nas rzucone z najwyższej trybuny, warto teraz założyć na nos antyczne okulary i z ich użyciem spojrzeć na sądowe przymuszenie szefa rządu do publicznego sprostowania nieprawdy. Otóż – uczono o tym każdego studenta prawa na zajęciach z logiki – w czasach starożytnej Grecji w kręgu filozofów stoickich sformułowany został problem, który do dzisiaj nie został rozwiązany. Nazywa się on „paradoksem kłamcy”, i jest na tyle powszechnie znany, że w niektórych książkach tenże kłamca jest nawet pisany przez duże K (vide „Logika stoików”, ATK 1971). Stosowna kwestia, nazwana również „doniosłą antynomią”, sprowadza się mianowicie do zapytania: „Czy kłamca może powiedzieć prawdę?”. Słuchając niektórych wypowiedzi bezkrytycznych obrońców premiera Morawieckiego, nabrałem paradoksalnego przekonania, że sprawa sprzed wieków jest wciąż żywa. Nic dziwnego, że – w przeczuciu wagi zagadnienia – uczony stoik imieniem Chryzyp poświęcił mu aż sześć tomów, nie szczędząc krytyki tym, którym się zdawało, że problem rozwiązali… I miał zupełną rację – chryjom o prawdę nie jest pisany koniec.

Wyobraźmy sobie taką oto sytuację… Panowie X i Y kandydują na stanowisko wójta. Na otwartym zebraniu goszczący przejazdem krewny pana X zarzucił panu Y malwersację. Oszkalowany Y pozwał kontrkandydata do sądu w trybie wyborczym. X bronił się, że to przecież nie były jego słowa, jeno wuja, który – po rodzinnym obiedzie – postanowił przypatrzeć się przedwyborczym zmaganiom, a będąc tam powiedział, co usłyszał w drodze na wiec. Otóż, gdyby nie prawomocny wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie w sprawie „drogowej” wypowiedzi premiera bawiącego gościnnie w Świebodzinie, na tyle jednoznaczny, że wykluczający rozmaite interpretacje, mielibyśmy, i to powszechnie!, do czynienia z nową praktyką wyborczą, równie deprawującą jak niegdyś wolna elekcja. Na szczęście premiera metody „na przyjezdnego” zakończyła się fiaskiem – wskazano jej drogę do drzwi. I powrót na własny koszt.

Marian Sworzeń ur. 1954, prawnik, pisarz, członek PEN Clubu – jego najnowsza książka pt. „Czarna ikona – Biełomor. Kanał Białomorski. Dzieje. Ludzie. Słowa” została ostatnio nominowana do literackich nagród: Gdynia, Angelus i im. Józefa Mackiewicza

Print Friendly, PDF & Email

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 0 / 5. Vote count: 0

No votes so far! Be the first to rate this post.

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments