M. Matczak: Izolowane stosowanie konstytucji jako upośledzenie intelektualne

0
(0)

Znowu słyszę, że być może skrócenie kadencji I Prezes SN Małgorzaty Gersdorf jest niekonstytucyjne, ale wiek emerytalny dla sędziów to już nie – przecież Konstytucja wyraźnie mówi, że można ten wiek ustalić ustawą.

Tak więc znowu trzeba powiedzieć, że:

  1. Radością napawa mnie fakt, że niektórzy światli ludzie (np. sędzia Johann) zauważają, że jak Konstytucja mówi „sześć”, a ustawa mówi „nie sześć, ale mniej”, to to jest sprzeczność;
  2. Smutkiem napawa mnie fakt, że zdarzają się jednak nadal konstytucyjni sceptycy matematyczni, którzy mówią, że skoro M. Gersdorf przestaje być sędzią (z powodu osiągnięcia wieku stanu spoczynku), to nie może być prezesem, więc na nic matematyka. Nie wiadomo, dlaczego tak mówią, bo z Konstytucji nie wynika, żeby I Prezes SN musiał (musiała) być sędzią. Art. 183 ust. 3 mówi tylko, że powołuje się I Prezesa „spośród kandydatów przedstawionych przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego”. Nie ma tam mowy o tym, że kandydat musi być sędzią. To trochę tak jak z papieżem – podobno nie musi nim zostać ksiądz, może każdy ochrzczony. Tyle, że praktyka była inna – ale praktyka już przecież nikogo nie obchodzi, a najmniej prezydenta i jego konstytucyjnych matematycznych sceptyków. Praktyka ułaskawiania też przecież była inna…
  3. Parlament może obniżyć wiek spoczynku w ustawie – daje mu to prawo Konstytucja. Nie może jednak zastosować tego nowego wieku do urzędujących sędziów – może zastosować do nowo powoływanych. Dlaczego nie może zastosować od razu do obecnych sędziów? Bo w ten sposób przerywa z zaskoczenia ich orzekanie, a więc w ten sposób wpływa na ich niezawisłość. Sędzia sobie spokojnie orzeka, patrzy na sprawy, które zostały jej do rozstrzygnięcia, i te które wpływają i myśli sobie „Zakończę je do czasu wieku spoczynku i będzie git”, a tu parlament wyskakuje jak filip z konopi i powiada: „Ha! Nie dokończysz, bo my właśnie obniżyliśmy wiek stanu spoczynku i przestajesz sądzić z końcem kwartału”. Przecież to jest najprostszy sposób, żeby sędziego odsunąć od sprawy, którą polityk chciałby powierzyć innemu sędziemu! Najlepiej takiemu, którego własnoręcznie powoła Krystyna Pawłowicz na podstawie testu jednego pytania, który świetnie diagnozuje u kandydata na sędziego brak kręgosłupa. A kiedy inna władza (parlament, rząd albo prezydent) przerywają orzekanie przez sędziego, naruszają jego niezawisłość i naruszają niezależność sądów, co jest zakazane przez art. 173 Konstytucji („Sądy i Trybunały są władzą odrębną i niezależną od innych władz”). Poza tym, art. 2 Konstytucji, wyrażający zasadę demokratycznego państwa prawnego zawiera w sobie zasadę niezmieniania prawnych reguł gry w czasie jej trwania, jeśli nie ma po temu niezwykle ważnych powodów. Parlament zatem może obniżyć wiek spoczynku sędziów, ale może zastosować go dopiero do nowo powoływanych sędziów, a obecnym pozwolić orzekać do 70 roku życia. Takie rozwiązanie powoduje, że i parlamentarny wilk jest syty, i sędziowska gąska cała.

Oznacza to, że nie tylko skrócenie kadencji I Prezes jest niekonstytucyjne. Przeniesienie w stan spoczynku urzędujących sędziów także jest niezgodne z Konstytucją. Ale widać to dopiero, gdy spojrzy się nie na jeden przepis Konstytucji, ale także na resztę Jej przepisów. Czytanie Konstytucji ma sens, gdy czyta się ją w całości, a nie wtedy, gdy czyta się jedno jej zdanie. Jak już wielokrotnie mówiłem (wybaczcie powtórki, ale prawda powtórzona tysiąc razy staje się prawdziwszą prawdą) – gdybyście czytali „Pana Tadeusza” na podstawie zdanie: „Litwo, Ojczyzno moja, ty jesteś jak zdrowie” wyszłoby wam, że „Pan Tadeusz” jest książką o chorych Litwinach tęskniących za ojczyzną. A nie jest, a przynajmniej jest książką o wielu innych rzeczach. Podobnie Konstytucja nie jest książką o tym, co może parlament i o tym, że nie ma żadnych reguł dla działań parlamentu. Jest książką o tym, jak ma funkcjonować państwo, w którym parlament wykonuje swoje kompetencje tak, żeby przy okazji nie naruszać praw sędziów i oczywiście vice versa.

Izolowane stosowanie konstytucji jest kompromitacją intelektualną i grozi upośledzeniem władzy sądzenia. Nie róbcie tego sami w domu. Nie róbcie tego nigdzie.

Tekst pochodzi z blogu UR (www.marcinmatczak.pl)

Print Friendly, PDF & Email

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 0 / 5. Vote count: 0

No votes so far! Be the first to rate this post.

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

5 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
lidkawozniak

Panie Marcinie, Mnie zastanawia jeszcze jedna kwestia. W Konstytucji – wydaje mi się, że celowo – pojawiają się dwa terminy: przeniesienie w stan spoczynku i przejście w stan spoczynku (ten drugi jedynie w przypadku punktu o wieku przejścia). Czy pojęcia te są jakoś rozróżniane? Mam wrażenie, że wszyscy żonglują nimi, jakby były jednoznaczne, podczas gdy według mnie ścisle określają one dwie zupełnie inne sytuacje: przymusowe przeniesienie, i dobrowolne przejście. Czyli: wiek przejścia, to wiek, w którym sędzia uzyskuje pewne prawo. Ogólnie, Konstytucja w/g mnie, gdy brane są pod uwagę wszystkie dotyczace sędziów przepisy mówi wyraźnie: sędziowe są nieodwoływalni, przymusowo mogą… Czytaj więcej »

Marcin Matczak

Szanowna Pani, nie myli się Pani. Są sytuacje, w których konieczne jest niezależne od sędziego przeniesienie w stan spoczynku, i wtedy kluczowe jest powierzenie decyzji w tym zakresie władzy sądowniczej, niezależnej i odrębnej od innych władz. A na tym polega dramat obecnej sytuacji, że większość ludzi nie widzi różnicy między stanem spoczynku powodowanym przez trzecią władzę (sytuacja zgodna z Konstytucją), a stanem spoczynku wymuszonym przez inną władzę (sytuacja naruszająca Konstytucję).

lidkawozniak

No właśnie mnie bardzo dziwi, że ten prosty i oczywisty argument nie pojawia się nawet w wypowiedziach Pani I Prezes SN. Tak samo, jak od początku oczywistym wydawało mi się to, o czym napisał Pan w artykule: nigdzie nie jest napisane, że I Prezes SN musi być sędzią (tak jak na przykład sędzia TK nie musi mieć za sobą kariery sędziego w sądach powszechnych, vide p. Pszczółkowski); czyli, że ewentualne osiągnięcie przez I Prezesa SN wieku przejścia w stan spoczynku dla sędzich nie wywołuje żadnych skutków względem zajmowanego stanowiska. Ale dlaczego o tym nikt nie mówi? Te argumenty w/g mnie… Czytaj więcej »

Jola Pierwsza

Witam, Argument odwołujący się do matematyki zdumiewający. Konstytucja mówi o 5 letniej kadencji prezydenta RP, a jednocześnie wskazuje 5 przypadków, w które może być to mniej niż 5 lat (śmierć, zrzeczenie się urzędu, Trybunał Stanu, zdrowie, nieprawidłowości przy wyborze stwierdzone przez SN). Czy to oznacza wewnętrzną sprzeczność Konstytucji?? Oczywistym jest, że kadencja każdego organu w określonych sytuacjach może zostać przerwana. To, że wybieramy kogoś na dany okres nie daje mu gwarancji żadnych, że rzeczywiście do końca kadencji dotrwa. Cały szereg ustaw przewiduje w jakich okolicznościach może dojść do przerwania kadencji czy to RPO (np. sprzeniewierzenie się ślubowaniu), sędziego TK, członka… Czytaj więcej »

Jola Pierwsza

Witam, Co do argumentu, że Pierwszy Prezes SN nie musi być sędzią. Świetne. Literalnie konstytucja nie wskazuje również, że Prezes TK musi być sędzią TK. Nawet jeśli konstytucja tego nie stwierdza wprost, to ustawa o SN jednak chyba precyzuje, że Pierwszym Prezesem może być wyłącznie sędzia SN w stanie czynnym – i wydaje się, że ciężko byłoby zarzucić takiej normie niekonstytucyjność. Zresztą, jeśli Pierwszym Prezesem SN może nie być sędzia to chyba gwarancje nieusuwalności z art. 180 konstytucji – nie dotyczyłyby w ogóle takiej osoby. Więc ustawa zwykła mogłaby zawierać dość dowolny katalog przesłanek, w których kadencja Pierwszego Prezesa niebędącego… Czytaj więcej »