M. Matczak: Trójpodział władzy według Bronisława Wildsteina

Wczorajszy program w TVP Info, w którym dyskutowałem z sędzią Mazurem i redaktorem Wildsteinem, stanowi gotowy materiał edukacyjny na lekcję WOS pod tytułem: „Trójpodział władzy w praktyce IV Rzeczypospolitej”. Dyskutanci odegrali w nim rolę władz w klasycznym ich podziale: rolę władzy politycznej (ustawodawczej i wykonawczej) o jasno określonej ideologii i chęci zmiany świata (Wildstein) oraz dwóch wizji władzy sądowniczej: milczącej (Mazur) i pyskatej (Matczak).

Podział i równowaga władz są oparte na starym, dobrym przekonaniu: co dwie głowy, to nie jedna. Chodzi o to, żeby władze dyskutowały i spierały się co do właściwego kierunku działań, bo w takim sporze łatwiej jest znaleźć dobre rozwiązanie. Kiedy ktoś nie dyskutuje, tylko jest święcie przekonany o swojej racji, najczęściej popełnia błąd.

Jaką władzę sądowniczą preferuje Bronisław Wildstein? Widać to w jego brawurowej tezie, którą przedstawił na moje pytanie, czy zna jakikolwiek historyczny przykład zamachu stanu albo totalitaryzmu, który spowodowali sędziowie. Zadałem to pytanie, ponieważ red. Wildstein uznał, że demokratyczna większość (historycznymi przykładami takiej większości byli np. Aryjczycy wobec Żydów, czy Hutu wobec Tutsi) nie jest zagrożeniem dla wolności, natomiast śmiertelnym zagrożeniem dla demokracji są sędziowie. Odpowiedź brzmiała: przykładem takim są Stany Zjednoczone.

Potraktujmy tezę, że USA są krajem totalitarnym jako stanowisko władzy politycznej. Skoro tak jest, Polska nie powinna zmierzać w stronę USA. Redaktor Wildstein najlepiej wie, co znaczy totalitaryzm w praktyce i na pewno nie chciałby, by Polska w jego stronę zmierzała. Zatem konieczny jest odwrót od USA i skierowanie naszych politycznych dróg w stronę przeciwną. Skoro Stany są totalitarne, to zapewne Rosja jest oazą wolności i demokracji: można tam na przykład spokojnie pograć w piłkę.

Jak na taką tezę odpowiada w systemie podziału i równowagi władz władza sądownicza. W wersji pyskatej władza sądownicza mówi „Czy Pana, przepraszam, pogięło?”, choć ze względu na bycie w telewizorze nie wyraża tego tak bezpośrednio. Władza sądownicza w wersji milczącej milczy. A kto milczy, ten się zgadza, zatem w wizji milczącej władzy sądowniczej USA zaiste są krajem totalitarnym.

Jaką wizję władzy popiera redaktor Wildstein? Jak mówi, władza sądownicza w wersji pyskatej to oligarchia. W tym akurat przypadku milcząca władza sądownicza budzi się z letargu i mówi: „Tak, tak, i w dodatku nadzwyczajna kasta”. Ponieważ milcząca władza sądownicza zgadza się z redaktorem Wildsteinem i popiera jego brawurową tezę, redaktor, reprezentujący w naszym przykładzie władzę polityczną, jakby bardziej woli taką władzę.

Morał: trójpodział władzy, w którym władza sądownicza jest dobierana tak, aby milczała, a nie spierała się z innymi władzami, prowadzi do tego, że nawet najgłupsza teza władzy politycznej (USA jako państwo totalitarne) znajduje poklask. Prowadzi to do absurdu w postaci jedynowładztwa i jedyno-myślności. Nasz obecny ustrój jest oparty na podziale władz, ponieważ wszyscy (nie tylko redaktor Wildstein) przeżyliśmy totalitarną traumę. Aby nigdy się ona nie powtórzyła, odeszliśmy od znanej z konstytucji PRL zasady jedności władzy państwowej w kierunku podziału i równowagi władz. Jest chichotem historii, że człowiek tak skrzywdzony przez totalitaryzm, jak redaktor Wildstein, wraca mentalnie do tego totalitaryzmu i zwalcza prawdziwy podział władz. Tak też robi obecna większość polityczna: władza sądownicza ma milczeć i nie przeszkadzać w marszu w kierunku wspaniałego nowego świata, w którym Stany Zjednoczone są totalitaryzmem, a białe jest czarne.

A ja zamierzam w tej sprawie pyskować.

Marcin Matczak

Blog Marcina Matczaka

 

Print Friendly, PDF & Email
Ocena Czytelników
[Razem: 4 Średnio: 5]

Dodaj komentarz

wp-puzzle.com logo

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.