Okiem sędziego: Urząd sądowy

0
(0)

Wielu postronnych obserwatorów nie zdaje sobie jak wielka była i coraz większa jest władza ministra sprawiedliwości nad każdym prawie aspektem działania sądów.

Zacznę od przykładu z samego dołu struktury. O ile od zawsze do kompetencji ministra należało powoływanie i znoszenie wydziałów w poszczególnych sądach i określanie ich właściwości, o tyle naprawdę nie rozumiem, dlaczego, trzeba aż zgody ministra na powołanie sekcji w ramach sądu. Taka najmniejsza komórka zajmująca się konkretnym rodzajem spraw, to czasem 1 sędzia, niekiedy 2 czy 3 i kilku pracowników. Np. sekcja wykonawcza w ramach wydziału z sędzia odpowiedzialnym za postępowanie wykonawcze (czyli po uprawomocnieniu się wyroku). Albo sekcja postępowania przygotowawczego od rozpoznawania zażaleń na decyzje prokuratora, stosowania i przedłużania aresztu w śledztwie itp. Centralizacja takich decyzji bynajmniej nie służy racjonalności zarządzania. Od decydowania czy sekcja powinna być powołana w danym sądzie rejonowym powinien być prezes sądu okręgowego, który odpowiada za działanie podległych sobie sądów rejonowych. Jakoś nie wierzę, że minister, a raczej jego podwładni sędziowie pałacowi lepiej potrafią ocenić czy sekcja w danym wydziale powinna być powołana.

Sprawa poważniejsza i to znacznie. W Polsce minister sprawiedliwości powołuje i likwiduje sądy, wszystkie, poza SN i NSA. Nie trzeba do tego ustawy, wystarczy rozporządzenie. Tak było wcześniej i tak jest obecnie. Teoretycznie (choć staje się to wizja coraz bardziej realna) minister może w jednym rozporządzeniu zlikwidować wszystkie sądy rejonowe (ponad 300), sądy okręgowe (ok. 45) i sądy apelacyjne (11) i w ich miejsce powołać np. 16 nowych sądów, np sąd regionalny dla Mazowsza, sąd regionalny dla Podlasia itp. Konstytucja pozwala w takim wypadku przenieść w stan spoczynku sędziów dla których nie ma pracy w nowej strukturze. To nie jest science fiction, że przy takiej okazji minister przeniesie 100 czy 150 niewygodnych sędziów, bez względu na wiek, w przymusowy stan spoczynku. Konstytucja gwarantuje w takim wypadku prawo do pełnego wynagrodzenia, ale zapisy Konstytucji jak wiemy są jedynie niezobowiązującą sugestią. Struktura i ilość sądów to poważna sprawa i chyba nie jest przesadą postulat aby było to regulowane specjalną ustawą o strukturze sądownictwa.

A przecież problemów rzeczywistych, systemowych nie brak:

– biegli – weryfikacja ich kompetencji, godziwe wynagrodzenia, terminy sporządzania opinii (np. medycznych)

– marne wynagrodzenia pracowników

– marne często siedziby sądów i ich nietrafiona lokalizacja (Warszawa – 7 lokalizacji sądów, wymyślone chyba w delirium takie cuda architektury jak siedziby SR Wola >z zaprojektowaną przez jakiegoś nadwiślańskiego geniusza wielką salą rozpraw nr 43, bez okien i bez świetlika w suficie, tylko sztuczne światło i sztuczna wentylacja< i SR Żoliborz >projektant zapomniał o miejscu na biuro obsługi klientów< czy kuriozum na skalę krajową SR Mokotów przy ulicy Ogrodowej w dawnej kamienicy, z legendarnie ciasnymi salami rozpraw)

– stabilne mądre i efektywne procedury, bez odbijania się od ściany do ściany ze skrajnymi koncepcjami

Ale pomarzyć to ja sobie mogę…

Okiem sędziego

*Autor blogu jest sędzią w jednym ze stołecznych sądów. Publikujemy za jego zgodą.

Print Friendly, PDF & Email

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 0 / 5. Vote count: 0

No votes so far! Be the first to rate this post.

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments