Oburzył się Mariusz Cieślik w ostatnim wydaniu „Plusa Minusa” w „Rzeczpospolitej”*) na zatrudnienie przez TVP Info Doroty Wysockiej-Schnepf w jej autorskim programie pisząc, że „w „Rozmowach niesymetrycznych” Dorota Wysocka-Schnepf poświęciła rozum w imię nienawiści do PiS”. Nie podoba mi się to zdanie, jaki i inne, odnoszące się do intelektu i osobowości dziennikarki, która na szczęście poradzi sobie z tymi insynuacjami, bowiem ma rozum, którego niejeden może jej pozazdrościć.
Nie podobają się Mariuszowi Cieślikowi rozmówcy dziennikarki, wymienia tych, którzy od dawna zajmują się szkodliwą – to moje zdanie – działalnością Prawa i Sprawiedliwości (lecz pomija takie osoby jak Adam Bodnar, Adam Michnik, Adam Strzmbosz – to tylko pierwsi w tej kolejności rozmówcy Doroty Wysockiej-Schnepf od lutego 2024, gdy jej program pojawił się na antenie – który, być może, jeszcze wtedy Mariusza Cieślika nie zainteresował). A w szczególności dokuczył mu wywiad z Grzegorzem Rzeczkowskim, który, zdaniem felietonisty, podejrzewa, że
„istnieje jakieś kremlowsko-PiS-owskie ciche porozumienie, sojusz przeciwko Unii Europejskiej, mający na celu rozwalić wspólnotę demokratyczną Zachodu”.
Zaciekawiło mnie i zaniepokoiło, w tekście Mariusza Cieślika, uznanie rozmówcy red. Wysockiej-Schnepf, za prawie niespełna rozumu, skoro wszędzie widzi rękę Moskwy. Trudno jednak nie zgodzić się z tymi, którzy lekceważenie ostrzeżeń przed nieskrywaną wspólnotą ideową z sojusznikami Kremla, jawną niechęcią do Zjednoczonej Europy – to w bliższej przeszłości, a w dalszej – przed skutkami wielokrotnych spotkań (Jarosława Kaczyńskiego) z agentem rosyjskim Wasinem w prywatnej kwaterze szpiega, cynicznego (przez Porozumienie Centrum) korzystania ze środków, o których decydowali ludzie z Moskwą powiązani – uważają za zagrożenie dla bezpieczeństwa Polski i nie wahają się o tym pisać i mówić. Także dzisiaj w TVP Info.
W końcu Kasandrę też można było uznać za wariatkę.
Skoro już jesteśmy przy przypadku psychicznej nierównowagi. Uderzająco nieprzyjemne jest u Mariusza Cieślika zdanie:
„W kolejnym programie usłyszeliśmy pochwałę samobójstwa Piotra Szczęsnego, który ponoć zabił się przez PiS (choć mnie się zdaje, że raczej z powodu depresji).”
To zdanie wstrząsnąć powinno każdym czytelnikiem, który ma choć odrobinę empatii i minimum wiedzy o okolicznościach tej dramatycznej śmierci. Nie będę przypominał piętnastu punktów manifestu, który zostawił Szary Człowiek, w którym w syntetycznej formie ujął katastrofalną dla Polski, lecz przecież prawdziwą wizję niszczycielskich rządów Prawa i Sprawiedliwości. Jego gest był krzykiem bezsilności i rozpaczy, ale też wyrazem szczególnej odpowiedzialności, nie za siebie, lecz za ogół.
Zastanawiam się, czego świadectwem są lekceważące w gruncie rzeczy słowa o domniemanej depresji Piotra Szczęsnego („ponoć” to wszak partykuła oceniająca, i to negatywnie). Czy bezradność, bezsilność i depresja czynią człowieka gorszym? Jan Palach był więc gorszy niż inni Czesi i Słowacy? Ryszard Siwiec to był niezrównoważony nieudacznik pośród stutysięcznego tłumu na stadionie? Podobnie jak buddyjscy mnisi w Wietnamie – też wszyscy w głębokiej depresji?
No i ten Rzeczkowski, cierpiący chyba na bezobjawową schizofrenię, tak powszechną jeszcze niedawno wśród radzieckich dysydentów…
Mariuszowi Cieślikowi dedykuję piosenkę Jacka Kaczmarskiego „Pochodnie”.
Piotr Rachtan
*) Mariusz Cieślik: W imię paktu Putin-Kaczyński niektórzy poświęcą nawet godność