Piotr Dominiak. Rejsy po gospodarce: Kumulacja narracji i… tarcza

0
(0)

Narracja pierwsza (chronologicznie): inflacji nie ma. A jeśli nawet jest to i tak damy sobie radę. Zasoby gotówki (czytaj: moce produkcyjne maszyn drukarskich) są nieograniczone. Panujemy nad sytuacją. Aktorzy: prezes NBP, premier i grono ich wiernych statystów.

Narracja druga: jakaś tam inflacja jest, niegroźna taka. Z powodów od nas niezależnych, inflacja „z importu”. Ale spokojnie! Panujemy nad sytuacją. Aktorzy: j.w. (Pesymistyczna wersja pandemiczna takiej narracji w wykonaniu marszałkini Witek: „Nie mamy wpływu na pandemię, bo jej nie wywołaliśmy”).

Narracja trzecia: inflacja to dobry znak! Wysoka? To znaczy, że szybko wychodzimy z kryzysu. Aktor” Wiesław Jańczyk – przewodniczący sejmowej komisji finansów publicznych. (Z dawnego korespondencyjnego kursu dla wojskowych felczerów: Wysoka gorączka wskazuje, że organizm zwalcza chorobę).

Narracja czwarta: to skutek nieudolnych rządów PO. Aktorzy: naturszczycy z zaciągu PiS.

Narracja piąta: to efekt nieodpowiedzialnych rządów Zjednoczonej Prawicy i władz NBP. Aktorzy: totalna opozycja.

Narracja szósta: obecna inflacja jest efektem wpływu różnych czynników, zewnętrznych i wewnętrznych i może się przekształcić w stagflację lub (to dużo mniej prawdopodobne w hiperinflację. Aktorzy: akademicy i inni nudziarze.

Narracja siódma: jest drogo, coraz drożej, końca wzrostu cen nie widać. Aktorzy: media, wiadomo jakie.

Narracja ósma – najnowsza – niespodzianka: inflacja jest konsekwencją pandemii, a dokładnie pakietów pomocowych, jakie wpływają na inflację. Aktor (sensacja!): premier Morawiecki.

Która jest prawdziwa?

Inflacja nie jest zjawiskiem prostym do wyjaśnienia. Nie jest w ogóle zjawiskiem, jest procesem rozciągniętym w czasie. Nie jest też procesem czysto ekonomicznym. Poza czynnikami gospodarczymi wielką rolę odgrywają w niej czynniki polityczne i emocje. A teraz dodatkowo jeszcze skutki pandemii i rację ma Morawiecki – skutki walki z jej (pandemii) efektami. Sploty wielu przyczyn. Czasem nakładających się na siebie tak, jak obecnie. Wtedy mamy swoistą kumulację. Obawiam się, że to jeszcze nie jej szczyt. Bo przyczyny ekonomiczne nie wygasają. Po stronie podaży pozrywane łańcuchy dostaw nie zostały jeszcze ponownie posklejane. I nie wiadomo, czy szybko będą. Po stronie popytu rośnie nawis inflacyjny nie wydawanych na razie dużych pieniędzy trzymanych przez gospodarstwa domowe i przedsiębiorstwa. Ryzyko, że się „urwie” rośnie wraz z rosnącymi oczekiwaniami inflacyjnymi.

Przygotowana przez rząd tzw. „tarcza antyinflacyjna” nie jest skierowana przeciw przyczynom, ale przeciw pewnym skutkom inflacji. Złagodzi nieco jej wpływ na podmioty gospodarcze, ale przyczyn wzrostu poziomu cen nie zlikwiduje. Obniży oficjalne wskaźniki wzrostu cen. Z drugiej strony doleje oliwy do ognia, bo wprowadzi na rynek dodatkowe pieniądze. Premier powiedział, że to jest tarcza ochronna podobna do tarcz antycovidowych. Czyli, jak przyznał, proinflacyjnych. Czyli to nie walka z inflacją. Nawet nie tknie korzeni problemu. Nie potępiam tych rozwiązań, próbuję tylko wyjaśnić, co z nich może wyniknąć.

Naprawdę obawiam się co będzie za kilka miesięcy, kiedy tarcza przestanie działać. Operacja opiera się na nadziei, że większość faktycznych przyczyn inflacji zniknie. Ryzykowne założenie. Usunięcie sztucznego hamulca może wywołać gwałtowny skok cen.

Piotr Dominiak

Cotygodniowe komentarze „Rejsy po gospodarce” prof. dr. hab. Piotra Dominiaka, założyciela i pierwszego dziekana Wydziału Zarządzania i Ekonomii Politechniki Gdańskiej ukazywały się na łamach prasy gdańskiej od początku lat 90. Obecnie prof. Dominiak publikuje je na swoim profilu na FB

Print Friendly, PDF & Email

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 0 / 5. Vote count: 0

No votes so far! Be the first to rate this post.

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments