Jacek Barcik: Rozstrzygnięcie TK – prawo jako instrument doraźnego kształtowania sondaży wyborczych zgodnie z interesami panującej klasy politycznej

0
(0)

W istocie dzisiejsze rozstrzygnięcie (K 6/21) ciała zwanego w czasach, gdy było legalnie obsadzone, Trybunałem Konstytucyjnym niewiele zmienia. Owszem, jest jak dolanie benzyny do ognia sporu z Unią Europejską – nie można być bowiem członkiem UE nie przestrzegając Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (EKPC), zaś prawa człowieka (w tym zakwestionowane dzisiaj prawo do rzetelnego procesu sądowego) stanowią na podstawie art. 6 ust. 3 Traktatu o UE, cześć zasad ogólnych prawa UE. Zatem spór o EKPC to także spór z UE.

Odczują go wszyscy obywatele polscy, w tym także podżegacze do trzeciej wojny światowej. Nie chodzi tylko o pieniądze europejskie, ale nade wszystko o skuteczną ochronę prawną dla każdego obywatela i podmiotów gospodarczych. Skuteczność ta systematycznie, od sześciu lat jest rujnowana, co jest werbalnie uzasadniane koniecznością jej wzmocnienia. Obywatele nie widzą skutków takiego działania od razu, to nie bezpośrednio odczuwalne inflacja i drożyzna. Widzą je już jednak wyraźnie inwestorzy.

Co będzie dalej łatwo przewidzieć – chaos i brak bezpieczeństwa prawnego; swoje, ale jakby nie swoje państwo – takie failling State (fragile State), gdzie instytucje są wydmuszkami udającymi z nazwy zachodnie odpowiedniki.

Przyzwyczailiśmy się także, że rządzący próbują nieudolnie gasić wywoływane przez siebie europejskie wojenki używając Sondertruppen w postaci p. Julii Przyłębskiej i towarzystwa z al. Szucha. Robią to zresztą bez żadnej finezji, z nudną, monotonną przewidywalnością. Trybunał Konstytucyjny to obecnie jedynie maszynka [do] potwierdzania aktualnych dogmatów politycznych rządzącego ugrupowania i dbania o ich czystość, coś na kształt d. Świętej Inkwizycji w Kościele Rzymskokatolickim, czy Rady Strażników w Iranie. Dlatego dzisiejsze rozstrzygniecie TK jest kolejnym w ciągu zdarzeń polityzacji prawa w Polsce (nie mylić z polityką prawa!), w którym prawo jest, parafrazując Marksa, traktowane jedynie jako instrument doraźnego kształtowania sondaży wyborczych zgodnie z interesami panującej klasy politycznej.

To wszystko wiemy. Ale warto pamiętać także, że dzisiejsze rozstrzygnięcie w istocie niewiele zmienia. Zarówno EKPC, jak i traktaty unijne są zobowiązaniami międzynarodowymi, które nadal Polskę wiążą. Zgodnie z art. 46 ust. 1 EKPC

„Wysokie Układające się Strony zobowiązują się do przestrzegania ostatecznego wyroku Trybunału (Europejskiego Trybunału Praw Człowieka – JB) we wszystkich sprawach, w których są stronami”.

Z kolei zgodnie z art. 26 wiążącej Polskę konwencji wiedeńskiej o prawie traktatów:

„Każdy będący w mocy traktat wiąże jego strony i powinien być przez nie wykonywany w dobrej wierze”. Zgodnie z art. 27 konwencji wiedeńskiej: „Strona (czyli w tym wypadku państwo polskie – JB) nie może powoływać się na postanowienia swojego prawa wewnętrznego dla usprawiedliwienia niewykonywania przez nią traktatu (…)”.

Oznacza to, że dzisiejszym rozstrzygnięciem Trybunał Konstytucyjny złamał wiążące Polskę prawo międzynarodowe. Polska nie musiała wiązać się przecież tymi umowami. Zrobiła to dobrowolnie. Jeśli, zdaniem TK, postanowienia EKPC i traktatów unijnych są sprzeczne z Konstytucją RP, to logiczne jest, że należałoby teraz te umowy wypowiedzieć. Czyli przestać być stroną Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, jak również członkiem Unii Europejskiej. Tylko trzeba to wyraźnie społeczeństwu powiedzieć.

Rozstrzygnięcie TK nie oznacza automatycznego wypowiedzenia EKPC. Konwencja, w tym art. 6 EKCP obowiązuje nadal, co więcej, zgodnie z art. 91 Konstytucji RP jest stosowana bezpośrednio i ma pierwszeństwo stosowania przed polskimi ustawami! Nic się tu nie zmieniło.

Co zatem robić w obecnej sytuacji? To co poprzednio – nadal stosować EKPC w obiegu sądowym, nie poddając się presji politycznej. Kluczowa będzie tu postawa sędziów. Po raz kolejny, od nich zależeć będzie, czy obronimy ten element praworządności, który wiąże się z wykonywaniem zobowiązań międzynarodowych. Ale także z przestrzeganiem praw człowieka. Wiem, to ciężka odpowiedzialność, opłacana osobistym kosztem politycznych postępowań dyscyplinarnych (piszę o polskich realiach w XXI w., nie o jakiejś dyktaturze trzeciego świata!). Ale gdy znaczna część narodu śpi, zahipnotyzowana urokiem dodatnich pięćsetek, narodowym snem wyimaginowanej przeszłości, a politycy szaleją bez wstydu i hamulców, czuwać musi ktoś. Po to, by wybudzenie nie okazało się jeszcze większym koszmarem niż będzie.

Jacek Barcik

Autor, prof. dr hab. Jacek Barcik opublikował swój komentarz na profilu FB

Print Friendly, PDF & Email

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 0 / 5. Vote count: 0

No votes so far! Be the first to rate this post.

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments