Piotr Dominiak. Rejsy po gospodarce: Kupmy im słonie

5
(1)

Z wypowiedzi wielu polityków Zjednoczonej Prawicy wynika, że każdy z nich kieruje się poczuciem misji, pracy dla narodu i ojczyzny. Każdy chciałby dokonać rzeczy wielkich i szlachetnych.

Te frazesy w ich ustach zawsze wydają mi się podszyte fałszem i hipokryzją, no i manią wielkości. Przypomina mi się wtedy anegdota o Victorze Hugo. Otóż pewnego razu ten wybitny pisarz francuski musiał wysłuchiwać długich wywodów młodego poety na temat jego planów życiowych. Na koniec początkujący wierszokleta oświadczył: Zanim umrę, chciałbym dokonać czegoś wielkiego i czystego zarazem. Hugo poradził mu: To łatwe. Niech pan spróbuje umyć słonia.

Mam ochotę zorganizować publiczną zbiórkę na zakup stada słoni. Przekazałoby się je nieodpłatnie takim szlachetnym (jeśli chodzi o deklarowane intencje) osobom m.in. jak Czarnek, Ziobro, Ociepa, Gowin. Niechby sobie myli te stworzenia co rano przy użyciu szlaucha i szczotki ryżowej. Starannie, nie pomijając żadnej części ich ciał. Czynności te byłyby niewątpliwie sporych rozmiarów i prowadziły do czystych efektów. A przy tym zupełnie nieszkodliwe, w odróżnieniu od dotychczasowych działań.

Że pominąłem niektórych np. prezesa i ojca dyrektora? To całkiem celowy zabieg. Temu drugiemu trzeba by dostarczyć złotego cielca, a na to nas chyba nie stać. No a prezes żadnej czystości intencji nie deklaruje, więc żadne duże zwierzę do mycia mu się nie należy. Mógłby ewentualnie brudzić kapibarę. Tyle, że szkoda bydlęcia.

A tak poważnie to mam szczerze dość słuchania ludzi, którzy co chwila mówią o swoim poświęceniu, misji, służbie dla Polski, bezinteresowności. I za moment biorą w łapę, co im polityczny kontrahent da. W zamian za podniesie łapki, zmianę przynależności partyjnej, wygłoszenie samokrytyki, dowalenie niedawnemu druhowi. Wiem, że polityka nie jest dla naiwnych ideowców. Nie jestem natomiast pewien, czy tak zachowujący się politycy są świadomi, że nie tylko obrzydzają działalność publiczną ludziom uczciwym, ale kwestionują w ten sposób możliwość prowadzenia sensownej, przewidywalnej polityki gospodarczej.

Nie mam bowiem wątpliwości, że rola państwa w przyszłej gospodarce będzie raczej większa niż mniejsza w porównaniu do obecnej. Bez państwa nie da się rozwiązać większości bolączek ekonomicznych współczesnego świata. Państwo, na wielu obszarach, będzie musiało zastępować lub przynajmniej korygować rynek. Żeby to robić skuteczne musi być od tego rynku „mądrzejsze”. Nie chytrzejsze, czy bardziej przebiegłe (jak Obajtek), ale bardziej sprawiedliwe, lepsze w sensie moralnym. A przecież państwo to ludzie – to politycy podejmujący w jego imieniu decyzje. Jeśli oni indywidualnie są sprzedajni, bezwzględni, bezczelni, cyniczni itd. to i instytucja państwa pożyteczną dla ogółu być nie może. Do państwa sterowanego przez takich polityków nikt (poza krewnymi i znajomymi decydentów) nie będzie miał zaufania. Bezduszny rynek, mający przecież wiele ułomności, będzie się społeczeństwu jawił jako mechanizm wysoce niedoskonały, ale znacznie lepszy niż skorumpowane lub fanatyczne indywiduum na czele rządu. To jest poważne zagrożenie.

Dlatego mycie słoni jest alternatywą pożyteczną i wysoce pożądaną. Tylko czy tych zwierząt starczy?

Piotr Dominiak

Cotygodniowe komentarze „Rejsy po gospodarce” prof. dr. hab. Piotra Dominiaka, założyciela i pierwszego dziekana Wydziału Zarządzania i Ekonomii Politechniki Gdańskiej ukazywały się na łamach prasy gdańskiej od początku lat 90. Obecnie prof. Dominiak publikuje je na swoim profilu na FB

Zdjęcie ilustrujące: Słonie w RPA. Autor: PanWoyteczek. Źródło: Wikimedia Commons

 

Print Friendly, PDF & Email

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 5 / 5. Vote count: 1

No votes so far! Be the first to rate this post.

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments