Piotr Dominiak: Pomieszanie ról

5
(1)

Przypadek Turowa jest podręcznikowo czysty, chodzi o tzw. efekty zewnętrzne, a konkretnie o koszty zewnętrzne. Dwie strony rynkowego kontraktu zamykają oczy na koszty/straty strony trzeciej. Jedna strona to kopalnia i elektrownia, firmy i ich pracownicy, którzy żyją z wydobycia węgla i produkcji energii. Druga – to ci, którzy z owej energii korzystają płacąc za nią.

Obie te strony są beneficjentami typowej rynkowej umowy. Strona trzecią są ci, którym działalność Turowa szkodzi, choć nie pracują w kopalni, elektrowni, spółkach od nich zależnych i nie kupują od nich prądu i energii cieplnej. Ponoszą koszty nie zarabiając na transakcji ani nie zaspakajają dzięki niej swoich potrzeb. Stoją poza rynkiem cierpiąc z powodu zanieczyszczenia i degradacji środowiska, w którym żyją.

Czesi są zatem klarownym przykładem takiej poszkodowanej strony trzeciej. Zapewne dotkniętych działalnością Turowa jest więcej. W bliższej i dalszej okolicy po naszej stronie granicy. Ale są rozproszeni, nie mają odwagi i siły przebicia, żeby trucicielom się przeciwstawić. Poza tym szkody rekompensuje im fakt, że część z nich gra jednocześnie rolę strony pierwszej lub/i drugiej.

W dzisiejszych czasach ignorowanie sytuacji stron trzecich nie jest, na dłuższą metę, możliwe. Można ich reprezentantom zakazać protestów, odmawiać wszelkich praw do odszkodowań, zatkać im gęby jakimiś ochłapami itp. To zadziała tym skuteczniej im mocniejsza jest pozycja stron pierwszych i drugich. No i wtedy, gdy państwo staje po stronie uczestników transakcji a nie broni interesów strony trzeciej.
I tu tkwi sedno sprawy. Opisując problem efektów zewnętrznych ekonomiści skupiają się na sytuacji, gdy na rynku, po obu jego stronach – dostawców i odbiorców, działają podmioty prywatne. Zakłada się, nie bez racji, że takie podmioty kierują się własnymi interesami, i niedowidzą społecznych kosztów przedsięwzięć w których uczestniczą. Można próbować rozwiązać problem na zasadach „prywatnych”: internalizując koszty zewnętrzne (wprowadzając je do rachunku ekonomicznego pierwszej i drugiej strony), tworząc mechanizmy negocjacji pomiędzy wszystkimi stronami (to proponował noblista Roland Coase), definiując klarownie prawa własności. Ale trudno sobie wyobrazić, że wszystko to będzie się dziać samoczynnie. Bez państwa jako arbitra to się nie uda. To państwo musi wkraczać i otwierać oczy dostawcom i odbiorcom. Jak? Rozmaicie. Tworząc ramy prawne działalności gospodarczej, chroniące stronę trzecią, ale także rozwiązywać konflikty „siłowo” nakładając kary, specjalne podatki, wprowadzając limity emisji zanieczyszczeń itp.

Czesko-polski spór o Turów jest przypadkiem specyficznym. Nie dlatego, że ma charakter międzynarodowy, bo to się zdarza. Specyfika polega na tym, ze po naszej stronie stoi państwo będące właścicielem sprawcy problemu. Nasz rząd nie występuje w roli arbitra rozstrzygającego spór pomiędzy prywatnymi podmiotami, ani obrońcy lekceważonej przez rynek strony trzeciej, ale jako strona pierwsza rynkowego kontraktu. No i rżnie głupa. Nadaje sprawie polityczny charakter, oskarża Czechów o wtrącanie się w wewnętrzne problemy Polski. Tak się sprawy rozwiązać nie da. Poplątanie ról prowadzi na manowce.

A co by było, gdyby to nie Czesi, ale poszkodowani funkcjonowaniem Turowa Polacy z okolic Kopalni i elektrowni zebrali się do kupy i wystąpili o odszkodowania lub z żądaniem zamknięcia kramu do właściciela firm, czyli państwa. W jakiej roli wystąpiłby rząd? Zdecydowałby się na „chamówę”, czy bronił strony trzeciej?

W konflikcie z Czechami gra rolę kapitalisty broniącego się przed „niewidzialnym” dla niego „wrogiem”. Czesi sypią piasek w dobrze funkcjonujące tryby polskiej gospodarki – tak wygląda stanowisko rządu. Ekologia, długi horyzont czasowy, szersze spojrzenie na świat? To wymysły pięknoduchów. „Inni też tak robią” – ukochany argument Zjednoczonej Prawicy. „Inni” to Ruscy, Niemcy, teraz Czesi. „A PO z Tuskiem to co zrobili”?

Piotr Dominiak

Cotygodniowe komentarze „Rejsy po gospodarce” prof. dr. hab. Piotra Dominiaka, założyciela i pierwszego dziekana Wydziału Zarządzania i Ekonomii Politechniki Gdańskiej ukazywały się na łamach prasy gdańskiej od początku lat 90. Obecnie prof. Dominiak publikuje ja swoim profilu na FB

Print Friendly, PDF & Email

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 5 / 5. Vote count: 1

No votes so far! Be the first to rate this post.

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments