Marian Sworzeń. Prawo wielkich liter: APELACJA

5
(1)

Afront wobec pani Swiatłany Cichanouskiej w wydaniu wicemarszałka Sejmu jest oczywisty dla wszystkich za wyjątkiem polityków PiS i sympatyków tej partii. Rosyjska Duma ma Żyrinowskiego, polski parlament – Terleckiego.

Poniedziałkowa decyzja w sprawie sędzi Morawiec rodzi kilka pytań. Skoro przewodniczący został przegłosowany przez dwóch pozostałych członków składu, to w grę wchodzi: głosowanie zgodne z sumieniem, bunt czy ustawka? Czy aby wyrok nie był tylko po to, by twierdzić przed TSUE, że Izba Dyscyplinarna to rzetelny organ?

Efektowną krytykę lat 90-tych znalazłem w piśmie „Czas Stefczyka” (nr 190, str. 25). Po zdaniu wybitym grubymi literami („Gdyby inaczej poprowadzono transformację po upadku komunizmu, mielibyśmy dziesięć Orlenów. Mamy jeden, a i tak chcą go sprzedać”) następuje artykuł Jacka Karnowskiego wyśmiewający „prognozę Balcerowicza, że już za chwilę przestaniemy doganiać Zachód”. Jednym słowem: Balcerowicz nigdy nie miał racji, ma ją zawsze – Karnowski.

Linie graniczne dla głupoty nie istnieją, a jeśli nawet, to ma je ona za nic. Jakże przezorni byli siedemnastowieczni myśliciele amerykańscy, wedle których szatan w pierwszym rzędzie poluje na sprawujących jakąkolwiek władzę? W dodatku wymyślili to w czasie, gdy nie znano konferencji prasowych ani tweetów.

Apelacyjne sądy będą nadal czy nie? Pytanie o tyle istotne, że zapowiada się „spłaszczenie” struktury sądownictwa. Wedle mnie, będzie to niepotrzebna zmiana; równie dobrze można ogłosić likwidację „rejonów”, „okręgów” czy „apelacji” – będą sądy bezprzymiotnikowe, jako takie. Nikt w ministerstwie p. Ziobry natomiast nie wpadł na to, by objąć dużą część spraw cywilnych przymusem udziału profesjonalnego pełnomocnika (adwokata czy radcy prawnego; dla biedniejszych pomoc prawna byłaby opłacana przez państwo). Pewno dlatego, że to takie proste.

Człowiek zbuntowany – to tytuł niedoszłego filmu o Jarosławie Kaczyńskim (wątpię, by pomysłodawcy byli świadomi, że tytuł pochodzi z książki Alberta Camusa). Ponoć sam bohater zbuntował się przeciw planom TVP. I słusznie, gdyż w filmie byłaby scena łóżkowa. Jaka? Pierwszy dzień stanu wojennego, dochodzi południe, a on jeszcze śpi.

Jak wielu jest w Polsce sędziów w stanie spoczynku, nie wiem. Zakładam roboczo, że liczba tych, co odeszli w ostatnich latach (dobrowolnie lub z przymusu) jest zbliżona do tysiąca. Dziwi mnie, że grono osób tak kompetentnych, fachowych i wykształconych, nadto pobierających niezmienione uposażenie, nie stworzyło do tej pory ogólnokrajowego stowarzyszenia z własnym pismem i stroną www. Gdyby jednak powstało, mam dla niego gotową nazwę: „Nie spoczniemy”.

Adwokacka przeszłość Lenina pojawia się jako pewnik w kilku książkach biograficznych, np. u Ferdynanda Ossendowskiego i Curzio Malapartego. Rzecz w tym, że zawód adwokata, wprowadzony w Rosji przez reformy z 1864 roku, wymagał od chętnych ukończenia 25 roku życia tudzież 5-letniej praktyki. A skoro Lenin, rocznik 1870, rozstał się z prawem (pracował po studiach w kancelarii w Samarze) w wieku lat 23, to adwokatem żadną miarą być nie mógł. Ówczesne prawo carskie ani nie przewidywało dróg na skróty, ani nie znało „duraczówek”.

Marian Sworzeń

prawnik, pisarz, członek PEN Clubu – autor książek „Dezyderata. Dzieje utworu, który stał się legendą”, „Opis krainy Gog”, „Czarna ikona – Biełomor. Kanał Białomorski. Dzieje. Ludzie. Słowa”.

Print Friendly, PDF & Email

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 5 / 5. Vote count: 1

No votes so far! Be the first to rate this post.

5 1 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments