Marcin Makowiecki: Wieś już się nie cieszy

4
(1)

Chciałbym, aby premier Mateusz Morawiecki, zanim zawetuje budżet Unii Europejskiej na lata 2021-2027, odpowiedział polskiemu społeczeństwu na kilka pytań:

-Czy rząd PiS docenia korzyści jakie przyniosła Polsce integracja z Unią Europejską?

-Niedawno premier chwalił się, że wielkim sukcesem było wynegocjowanie dla Polski dużego wsparcia finansowego w przyszłym budżecie UE. Co spowodowało, że teraz zmienił zdanie i na czyją pomoc liczy?

-Jakie racje przemawiają teraz za rezygnacją polskiego rządu z pieniędzy z unijnego budżetu?

Nie spodziewam się jednak odpowiedzi. Rząd PiS nie prowadzi polityki informacyjnej, zastępuje ją niewiarygodną propagandą. Przypomnijmy zatem fakty świadczące o naszych dotychczasowych korzyściach z integracji. W latach 2004-2020 Polska otrzymała z UE prawie 173 mld euro (od tego trzeba odliczyć 56 mld euro naszych wpłat do unijnego budżetu). Licząc inaczej, na każdego mieszkańca Polski przypadło około 4500 euro otrzymanych z Unii.

Najważniejszą pozycją w tym budżecie (64 proc.) były transfery finansowe na politykę spójności. Na drugim miejscu były dotacje na wspólną politykę rolną (WPR). Z tego ponad 60 proc. trafiało do rolników w formie płatności bezpośrednich na każdy posiadany hektar dla około 1300 tys. gospodarstw rolnych. Warto dodać, że dopłaty te stanowiły około 45 proc. dochodów tych gospodarstw.

Integracja z Unią Europejską w decydującym stopniu wspomagała rozwój gospodarczy i cywilizacyjny Polski. Niemal w każdej gminie lub mieście na nowopowstałych obiektach można zobaczyć tablice informujące, że inwestycja powstała z pomocą środków UE. Członkostwo we Wspólnocie przyciągnęło do nas zagraniczny kapitał inwestycyjny a otwarcie granic wspólnego europejskiego rynku przyspieszyło modernizację gospodarki i rozwój naszego handlu zagranicznego.

Dziś młode pokolenia Polaków nie wyobrażają sobie życia w innym ustroju, a represyjny system demokracji ludowej PRL znają już tylko z opowieści rodziców i dziadków, z książek i filmów. Dziwią się i współczują. Unia Europejska nie jest dla nich „wyimaginowaną wspólnotą”, jak mawia prezydent Duda. Nie jest bankomatem z dotacjami, ale wspólnotą akceptowanych wartości, idei i szansą na dostatnie i bezpieczne życie. Prawie 90 proc. Polaków popiera członkostwo w Unii i na pewno nie uważa, że „ jest ona gorsza niż ZSRR”, jak powiedział p. Czarnek, minister edukacji i nauki w rządzie Morawieckiego. Opinie PiS-owskich funkcjonariuszy rozmijają się zasadniczo z poglądami większości społeczeństwa.

Trzeba bardzo mocno podkreślić, że integracja z UE otworzyła wielkie szanse przed polską wsią i rolnictwem, które korzystały z szerokiego pakietu środków WPR i innych programów. Równocześnie, dzięki pełnemu otwarciu dostępu do rynków krajów Wspólnoty stały się one naszym głównym partnerem w handlu artykułami rolno-spożywczymi (największy udział mają Niemcy). Do UE trafia około 80 proc. naszego eksportu tych artykułów. Pochodzi stamtąd 70 proc. importowanych przez Polskę towarów żywnościowych. Warto dodać, że od 2004 r. wartość eksportu polskich artykułów rolno-spożywczych wzrosła z 5,2 mld euro do 27,7 mld w 2018r. i utrzymała się na zbliżonym poziomie w 2019 r., przy wysokim dodatnim saldzie obrotów.

W ostatnich kilku latach naszą wieś i rolnictwo dotknęły różne poważne trudności: klęska suszy, a również regionalnie występujące powodzie, rozprzestrzeniająca się epidemia w chowie świń, a także drobiu w produkcji fermowej. W tym roku za wiele produktów roślinnych rolnicy otrzymują od odbiorców znacznie niższe ceny niż w poprzednich latach. Zaraz po objęciu władzy PiS zmieniło przepisy dotyczące obrotu ziemią rolniczą. Spotkało się to z ostrą krytyką, bo nowe zasady ograniczały swobodę handlu i przyczyniły się do spowolnienia przemian agrarnych. Sytuacja rynkowa doprowadziła do licznych protestów producentów rolnych domagających się pomocy władz państwowych.

Mimo tych trudności i ograniczeń spowodowanych epidemią rolnicy, przemysł spożywczy i handel zachowały stabilność zaopatrzenia rynku. Obserwuje się jednak dość znaczny wzrost cen w handlu detalicznym.

W tej trudnej sytuacji gospodarczej i politycznej władze PiS, a właściwie osobiście prezes Jarosław Kaczyński podjął kilka decyzji, które doprowadziły do głębokiego kryzysu państwa. Władze PiS, jego prezes coraz bardziej tracą kontrolę nad wydarzeniami, partią i koalicjantami. A sondaże odnotowują duży spadek poparcia. Społeczeństwo ciężko doświadczone z powodu epidemii koronawirusa z niepokojem obserwuje konflikty na scenie politycznej. Rosną oczekiwania wobec opozycji i jej notowania w sondażach.

Dzisiaj najważniejszym problemem jest wywołany przez PiS konflikt z Unią Europejską. Głównym powodem sporu stało się wprowadzenie do projektu nowego budżetu zasady uzależnienia dotacji dla państw UE od przestrzegania przez nie praworządności. Zaproponowane nowe przepisy zaniepokoiły najpierw premiera Węgier J. Orbana, który skłonił nasze władze do zadeklarowania, że wspólnie zawetują nowy wieloletni budżet Unii Europejskiej, jeżeli przepisy dotyczące praworządności zostaną utrzymane.

Według wynegocjowanego projektu nowego budżetu na lata 2021-2027 mielibyśmy otrzymać 139 mld euro dotacji, a ponadto gwarantowaną możliwość zaciągnięcia na korzystnych warunkach 34 mld euro pożyczek. W sumie, w przeliczeniu wsparcie dla Polski miałoby wynieść 776 mld zł. Podobnie jak w latach poprzednich, duże kwoty z tych dotacji byłyby przeznaczone na politykę spójności (otrzymalibyśmy 66,8 mld euro) oraz na wspólną politykę rolną (28,5 mld euro).

Ponadto Unia tworzy fundusz na rzecz odbudowy po epidemii. Planowano, że Polska mogłaby otrzymać z niego około 23 mld euro w formie dotacji oraz około 34,2 mld euro w formie pożyczek na uprzywilejowanych warunkach.

Jeżeli Polska i Węgry zgłoszą zapowiedziane weto, to Unia będzie musiała wprowadzić prowizorium i przystąpić do opracowania nowego budżetu na lata 2021-2027. Jaki on będzie, dziś nie wiadomo, ale na pewno 25 unijnych krajów będzie nadal popierać zasadę uzależnienia unijnych dotacji od przestrzegania praworządności. Natomiast fundusz na rzecz odbudowy, z którego Polska i Węgry nie skorzystają, zostanie podzielony między pozostałe kraje unijne.

Polacy wam tego nie wybaczą” – marszałek Senatu Tomasz Grodzki zwrócił się z dramatycznym apelem do rządu o znalezienie, wraz z państwami Unii Europejskiej kompromisowego rozwiązania tej sytuacji.

Za kilka dni wszystko się rozstrzygnie. Z niepokojem czekamy, czy polski rząd odwróci się od wspólnoty europejskiej, czy jednak zaakceptuje wynegocjowany projekt budżetu popierany przez 25 państw?

Wieś też czeka…

Marcin Makowiecki

Print Friendly, PDF & Email

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 4 / 5. Vote count: 1

No votes so far! Be the first to rate this post.

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments