Ewa Łętowska: Sądy mają większą moc niż Sąd Najwyższy

4
(5)

Uchwała trzech Izb Sądu Najwyższego z 23 stycznia może służyć jako ilustracja problemów informacyjnych,. Występują one na kilku płaszczyznach.

Po pierwsze mają z tym kłopoty nie-prawnicy, a więc dziennikarze. I swoje wątpliwości wynikające z niewiedzy, komunikują jako zarzuty wobec samej uchwały.

Po drugie, poważny problem komunikacyjny występuje na linii SN – sądy powszechne. A to o tyle kłopotliwe, że to one właśnie są głównym adresatem Uchwały. Ona bowiem, jako akt interpretacyjny, a nie: stanowiący, zgodnie ze swą funkcją, mówi jaki potencjał mają przepisy, które będą stosowały sądy. Dialog na linii SN – sądy niższych instancji zatruty jest perspektywą i atmosferą starego, a chętnie przez polityków podsycanego, konfliktu sędziowie pałacowi-sędziowie liniowi. Ten konflikt i atmosfera utrudniają zrozumienie jurydycznego przekazu. Oczywiście, wiele (miejmy nadzieję) wyjaśni uzasadnienie.

Ciekawe, że część dziennikarzy oczekiwała, że Uchwala wykreuje jakieś „nowe” narzędzia (czego robić nie powinna, bo to zadanie ustawodawcy), albo określi status sędziów powołanych z udziałem neo -KRS (co wtedy wpakowałoby SN na minę konfliktu z egzekutywą). Tymczasem obrano bezpieczniejszą drogę aktywizacji i przypomnienia czysto procesowych możliwości stojących w dyspozycji samych sądów.

Po wyroku TSUE z 19 listopada także formułowano zastrzeżenia typu “dlaczego TSUE czegoś sam nie przesądził, tylko skonstruował coś, co ma dopiero wykorzystać i rozwinąć SN”. SN jednak posłuchał tej sugestii i 5 grudnia wydał wyrok.

W swoim czasie, gdy TK pisząc o skutkach swoich wyroków (zwłaszcza zakresowych) wskazywał, że istnieje po ich wydaniu pole decyzji dla sądów i wtedy też pytano niechętnie: czemu TK sprawy nie przesądził.

Nieszczęsny dar wolności. Ale bez niego się nie udaje demokracja (nieodzowna także w obrębie trzeciej władzy) Poza tym to, co mogą zrobić zdekoncentrowane orzeczenia sądowe, tego nie koniecznie dałaby radę przeprowadzić interpretacyjno-instruktywna uchwała SN. Już nie o to idzie, że uchwały uzgadniające rozbieżności orzecznictwa nie powinny substytuować ani indywidualnych decyzji orzeczniczych, ani abstrakcyjnych ujęć, zastrzeżonych dla ustawodawcy. Ale o to, że uchwałę zapewne podda się kontroli TK (wniosek premiera). I choć w takim wypadku postępowanie powinno być umorzone, to zapewne tak się nie stanie. Istnieją bowiem (niedobre precedensy w orzecznictwie TK – K 10/08), a wynik obecnej oceny TK jest przewidywalny). W tej sytuacji stabilne będzie orzecznictwo rozproszone, dzięki któremu standardy niezawisłości i niezależności sądów będą umocnione.

Sądy po prostu mają większą moc, niż SN.

Takie działanie przypomina działanie na linii TSUE – same sądy krajowe (w tym wypadku: SN) przy pytaniach prejudycjalnych. TSUE formułuje kryteria interpretacji na tle prawa UE a subsumpcję sytuacyjną, krajową zapewnia SN Teraz to samo robi SN, zwracając się do sądów. Tym sposobem Uchwała jest elementem procesu implementacji wyroku TSUE z 19.11.

Ale Uchwała SN nie stwarza kompetencji dla administracji sądowej (prezesów) aby zadecydowali en bloc, o nieobsadzaniu w postępowaniach sędziów, których dotyczy pkt 2 Uchwały. Uchwała mówi o mechanizmach procesowych, a nie kreuje kompetencji dla administracji sądowej. Dlatego takie działanie prezesów byłoby wątpliwe konstytucyjnie (art. 180 Konstytucji).

Narzędzia procesowe do których odwołuje się SN mają tradycyjny charakter (ocena obsady sądu, z konsekwencjami dla wznowień). To jednak raczej wystąpi dopiero w przyszłości, gdy pojawi się więcej wyroków z taką niewłaściwą obsadą). Obecnie aktualne są wszelkie formuły wyłączeń sędziego.

Jest też inna jeszcze możliwość. To wykorzystanie bezpośredniego komunikacyjnego kanału sądy – SN, jaki stwarzają art. 37 k.p.k. i nowy art. 44’ k.p.c. Tą bowiem drogą można byłoby uzyskać szybkie wyjaśnienie wątpliwości interpretacyjnych, co do kryteriów decydujących o niedostatecznym stopniu niezawisłości sędziego, o której mowa w pkt 2 Uchwały.  Te kwestie mogą bowiem też być wątpliwe i powodować rozbieżności ocen.

A w naszych czasach szybkość komunikacji znaczy więcej niż niegdyś.

Ewa Łętowska

Print Friendly, PDF & Email

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 4 / 5. Vote count: 5

No votes so far! Be the first to rate this post.

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments