Krzysztof Parchimowicz – Dyscyplinarki za krytykę

0
(0)

Rozmowa z prokuratorem KRZYSZTOFEM PARCHIMOWICZEM, prezesem Stowarzyszenia Prokuratorów „Lex super omnia”

– Czy prokurator, który jest rekordzistą pod względem liczby (około 10) zarzutów dyscyplinarnych za krytykę upolitycznienia prokuratury, którego podejrzewa się o sprzyjanie mafii VAT-owskiej, może jeszcze spać spokojnie? Czy nie spodziewa się pan, że któregoś dnia o 6 rano władza zapuka do drzwi?

– Raczej zgarną mnie z okolic sali posiedzeń Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Poza dyscyplinarkami w Białymstoku – właśnie w moim prokuratorskim mateczniku – zespół prokuratorów prowadzi śledztwo o owo sprzyjanie mafii. Idzie o czyn z artykułu 231 paragraf 2 kodeksu karnego, zagrożony karą więzienia od roku do 10 lat. Śpię słabo, ale z innych powodów. Śmiałem się z tego do czasu rozpoczęcia działalności Izby Dyscyplinarnej SN. Nie poddam się osądowi ludzi powołanych wbrew wszelkim zasadom przez niekonstytucyjną neo-KRS, którzy ulegli magii dodatkowych pieniędzy. Obrońców zostawię na sali: niech czynią swoją powinność. Sam będę czekał na werdykt w pobliżu. Świadomość różnych szykan stanowi duże obciążenie. Z niebezpieczeństwem dawno się oswoiłem, nie paraliżuje mnie.

– Te dyscyplinarki to efekt krytycznych wypowiedzi w mediach na temat tzw. ziobrystów, jak i samego ministra sprawiedliwości oraz prokuratora generalnego. Które zabolały ich najmocniej?

– Jest jeden zarzut dotyczący mojego postu na Twitterze, który wymaga pewnego wyjaśnienia i usprawiedliwienia jego treści. Tutaj jestem w defensywie. W przypadku innych zarzutów wstępnych czy już oficjalnych wykluczam bierną obronę. Będę atakował. Wykażę, że to nie ja, ale Zbigniew Ziobro podważa autorytet urzędu prokuratora generalnego. Taką osobą nie może być populista, który ledwo ukrywa, że jest zwolennikiem kary śmierci. Zbigniew Ziobro w każdym swoim wcieleniu posługiwał się językiem nienawiści wobec środowiska sędziów. To w jego ministerstwie ukuto słowa poniżenia, które były pożywką akcji billboardowej Fundacji Narodowej.

– Pańskie sprawy trafiają w większości do białostockiego rzecznika dyscyplinarnego Marka Suchockiego, którego kiedyś był pan szefem. Czy to w porządku?

– Marka znam od czasu, gdy był jeszcze studentem. Powinien się wyłączyć, gdyż taka znajomość, również rodzi wątpliwość co do jego bezstronności. Nie wyłączył się i nie został wyłączony także na mój wniosek. Chce udowodnić, że potrafi być obiektywny kosztem koleżeństwa? Tymczasem popełnia błąd za błędem. Wszystkie na moja niekorzyść.

– Ostatnimi czasy Stowarzyszenie Prokuratorów „Lex super omnia” podjęło uchwałę w sprawie dyscyplinarek, które stawiane są członkom waszego stowarzyszenia.

– Zebranie miało charakter nadzwyczajny. Zostało zwołane na wniosek członków LSO. Mieli dość szykan dotyczących ich osobiście i całego stowarzyszenia. Protestowali przeciwko sytuacji, w której członkowie Stowarzyszenia Ad Vocem, którzy objęli władzę w prokuraturze, ścigają prokuratorów z naszego stowarzyszenia. Obecnie siedmiu naszych członków ma zarzuty dyscyplinarne za publiczne wypowiedzi o stanie praworządności i prokuratury. Postępowań wyjaśniających było znacznie więcej. Zebranie zobowiązało zarząd do skierowania zawiadomienia o przestępstwach nadużycia władzy w prokuraturze.

– Druga uchwała LSO to pobożne życzenie, bo wzywa ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobrę do dymisji.

– Uchwała oczywiście nie ma mocy sprawczej. Jej uzasadnienie pokazuje opinii publicznej przejawy upartyjnienia prokuratury, demolującą morale środowiska rolę pieniędzy, awansów rozdawanych posłusznym i zaufanym wybrańcom. Uważamy, że Zbigniew Ziobro wielokrotnie złamał prawo, czuje się bezkarny i forsuje drakońskie kary. Będziemy się domagać wyjaśnienia kwestii ryczałtów mieszkaniowych przyznanych najlepiej zarabiającym prokuratorom. Głośne były przypadki dysponowania pieniędzmi z Funduszu Postpenitencjarnego na CBA i inne podmioty. Osobiście zaostrzyłem słowa krytyki po podwyższeniu – na zasadzie wyjątku – wynagrodzenia prokuratorowi Jarosławowi Hołdzie, który przechodził w wieku 46 lat na przedwczesną prokuratorską emeryturę. Miesięcznie zyskał około 3300 zł. Będzie te dodatkowe pieniądze pobierał przez lata, co w sumie może przekroczyć milion złotych. Pani Anita Muszyńska – żona Mariusza Muszyńskiego z Trybunału Konstytucyjnego – powróciła po 20 latach pobytu na prokuratorskiej rencie do pracy i z miejsca została awansowana o dwa szczeble, na najwyższe prokuratorskie stanowisko. To tylko dwa z brzegu gorszące i demoralizujące innych prokuratorów przykłady.

– A największa kpina związana z wymiarem sprawiedliwości w państwie rządzonym przez Prawo i Sprawiedliwość to pana zdaniem…

– …Pismo prokuratora krajowego Bogdana Święczkowskiego do przewodniczącego nowej Krajowej Rady Sądowniczej, sędziego Leszka Mazura. Dotyczyło Jarosława Dusia, najbliższego współpracownika Święczkowskiego. Duś został desygnowany jako kandydat na stanowisko sędziego Izby Dyscyplinarnej SN. Wyszło na jaw, ze Duś był karany dyscyplinarnie. Nie zrezygnował jednak z kandydowania. Święczkowski napisał wtedy do Mazura, że kara dyscyplinarna Dusia nie powinna być brana pod uwagę, gdyż była niezasadna. A w sprawie tej kary orzekał Sąd Najwyższy. Święczkowski okazał więc żenujący brak respektu wobec orzeczenia SN.

– Wróćmy do podejrzeń o sprzyjanie VAT-owskiej mafii. Prokurator krajowy Bogdan Święczkowski mówił o przyczynieniu się przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości, sędziów, prokuratorów i administracji skarbowej do luki 250 miliardów złotych w podatku VAT. Padło i pańskie nazwisko…

– Powodem jest pismo z 2009 roku, w którym przestrzegałem prokuratorów przed schematycznym stosowaniem przepisów prawa karnego w sprawach podatkowych. Miało podobny charakter jak przestroga, by wypadków drogowych nie kwalifikować na tle przepisów o zabójstwie. Nie było to polecenie, jak twierdzi prokurator Święczkowski i poseł Horała z VAT-owskiej komisji śledczej. Prokurator Święczkowski w trakcie konferencji prasowej podał też nazwę stowarzyszenia, któremu prezesuję. To jest działanie nie fair i tendencyjne. Widzę teraz, że wymaga stanowczej reakcji. 19 marca będę przesłuchany przez sejmową komisją śledczą. Skorzystam z prawa do swobodnej wypowiedzi, by opinii publicznej wyjaśnić prawdę, a członkom komisji wskazać, ile razy błądzili.

Kiedy stanie pan przed sejmową komisją śledczą, o co pan zabiegał, i co jej będzie pan miał do powiedzenia?

– Będę przesłuchany 19 marca 2019 roku o godzinie 10.. Skorzystam z prawa do swobodnej wypowiedzi, by opinii publicznej wyjaśnić prawdę, a członkom komisji wskazać ile razy błądzili.

Pracował pan w Prokuraturze Generalnej, ale decyzją Ziobry został zdegradowany o trzy poziomy, do Prokuratury Rejonowej dla Warszawy-Mokotowa. W lipcu 2018 roku niespodziewanie został pan jednak wysłany do warszawskiej prokuratury regionalnej na delegację. Dlaczego przesunięto pana o dwa szczeble w górę w prokuratorskiej hierarchii?

– Uczyniono to bez mojej zgody. Powody nie są mi znane. W trakcie delegacji nie dostaję ani grosza więcej. Oceniam to jako nieprzyjazny gest. Każda zmiana miejsca i charakteru pracy to dodatkowy wysiłek. Spotkało mnie to czwarty raz od marca 2016 roku. Kwestionowałem przedłużenie delegacji, co zaowocowało kolejnym dyscyplinarnym postepowaniem wyjaśniającym.

– „Kasta”, „sitwa”, „spółdzielnia”. Brzmi znajomo?

– Oczywiście. To określenia poniżające sędziów i ówczesną KRS. Używał ich Zbigniew Ziobro i niemal cały skład ścisłego kierownictwa ministerstwa. Chodziło o pokazanie, że sędziowie stanowią zamkniętą, podejrzaną grupę zawodową, a KRS przydziela stanowiska sędziowskie tylko swojakom. Po ujawnieniu powiązań w kierownictwie prokuratury, rytualnych uznaniowych i przedwczesnych awansów prokuratorów, obdzielania krewnych i znajomych królika funkcjami, teraz my pytamy, gdzie jest ta kasta, sitwa i spółdzielnia.

– Co pana zdaniem przyniosła zwykłemu Kowalskiemu szeroko pojęta reforma wymiaru sprawiedliwości w wykonaniu „dobrej zmiany”?

– Same złe rzeczy. Zamęt prawny i organizacyjny. Spowolnienie postępowań począwszy od prokuratury, przez sądy rejonowe, po Sąd Najwyższy. Osłabienie zaufania do sędziów, sądów i Trybunału Konstytucyjnego. W prokuraturze lawinowo wzrosła liczba spraw prowadzonych dłużej niż rok i dwa lata. Zaległości w sądach powszechnych wzrosły do trzech milionów spraw. Trybunał Konstytucyjny systematycznie rozpoznaje coraz mniej przypadków. Realizowana jest czystka kadrowa, która powoduje, że obywatele coraz dłużej czekają na rozpoznanie ich spraw.

– Początki pana pracy w prokuraturze to jeszcze czasy PRL-u, kiedy też trudno było mówić o trójpodziale władzy, czy braku upolitycznia sądów, prokuratur. Czy mówienie, że teraz jest już gorzej niż za PRL-u ma swoje uzasadnienie?

Pracę rozpocząłem w czasie, gdy władza miała już wybite zęby, jej reprezentanci zdawali sobie sprawę, że znajdują się na równi pochyłej. Stracili partyjne zaplecze w sądach oraz prokuraturze. Obecnie rządzący znajdują w stanie euforii i zachłyśnięcia władzą. Zaostrzają prawo karne na podobieństwo ustawy z 1985 roku o szczególnej odpowiedzialności karnej. Dokonują na niespotykaną skalę wymiany kadrowej w instytucjach wymiaru sprawiedliwości. W prokuraturze w kilka miesięcy wymieniono 1000 osób pełniących kierownicze funkcje. Owa Izba Dyscyplinarna w SN, to nic innego jak sąd specjalny wyposażony w specjalne przepisy, organizację, pieniądze i obciążony zadaniem dokończenia czystek. Wszystko to przypomina raczej wczesny PRL.

– Według deklaracji celem Stowarzyszenia Prokuratorów „Lex super omnia” jest doprowadzenie do odpolitycznienia prokuratury oraz respektowania niezależności prokuratorów. W jaki sposób chcecie to osiągnąć?

Musimy przekonać do naszych koncepcji polityków, którzy stanowią prawo. Uważamy, że Prokurator Generalny powinien być niezależny od bieżącego wpływu rządu. Urząd ten powinna pełnić osoba o niekwestionowanym autorytecie prawniczym, powoływana (i odwoływana) przez kwalifikowaną większość w parlamencie, na jedną kadencje. W celu zapewnienia prokuratorom niezależności należy ograniczyć liczbę przełożonych i posiadanych przez nich metod, które pozwalają wpływać na śledztwo. Niezależność prokuratorów musi łączyć się z odpowiedzialnością za prowadzone sprawy. Prokuratura i Policja muszą mądrze podzielić się sprawami, by nie wykonywać podwójnej pracy.

– Do „Lex super omnia” należy ponad 200 śledczych, na kilka tysięcy prokuratorów w całej Polsce. Czy reszta to tzw. ziobryści? Czy może po prostu zwyczajnie się boją utraty pracy?

Trzon kadry kierowniczej to członkowie Stowarzyszenia Ad vocem. Dominuje zaciąg górnośląski i dolnośląski. Z Zagłębia i Górnego Śląska wywodzi się 5 zastępców Prokuratora Generalnego. Dyrektoriat Prokuratury Krajowej, szefowie największych regionów to w dużej mierze persony znane z okresu „pierwszego Ziobry.” To oni nadają ton pracy, pilnują porządku i przestrzegania woli jedynej osoby w instytucji, która wie co jest dobre, a co złe. Szef związków zawodowych cieszy się z dwukrotnego awansu. Inni cenią spokój ponad wszystko albo zwyczajnie nie są gotowi na szykany. Bierność w tak trudnych dla Polski i prokuratury czasach niezbyt dobrze świadczy o kondycji prokuratorów.

– Jaki scenariusz dla Polski przewiduje pan na najbliższe lata. Czy uda się przywrócić trójpodział władzy, skoro PiS jest gotów zmienić nawet konstytucję, by zalegalizować swoje działania?

Jestem optymistą. Europejski Trybunał Sprawiedliwości uznał, że Polska oddaliła się od europejskiego modelu praworządności. Władza się nie odważy na przeniesienie szlabanów granicznych ze wschodu na zachód i będzie zmuszona do wdrożenie zaleceń Trybunału. W wyborach parlamentarnych będzie dobra, wyższa niż zwykle frekwencja. Zwycięży normalność i nastąpi powrót do demokracji opartej na równowadze oraz współdziałaniu trzech władz.

– Słynie pan z niezależnych wypowiedzi. To wszystko jednak może pana doprowadzić do usunięcia z zawodu, gdy takie orzeczenie wyda Izba Dyscyplinarna SN. Liczy się pan z tym?

– Będę walczył, by tak się nie stało. Ktoś musi głośno krzyknąć, że król jest nagi. Może inni przejrzą na oczy. Znajduje się u kresu zawodowej przygody. Chcę wyjść z prokuratury z podniesionym czołem. Życzę moim młodszym koleżankom i kolegom, by mogli z dumą wykonywać trudną i odpowiedzialność służbę w imieniu prawa. Prawo musi być ponad wszystkim.

PAWEŁ PLUTA

* Obszerne fragmenty tegoż wywiadu ukazały się w Tygodniku Angora (18.02.2019)

Lex super omnia

Print Friendly, PDF & Email

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 0 / 5. Vote count: 0

No votes so far! Be the first to rate this post.

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments