Kuźma radzi: nie ma to jak spadochrony

0
(0)

Już Tuchaczewski proponował, żeby spadochroniarzami wroga bić. Ano, przegrał z wielkim Soso, ale przednia idea przetrwała. Teraz rzucacie desant na Brukselę. Tam będzie łatwo.

Trochę trudniej u was, na miejscu. Ale spokojnie, wybiorą, mimo wściekłego wycia warchołów. Najlepszych daliście. Jak im z angielskim niesporo, to Henry pomoże. Skądinąd ciekawe, czy po angielsku też połyka samogłoski, jak po polsku. W każdym razie nie ustawajcie w wysiłkach.

Co zabrać? Po pierwsze: kabanosy, bo się nie psują, po drugie suchary (ditto), po trzecie… Co by tu po trzecie? Do wyposażenia spadochroniarza-dywersanta koniecznie, ale to koniecznie dodajcie krzyż. Zapasy są, przecież zdejmują je w Warszawie. Do czego się przydadzą? Do wieszania na sali obrad PE. A jak nie pozwolą? To będziecie mogli przynajmniej takt do przemówień waszych krucyfiksami wybijać. Tak jak Nikita butem w ONZ.

Кузьма Кузьмич

Print Friendly, PDF & Email

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 0 / 5. Vote count: 0

No votes so far! Be the first to rate this post.

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments