K. Wesołowska – Zbudniewek: Ministrze, zacznij od siebie!

Od kilku tygodni w sądach w całej Polsce trwa protest pracowników administracyjnych. Odwoływane były całe sesje lub poszczególne sprawy, na których wyznaczenie obywatele oczekiwali całe miesiące. Jednak nie tylko odwołane sesje były problemem. Sędziowie nie mieli możliwości pracy, nie mogli wydawać żadnych decyzji, a przyczyna jest prosta. Sekretarz sądowy nie „podłożył” stosownej korespondencji, a także nie wykonał żadnych wcześniejszych decyzji sędziego. Wszelka korespondencja zarówno do stron jak i do różnych instytucji pozostaje w aktach. Mam nadzieję, że akcja protestacyjna pracowników administracyjnych uświadomiła choć trochę, zarówno obywatelom, a przede wszystkim Ministerstwu Sprawiedliwości jak ważnym ogniwem w całym systemie sprawiedliwości jest prawidłowa obsługa administracyjna, jej profesjonalizm i rzetelność. Teraz wreszcie może panowie ministrowie zrozumieją, że to nie jest szara masa, to są ludzie, którzy swoją pracą przyczyniają się do tego, że trybiki maszyny nazwanej sądownictwo w ogóle działają.

W chwili obecnej pierwszy etap protestu mamy za sobą. W dniu 18.12.2018r na stronach Ministerstwa Sprawiedliwości ukazał się komunikat o tym, że zostało podpisane porozumienie. Porozumienie to zakłada podwyżkę wynagrodzenia brutto o kwotę około 200zł i wypłatę nagród za 2018r w kwocie średnio 1000zł. Dodatkowo przyznana będzie nagroda uznaniowa w wysokości średnio 534 zł brutto. O jej wysokości zdecydują dyrektorzy poszczególnych sądów. Wypłatą nagród mogą być objęci pracownicy, którzy pracują w sądach przynajmniej 6 miesięcy. Z treści komunikatu wynika również, że przyczyną niskich wynagrodzeń była polityka zamrażania realizowana przez poprzednie rządy w latach 2010-2015. Dalej kilka ogólnych słów dotyczących starań resortu w zakresie zmiany systemu wynagrodzeń i informacja, że strony podejmują działania na rzecz możliwie jak najbardziej satysfakcjonujących podwyżek wynagrodzeń pracowników sądów i powszechnych jednostek prokuratury w 2020 r. To porozumienie nie zakończyło akcji protestacyjnej, słyszę od swoich współpracowników, gdyż nie jest satysfakcjonujące, a związki zawodowe w trakcie negocjacji nie reprezentowały ich interesów. Protest zaczyna się od nowa. Pracownicy wychodzą przed sądy w trakcie przerwy śniadaniowej. Jednocześnie mnie, jako sędziemu, nie wypada oceniać szczegółów tego porozumienia, pozostawiam to samym pracownikom. Powiem może tylko tyle, moim zdaniem związki zawodowe nie popisały się szczególnie. Niczego specjalnie nie wynegocjowały, ani specjalnych podwyżek ponad to, co było obiecane, ani zmiany sposobu wynagradzania pracowników sądownictwa. Za to w komunikacie znalazło się wiele deklaracji czysto politycznych, a nie merytorycznych. Konkretów nadal brak. Jednak to porozumienie pozwoliło niektórym przedstawicielom Ministerstwa Sprawiedliwości informować, że w związku z jego podpisaniem i sytuacją pracowników administracyjnych konieczna jest solidarność i dlatego ministerstwo ograniczy lub zlikwiduje fundusz mieszkaniowy dla sędziów (czy dla prokuratorów też?) i zmniejszy sędziom tzw. kilometrówki (czyli zwrot kosztów dojazdów do pracy). W tym momencie nasuwa mi się jedno dodatkowe pytanie do ministra Łukasza Piebiaka, który swego czasu będąc jeszcze czynnym działaczem Iustitii postulował pisanie pozwów w sytuacji, kiedy poprzedni minister sprawiedliwości zmniejszył ten przelicznik i to w sposób znaczny. W związku z tym, czy teraz również w przypadku odebrania sędziom zwrotu kosztów dojazdu będzie on pomagał sędziom i będzie popierał akcję składania pozwów? Oczywiście pytanie jest czysto retoryczne i nie oczekuję od ministra jakiejkolwiek odpowiedzi.

Wszystko to skłania do refleksji, że ministerstwo zaczyna wprowadzać w życie starą rzymską zasadę divide et impera czyli dziel i rządź. Niektórym przedstawicielom tegoż ministerstwa wydaje się, że zantagonizowanie wewnętrzne poszczególnych grup bezpośrednio przełoży się na zarządzanie sądami. To się nie uda i to z różnych przyczyn. Po pierwsze przede wszystkim dlatego, że większość sędziów popiera postulaty pracowników administracyjnych, a po drugie w działaniach ministerstwa i próbach zohydzenia sędziów obywatelom, a teraz współpracownikom ta ekipa rządząca nie ma sobie równych. To w oczywisty sposób przekłada się na postrzeganie działań ministerstwa i tylko konsoliduje wszystkie grupy pracownicze, a nie je rozbija.

Widzę jednak, że ministerstwo poszukuje oszczędności, które mogłyby być przeznaczone na poprawę sytuacji pracowników administracji. Proponuję więc panowie ministrowie zacząć od siebie i podległego Wam resortu. Już kiedyś w którymś z moich poprzednich tekstów pisałam że, na podstawie interpelacji poselskiej znajdującej się na stronach Sejmu (poseł PO D. Rutkowska) można wyliczyć łącznie koszt utrzymania sędziów delegowanych do pracy w ministerstwie w okresie jednego roku, który wyniesie około 43.607.508 zł. Po dodaniu do tego kwoty dodatków wyszczególnionych w piśmie podsekretarza stanu Ł. Piebiaka skierowanym do posła i po ich zsumowaniu otrzymamy kwotę około 45.817.127 zł (w tym dodatki mieszkaniowe dla sędziów które również wymagają dodatkowego omówienia, ale to może innym razem). Oczywiście zastrzegam, że jest to tylko wyliczenie szacunkowe z uwagi na brak pełnych danych i na niepełną informacje udzieloną przez ministerstwo. Trzeba więc powiedzieć uczciwie – nie jest to mała kwota. Na marginesie trzeba zauważyć, że przy takiej gratyfikacji finansowej sędziowie tam pracujący nie chcą wracać do pracy orzeczniczej (oczywiście poza wyjątkami, ale to tylko potwierdza regułę), a powrót tych sędziów do orzekania w sposób zasadniczy poprawiłby sytuację w wymiarze sprawiedliwości. Jednocześnie zmniejszyłby się koszty związane z funkcjonowaniem samego ministerstwa. W miejsca delegowanych sędziów można przecież zatrudnić prawników bez kwalifikacji sędziowskich, co nie generowałby takich kosztów. Dodatkowo ruch związany z likwidacją instytucji delegacji sędziów do pracy w ministerstwie uzdrowiłby sytuację w ramach relacji władza wykonawcza – władza sądownicza. W związku z tym wydaje się być zasadnym pytanie, czy sędziowie w ogóle winni być zatrudniani w ramach delegacji, czy też te delegacje winno się zlikwidować? Czy zlikwidować je w ramach proponowanych oszczędności, czy też w ogóle jako instytucji zbędnej w strukturze wymiaru sprawiedliwości?

Problem nie jest łatwy, ale pozostawienie sytuacji takiej jak obecnie wydaje się być co najmniej kontrowersyjne, tym bardziej, że praca sędziego w jakimkolwiek ministerstwie rodzi dodatkowo pytanie o jego niezależność i niezawisłość. Wydaje się, że jako środowisko sędziowskie winniśmy postulować zakończenie tej fikcji „bycia sędzią na delegacji” i to z dwóch powodów po pierwsze z powodu racjonalizacji zatrudnienia i wykorzystanych środków finansowych. Po drugie, zasada powinna być prosta: chcesz być sędzią wykonuj obowiązki sędziego, nie chcesz, zostań urzędnikiem i pracuj w Ministerstwie Sprawiedliwości. Na marginesie warto również podkreślić, że sędziowie delegowani do pracy w ministerstwie do niedawna pełnili również funkcje orzecznicze.

Praca sędziów w Ministerstwie Sprawiedliwości w ramach tzw. delegacji jest zbędna, nie przynosi wymiernych korzyści wymiarowi sprawiedliwości, a generuje tylko dodatkowe koszty. Na zupełnym marginesie zaś należy zwrócić uwagę na jeszcze jedną kwestię. W prowadzonej debacie publicznej wypowiadają się sędziowie różnych szczebli i sądów. Nie słyszałam jednak wypowiedzi żadnego z sędziów aktualnie delegowanych. O czym to milczenie świadczy? Wydaje się, że o tym, iż sędziowie ci stali się zwykłymi urzędnikami w służbie ministra. Skoro tak, to najwyższa pora przekształcić ich etaty w etaty urzędnicze i zlikwidować większość dodatków. Taki ruch na pewno wygeneruje oszczędności, które można przeznaczyć na poprawę sytuacji pracowników administracji. Oczywiście problemu to nie rozwiąże, bo problem wynagrodzeń dla pracowników administracji sądowej jest to przede problem systemowy, realny – nie propagandowy. Ponieważ jednak przedstawiciele ministerstwa pozwalają sobie na składanie propozycji czysto populistycznych i antagonizujących, to ja również w ramach tego trendu proponuję w ramach poszukiwania środków na zaspokojenie słusznych żądań płacowych pracowników likwidację instytucji delegowania sędziów do pracy w Ministerstwie Sprawiedliwości. Kolejną propozycją jest poszukanie oszczędności w ramach zmian organizacyjnych zaproponowanych przez kierownictwo resortu, które to zmiany również generują dodatkowe koszty. Myślę tu o między innymi o całym wydzielonym pionie sądownictwa dyscyplinarnego. Kolejny postulat to likwidacja dublujących się stanowisk nowo powołanych prezesów sądów lub innych stanowisk funkcyjnych, których zaczyna przybywać. Przykładów nieracjonalności działań ministerstwa można by pewnie podać wiele. Więc, Panie Ministrze, jak chcesz poprawić sytuację podległych Panu pracowników, to proponuję zacząć od siebie. Niech Pan łaskawie nie próbuje grać na emocjach pracowników i sędziów, nie próbuje nas podzielić, bo to się nie uda. Proszę podjąć realne, nie propagandowe działania zmierzające do poprawy sytuacji naszych kolegów i koleżanek.

SSO Katarzyna Wesołowska – Zbudniewek

Sędziowie Łódzcy

 

 

Ocena Czytelników
[Razem: 0 Średnio: 0]
Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

avatar

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
Powiadom o