Okiem sędziego: Sędziowskie warchoły

0
(0)

Najpierw obchodząc obowiązek konsultacji społecznych zgłoszono poselski projekt ustawy o likwidacji SN (używam nazw oddających rzeczywiste znaczenie zjawisk), choć ustawa została napisana w ministerstwie sprawiedliwości (pamiętamy jak zadziwiająco biegłą znajomość poselskiego projektu wykazał podsekretarz Łukasz Piebiak). Potem w 10 dni uchwalono prawo, oddające los sędziów Sądu Najwyższego łasce ministra Ziobro.

Już wtedy dla sędziów, dla samorządów zawodów prawniczych, przedstawicieli nauki prawa, niezależnych i odważnych prokuratorów i dla wszystkich ludzi dobrej woli i trzeźwego osądu sprawy, było jasne i oczywiste, że skoro sędziowie są nieusuwalni, a kadencja Pierwszej Prezes SN określona jest jasno w Konstytucji, to nie wolno zwykłą ustawą odsyłać ich na przedwczesną przymusową emeryturę.

Potem w obliczu masowych i powszechnych demonstracji obywateli Prezydent zawetował ustawy o krs** i o SN. Następnie Prezydent próbował forsować własne pomysły, by na koniec podpisać, niewiele zmienione od pierwowzoru, ustawy przyjęte przez większość rządzącą.

W międzyczasie za pieniądze państwowych spółek dziwna fundacja rękoma byłych pracowników kancelarii premiera przeprowadziła kampanię szkalującą sędziów, zaś premier oskarżył sędziów o płacenie łapówek swych przełożonym za przydział lukratywnych spraw.

Potem sprzeczna z Konstytucją i zdrowym rozsądkiem ustawa oddająca SN i jego sędziów na polityczny łup rządzących pomimo głośnych apeli z kraju i zagranicy weszła w życie, a Prezydent zaczął wysyłać do sędziów Sądu Najwyższego listy, z których dowiadywali się, że już nie są sędziami w stanie czynnym.

Organ podający się za krajową radę sądownictwa działał pełną parą. Nie zajął ani razu stanowiska w obronie sędziów i sądów.

Następnie ów organ zlekceważył orzeczenie NSA o zabezpieczeniu, a Prezydent ochoczo wręczył nominacje sędziowskie osobom wskazanym przez neokrs, wyłonionym w nieważnym i nieuczciwie przeprowadzonym konkursie.

Aż doszło do wydania postanowienia zabezpieczającego przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Sędziowie SN wezwani przez Pierwszą Prezes powrócili do orzekania

Rządzący uchwalili w tempie błyskawicznym ustawę, że jednak będzie tak jak zdecydował Trybunał.

Na koniec Prezydent podpisał ustawę o tym, że rządzący i on sam nie mieli racji dewastując SN.

A następnego dnia Głowa Państwa zarzuciła sędziom SN anarchię i łamanie Konstytucji, i nazwała ich elitą uważającą się za bezkarną.

W sumie racja, przecież politycy i Pan Prezydent chcieli tak dobrze, a sędziowskim warchołom ciągle w głowach roją się jakieś fantazje, a to o nadrzędności Konstytucji, a to o niezależności sądów czy niezawisłości sędziów.

Daleko mi do sędziów SN, ale chcę być warchołem.

Okiem sędziego

*Autor blogu jest sędzią w jednym ze stołecznych sądów. Publikujemy za jego zgodą.

**Od Redakcji: pisownia (krajowa rada sądownictwa) – oryginalna i celowa

Print Friendly, PDF & Email

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 0 / 5. Vote count: 0

No votes so far! Be the first to rate this post.

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments