T. Krawczyk: Szukając słabego punktu

0
(0)

Nie ulega wątpliwości, że obecna większość parlamentarna stara się w zakresie wymiaru sprawiedliwości docelowo stworzyć taki system, w którym poszczególne elementy zmian, przeprowadzanych z zastrzeżeniami konstytucyjnymi lub wręcz „prawem kaduka”, będą się z czasem zazębiać i wzajemnie uzupełniać, powoli zamykając krąg planowanych „reform”. Zaczęło się od przejęcia Trybunału Konstytucyjnego, sądów powszechnych, potem KRS, wreszcie przyszła kolej na Sąd Najwyższy. Każdy przejmowany organ domykał ciąg technologiczny, który miał obecnej władzy umożliwić przejęcie personalne i ustrojowe polskiego sądownictwa. Następne przejęcie dawało wsparcie i pozory legitymacji później przejmowanym instytucjom. Końcowym efektem ma być zdominowanie Sądu Najwyższego i Trybunału Konstytucyjnego, a w dalszej perspektywie również podporządkowanie sobie sądownictwa powszechnego.

Gdy doszło do ataku na Sąd Najwyższy, wyłączono w ogóle kognicję tego sądu, przekazując rozpoznawanie odwołań do NSA. Ewidentnie chodziło o to aby dotychczasowi sędziowie nie mieli nic do powiedzenia w kwestii odwołań od opiniujących nowych kandydatów do SN uchwał KRS (czy raczej: neoKRS). Pozostawiono wprawdzie jego właściwość w odniesieniu do pozostałych uchwał Rady, w tym też w przedmiocie opinii o kandydatach do sądów powszechnych, z tym, że przekazano ich rozpoznanie nowoutworzonej Izby Dyscyplinarnej SN. Nietrudno się domyślić, z jakich to powodów, w odniesieniu do odwołań od nowych nominacji do sądów powszechnych, mieliby się wypowiedzieć wyłącznie nowi sędziowie i to akurat z owej izby. Nie ma żadnego przypadku w tym, że to niedawne nominacje do niej wzbudziły największe zastrzeżenia co do zbyt bliskich związków wyłonionych nominatów z Ministrem Sprawiedliwości. Dzięki dyspozycyjnym sędziom z obecnej KRS, którzy pozytywnie zaopiniowali powiązanych z nim kandydatów, Zbigniew Ziobro zyskał w ten sposób całkowity wpływ na nominacje sędziowskie w sądach powszechnych. Pracę zależnych od ministra sędziów KRS mają bowiem ocenić w instancji odwoławczej powiązani z nim sędziowie SN z nowego nadania, nieprzypadkowo mianowani w takim właśnie składzie do Izby Dyscyplinarnej.

Tak stworzony system można by uznać za całkowicie domknięty gdyby nie pewna rafa w postaci jasnego brzmienia art. 179 Konstytucji RP. Elementem wspólnym łączącym sędziów z ID SN z sędziami startującymi aktualnie w konkursach do sądów powszechnych pozostaje nowa Krajowa Rada Sądownictwa. Przed nią musieli stanąć zarówno „nowi” sędziowie SN jak i kandydaci na wyższe stanowiska w sądownictwie powszechnym. W obu wypadkach chodzi o tą samą KRS i … o te same zastrzeżenia co do jej legalności i konstytucyjności. Sędzia SN z tegorocznego nadania ma oczywisty personalny interes w tym aby potwierdzić w swoim orzeczeniu, rozpoznającym podobny zarzut, że nową Radę wyłoniono bez zastrzeżeń prawnych. A zatem winien się natychmiast wyłączyć od rozstrzygania tej sprawy (art. 44 ust. 3 ustawy o KRS w zw. z art. 49 k.p.c.). W rezultacie każde odwołanie od uchwały Rady, które będzie zawierało również jakieś zarzuty co do jej konstytucyjności i legalności, ewidentnie powinno zostać rozpoznane nie przez sędziów z nowego nadania, ale tych, którzy nie podlegali procedurze konkursowej związanej z obecną neoKRS. W pełni uzasadniony będzie zarazem wniosek uczestnika postępowania odwoławczego przed SN o wyłączenie wszystkich „nowych” sędziów.

Wykazując się sceptycyzmem, można sobie oczywiście wyobrazić taką ewentualność, że, w ślad za niechlubnym precedensem, który w Trybunale Konstytucyjnym stworzyli niedawno sędziowie „dublerzy”, nie dojdzie jednak do powstrzymania się „nowych” sędziów SN od rozpoznania takiej sprawy. Podobne jawne bezprawie da jednak wtedy dodatkowy asumpt do określonej oceny obecnych nominatów i rzetelności całej procedury, dostarczając kolejnego (którego to już?) argumentu dla celowości przyszłej weryfikacji wszystkich tych powołań.

Na marginesie warto tu zasygnalizować, że nie są trafne te poglądy (wypowiadają je zwłaszcza członkowie obecnej Rady), które sugerują istnienie jakiejś logicznej sprzeczności między zgłoszeniem własnego udziału w obecnej procedurze naboru do sądów powszechnych czy Sądu Najwyższego, a podnoszonymi w odwołaniu zarzutami o nielegalność obecnej KRS. Jeśli sędzia uważa istniejący tryb awansowy za sprzeczny z ustawą zasadniczą, a pragnie jednak bez zastrzeżeń ustrojowych objąć wyższe stanowisko w sądownictwie, nie ma przecież innej prawnej drogi aniżeli znalezienie się w owej wadliwej procedurze – po to aby swoim udziałem doprowadzić do jej wzruszenia i wymuszenia stworzenia takich ram proceduralnych, w których będzie mógł już w zgodzie z Konstytucją RP zrealizować aspiracje zawodowe.

Reasumując, kandydaci chcący się odwołać od niekorzystnych dla nich uchwał KRS do Sądu Najwyższego, niezależnie od innych zastrzeżeń, powinni też rozważyć sięgnięcie po argumenty związane z legalnością i konstytucyjnością obecnej Rady i złożenie wniosku o wyłączenie wszystkich nowych sędziów SN. Z jednej strony warto pokusić się o zakwestionowanie skuteczności powołania jej „sędziowskiej” części. Z drugiej można też sięgnąć po bardziej znane argumenty z prawa konstytucyjnego i europejskiego. W obu wypadkach bardzo dużo na ten temat już powiedziano i napisano, sam też parokrotnie czyniłem uwagi odnośnie wątpliwej legitymizacji tego gremium w artykułach publikowanych na naszej stronie i na łamach „Rzeczpospolitej” („Nie grozi nam rewanżyzm”, „Co zapowiadają złe początki Rady”, „Krasnoludki nie są groźne”). Zawartych tam możliwych zarzutów nie będę więc już powtarzał, sygnalizując tylko, że warto posłużyć się zwłaszcza dotykającymi skuteczności powołania części „sędziowskiej” nowej KRS. Nie obejmie ich bowiem, pojawiający się ze strony obecnych członków Rady i polityków opcji rządzącej, skądinąd pełen hipokryzji, argument, że uprawnionym do rozstrzygania owej kwestii w polskim porządku prawnym jest wyłącznie Trybunał Konstytucyjny (o wadliwości jego działania pisałem już w artykule „Czy Trybunał zna alfabet?”). Dodatkowo można się posiłkować krytyczną oceną niezależności i tym samym konstytucyjności neoKRS, wynikającą z wyników niedawnych ankiet „Rzeczpospolitej” i referendów w sądach, zainicjowanych przez Forum Współpracy Sędziów. Sięgnięcie po opisaną drogę daje szansę na to aby sprawę odwołania od negatywnej uchwały Rady ostatecznie rozpoznali „starzy” sędziowie SN. Nie wiem jak inni ale osobiście czułbym się wtedy jednak jakoś … bardziej komfortowo.

SSO Tomasz Krawczyk

Sędziowie Łódzcy

 

Print Friendly, PDF & Email

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 0 / 5. Vote count: 0

No votes so far! Be the first to rate this post.

0 0 vote
Article Rating

Możesz komentować z użyciem konta WordPress.com, Twittera, Facebooka, lub Google+.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments