Czy Julia Przyłębska wie, od kiedy istnieje Trybunał Konstytucyjny i czym kierują się sądy?

0
(0)

8 października w Sali Wielkiej Zamku Królewskiego odbyła się niezwykle uroczysta impreza, zorganizowana przez Trybunał Konstytucyjny, a zatytułowana „Rola sądu konstytucyjnego we współczesnym państwie”.

Obecni byli prezesi sądów konstytucyjnych zaprzyjaźnionych państw, konkretnie: pięciu (Mihai Poalelungi, prezes Sądu Konstytucyjnego Republiki Mołdawii, Stanisław Szewczuk, przewodniczący Sądu Konstytucyjnego Ukrainy, Tamás Sulyok, prezes Trybunału Konstytucyjnego Węgier, Zaza Tavadze, prezes Sądu Konstytucyjnego Gruzji i Dainius Žalimas, prezes Sądu Konstytucyjnego Republiki Litewskiej).

Debatę na tytułowy temat moderował znany z innych rejonów, niż konstytucjonalizm, redaktor Bronisław Wildstein.

Zanim ujawnię wiedzę sędzi Julii Przyłębskiej na temat wieku Trybunału Konstytucyjnego, kilka uwag o samej uroczystości i innych okolicznościach, już historycznych. Czytelnicy Monitora mogą nie pamiętać, ale kiedy w 2015 roku ówczesny prezes Trybunału, prof. Andrzej Rzepliński przygotowywał obchody 30-lecia TK, na które zaproszeni mieli być wszyscy prezesi sądów konstytucyjnych (lub odpowiednich) państw Unii Europejskiej, a główne uroczystości miały być zorganizowane w salach tego samego Zamku Królewskiego, nowa większość parlamentarna odmówiła zgody na tę pozycję budżetu TK w roku 2016, oskarżając władze sądu konstytucyjnego o bizantyńskie wydatki. Ostatecznie, na zaproszenie władz samorządowych Gdańska skromna, dwudniowa impreza jubileuszowa odbyła się w Dworze Artusa.

Ciekawi mogą obejrzeć zapis tych debat: Konferencja „Trybunał Konstytucyjny na straży wartości konstytucyjnych”, Gdańsk 17 października 2016 r. – nagranie wideo: część 1, część 2, część 3

Tymczasem obecny Trybunał Konstytucyjny nie chce ujawnić kosztów najnowszej imprezy.

Wróćmy do Sali Wielkiej i wsłuchajmy się w pięknie pod względem retorycznym skomponowaną wypowiedź Julii Przyłębskiej, której stenogram Monitor udostępnia bezpłatnie. Oto zapis dosłowny, jedyne ingerencje redakcji to znaki interpunkcyjne:

Dzisiejsze spotkanie, dzisiejsza dyskusja zorganizowana została z okazji stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości. Wybraliśmy to miejsce, bo jest to miejsce szczególne. Nie tak dawno obchodziliśmy tu rocznicę 550-lecia polskiego parlamentaryzmu, ale jest to też miejsce szczególne ponieważ Zamek Królewski jak feniks z popiołów powstał, zniszczony przez niemieckiego najeźdźcę w czasie Drugiej Wojny Światowej. I ze względu na szczególny charakter tego miejsca postanowiliśmy tu porozmawiać o sprawach istotnych, istotnych dla nas, dla naszego państwa, dla Europy, dla całego świata. Podyskutować o czymś, o czym mówi się dużo. I chcieliśmy przenieść dyskusję z ulicy po prostu do Zamku Królewskiego, miejsca bardzo ważnego dla nas wszystkich, dla naszego narodu, naszego społeczeństwa.
Wprawdzie uchwalona w czasach międzywojennych konstytucja marcowa i kwietniowa nie zawierała postanowień dotyczących Trybunału Konstytucyjnego, takiej instytucji konstytucje międzywojnia nie przewidywały, ale już w tamtym czasie prawnicy kształtowali idee związane z powstaniem trybunału konstytucyjnego. I w związku z tym, po wojnie jakby to tego wiele lat po wojnie do tego tematu, tego problemu związanego z oceną wykonywania prawa przez parlament i przez inne podmioty, które tworzą akty prawne będące źródłami prawa, ich zgodność z konstytucją aby taki podmiot, który będzie oceniał to – mógł powstać.
Nasza konstytucja z 97 roku stworzyła Trybunał Konstytucyjny. Ten Trybunał Konstytucyjny do dziś, w kształcie stworzonym przez konstytucję w tym pierwszym, pierwotnym kształcie funkcjonuje.
Dyskusje prawników są bardzo ważne. Dyskutujemy o prawie, dyskutujemy na poziomie dużej abstrakcji, ale wydaje mnie się, że najważniejsza jest dyskusja o człowieku. Czyli o człowieku, o społeczeństwie, o narodzie, o państwie i o tym, w jaki sposób powinno to państwo dbać o podstawowe, elementarne prawa jednostki. Dlatego zatapianie się w takiej czysto teoretycznej dyskusji, która jest odległa od przeciętnego obywatela, w mojej ocenie jest w dzisiejszych czasach…nie powinna, może nie tyle, że jest niepotrzebna, ale nie powinna dominować dyskursu. Powinniśmy uświadomić sobie jedną, podstawową rzecz. Mianowicie to, że suwerenem jest naród i że to naród poprzez swoich przedstawicieli, a więc w parlamencie, władzy wykonawczej w rządzie, jak również w wymiarze sprawiedliwości zleca tym przedstawicielom wykonywanie pewnych funkcji. I że nie my jesteśmy jakby kreatorami, tylko naród, społeczeństwo jest kreatorem tych funkcji, które mamy wykonywać. I wszyscy, którzy odpowiadamy za poszczególne segmenty władzy powinniśmy o tym pamiętać.
Mam wrażenie, że w dzisiejszych trudnych czasach niestety często o tym zapominamy, zapominamy o tym, że jesteśmy przedstawicielami narodu i w jego imieniu sprawujemy wszystkie swoje funkcje. Również w zakresie wymiaru sprawiedliwości.
Jeśli chodzi o dzisiejszą dyskusję, to zdecydowaliśmy się, że każdy będzie mówił w języku ojczystym., bo wszyscy uważamy, że język ojczysty to jest ten wyznacznik identyfikujący nas, każdego z nas, identyfikujący jakby naszą tożsamość, kształtujący nas przez lata nauki, dzieciństwa, kształtujący naszą osobowość. I stąd taki pomysł, żeby mówić w językach ojczystych, z szacunku dla tych języków, z potrzeby podkreślenia wagi języka w kształtowaniu indywidualnych życio…, życiorysów poszczególnych osób, stanowiących pewną zbiorowość w pewnym społeczeństwie.
Ponieważ jest to spotkanie związane z, tak jak to już mówiłam na początku, z stuleciem odzyskania przez Polskę niepodległości, chciałabym państwu przeczytać teraz dosłownie fragment preambuły konstytucji z 1921 roku, tej konstytucji, która jakby kontynuowała naszą państwowość, a odnosiła się do najlepszych tradycji polskiego konstytucjonalizmu, a więc do konstytucji trzeciomajowej. Jest to język archaiczny, ale myślę, że bardzo piękny. Mam nadzieję, że w tłumaczeniu dla naszych gości chociaż w części oddany zostanie niezwykły klimat tego tekstu.
[W Imię Boga Wszechmogącego! – fragment pominięty przez JP] My, Naród Polski, dziękując Opatrzności za wyzwolenie nas z półtorawiekowej niewoli, wspominając z wdzięcznością męstwo i wytrwałość ofiarnej walki pokoleń, które najlepsze wysiłki swoje, sprawie niepodległości bez przerwy poświęcały, nawiązując do świetnej tradycji wiekopomnej Konstytucji 3-go Maja — dobro całej, zjednoczonej i niepodległej Matki-Ojczyzny mając na oku, a pragnąc Jej byt niepodległy, potęgę i bezpieczeństwo oraz ład społeczny utwierdzić na wiekuistych zasadach prawa i wolności, pragnąc zarazem zapewnić rozwój wszystkich Jej sił moralnych i materjalnych dla dobra całej odradzającej się ludzkości, wszystkim obywatelom Rzeczypospolitej równość, a pracy poszanowanie, należne prawa i szczególną opiekę Państwa zabezpieczyć — tę oto Ustawę Konstytucyjną na Sejmie Ustawodawczym Rzeczypospolitej Polskiej uchwalamy i stanowimy.”
To preambuła, która jakże pięknie oddaje naszą tradycję i, można powiedzieć, do dziś jest aktualna.
Za chwilę będziemy rozmawiali o roli trybunałów konstytucyjnych, w związku z tym zakończę moje wystąpienie słowami świętej pamięci profesora Lecha Kaczyńskiego, prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, kiedy podczas wypowiedziane podczas wręczania nominacji na prezesa Trybunału Konstytucyjnego. Powiedział wówczas profesor Lech Kaczyński, prezydent: „Trybunał Konstytucyjny jest nieodłączną częścią systemu ustrojowego państwa prawnego, a więc był, jest i pozostanie, dopóki Polska będzie miała taki charakter”.

Monitor uzupełnia to pointą: nominację otrzymał wtedy sędzia Bohdan Zdziennicki, prywatnie – mąż prof. Małgorzaty Gersdorf, I Prezesa Sądu Najwyższego.

Monitor zwraca uwagę nie tylko na nieznajomość historii Trybunału przez osobę, którą została postawiona na jego czele w bardzo niejednoznacznych okolicznościach. Być może reprezentuje ona tę grupę kierowników, którzy mawiają, że „skoro postawiono mnie na tym stanowisku, to widać mam coś na ten temat do powiedzenia”. I Julia Przyłębska mówi…

A czego nie mówi? Nie mówi, że sędzia ma wykonywać prawo. Gdyż zdaniem sędzi Trybunału Konstytucyjnego nad prawem jest suweren, innymi słowy – 18 procent obywateli uprawnionych do głosowania w wyborach. Czyli, idąc tropem tej logiki, 18 procent wyborców to naród. I dalej – Trybunał Konstytucyjny powinien chyba zmienić nazwę na Trybunał Narodowy, bo wzorcem dla oceny ustaw nie powinno być prawo, tylko wola narodu, którą niektórzy sędziowie i dublerzy w Trybunale potrafią, w co nie wątpię, odczytać w lot ze zrozumieniem.

Wracając do tytułu tego komentarza: nie jestem pewien, czy wypada przypomnieć pani sędzi, że Trybunał Konstytucyjny został powołany w 1985, a rozpoczął działalność 1 stycznia 1986 roku. O czym na stronach internetowych Trybunału nie ma śladu, sędzia Julia Przyłębska nie miała więc widać skąd zaczerpnąć tej wiedzy. Na nich historia Trybunału rzeczywiście zaczyna się wraz z konstytucją 1997 roku, choć opublikowana na tych samych stronach historia siedziby Trybunału w Al. Szucha przypomina, że 1 lutego 1995 roku – na dwa lata przed uchwaleniem konstytucji – Trybunał oficjalnie rozpoczął działalność w adaptowanym na swoje potrzeby budynku.

W siedzibie Trybunału jest też na parterze biblioteka, a w niech prace, wydane także nakładem Trybunału, zawierające orzecznictwo z okresu przed wejściem w życie konstytucji, oraz liczne opracowania konstytucjonalistów – w tym sędziów TK – poświęcone problemom z zakresu prawa konstytucyjnego oraz analizy i glosy do wyroków.

Jest w czym wybierać, pani sędzio

Piotr Rachtan

Print Friendly, PDF & Email

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 0 / 5. Vote count: 0

No votes so far! Be the first to rate this post.

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Hilary Minc

Sędzie Roland Freisler, zasłużony członek NSDAP, podczas jednej z rozpraw miał stwierdzić: „nie mamy tu na sali kodeksu, ale my nie potrzebujemy kodeksu – wystarczy nam wola narodu niemieckiego”.

Jak widać – sędziowie z Berlina już tak mają.