M. Sworzeń: LEXyKON jednostronny. Hasła: Profesura. Korea. Piwnica pod Baranami. Dézamy. Profesje do skreślenia

Krystyna Pawłowicz by Lukas Plewnia from Berlin, Deutschland, CC BY-SA 2.0, https://commons.wikimedia.org

Profesorskie harce trwają wedle takiej oto sekwencji – prof. X w czasie wygłaszania swej kwestii niespodziewanie zdziela kogoś w głowę, a gdy potem zrobi się rwetes, natychmiast przeprasza, i to szybciej niż dorwą się do głosu ostatni oburzeni. O ile samo uderzenie bywa mocne, o tyle przeprosiny nie dają poszkodowanym satysfakcji, bo idzie w nich głównie o to, by sympatycy harcownika mogli zawołać: „Przecież przeprosił!”. Po niedawnym solowym występie męskim za granicą mieliśmy krajową powtórkę, tyle że w wydaniu żeńskim. Profesor Krystyna Pawłowicz podczas sejmowej komisji sprawiedliwości stwierdziła: „Państwo powinniście jak w Korei przejść reedukację w obozach uczących demokracji”.

Kto był adresatem tych słów? Czyżby całe środowisko prawnicze spoza obozu politycznego mówczyni? Tego dowiadujemy się dopiero z jej przeprosin, w których czytamy: „Przepraszam sędziów za niezbyt chyba trafną, ironiczną sugestię, by wracali do demokracji „siłą”, w Korei”. A to dopiero zmiana tonu! Gdzieś wyparował przymus, siłę obezwładnił chwyt nawiasów, rozwiały się obozy… Ponieważ jednak mamy w pamięci odesłanie do odbycia obowiązkowych nauk, wpadamy w niejaką rozterkę, gdyż w tym pardonie jest mało skruchy, pobrzmiewają za to pretensje, że odbiorcy nie słuchali dość uważnie i dlatego nie wyczuli ironii… Można twórczo podpowiedzieć, że nie szło wcale o żadną reedukację, ale o – z natury dobrowolne – rekolekcje, i tak dalej…

W przebłysku czytelniczej refleksji, znalazłem w zacytowanym zdaniu gotowy materiał do melorecytacji. Jest przecież doskonały prawzór… Otóż przed wieloma laty „Piwnica pod Baranami” wyśpiewała – od deski do deski – całe postanowienie krakowskiego kolegium d/s wykroczeń, które w stanie wojennym najpierw skazało Piotra Skrzyneckiego, a potem mu wszystko „przebaczyło i puściło w niepamięć”… Tutaj chóralnym refrenem może być fraza „za niezbyt chyba trafną, ironiczną sugestię”, koniecznie z akcentem na „chyba”…

Przewidując – niestety – następne spektakle, na wszelki wypadek przedstawiam jednego z ich intelektualnych patronów. Do osób używających na prawnikach i sądach należał XIX-wieczny piewca życia wspólnotowego, Théodore Dézamy. W zaplanowanym przez niego idealnym społeczeństwie nie było miejsca na jakiekolwiek niesnaski i spory, w związku z tym zniknąć miała nie tylko policja, skoro wysoki poziom etyczny wspólnoty rugował wszelkie przestępstwa, ale i – uwaga! – cała „żarłoczna rasa znawców procedury”, na którą pogardliwie pohukiwał: „trzeba ich usunąć, koniecznie usunąć!”. Monsieur Dézamy na tym wcale nie poprzestał, gdyż w wieszczym zapale – wykluczając tradycyjne nauczanie – zapowiedział również koniec profesury. Miał na to swoiste uzasadnienie: ucząc jeden drugiego, stajemy się profesorami sami dla siebie.

Owszem, można się przy tym uśmiechnąć, ale można też zadumać, gdyż utopista ów mimowolnie zasugerował nam coś ważnego, i to realnie. Co mianowicie? Gdy się jedzie na wspólnym wózku, prosto czy krzywo, wielu rzeczy nie wypada. Po prostu.

*Marian Sworzeń, ur. 1954, prawnik, pisarz, członek PEN Clubu, ostatnio wydał „Opis krainy Gog”

Ocena Czytelników
[Razem: 1 Średnio: 3]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

wp-puzzle.com logo