M. Sworzeń: LEXyKON jednostronny. Hasła: Dożynki. Deszcz. Święte słowa. Szaraczek. Mocarze. „A co nam…”. „Imagine”. Podkład

Okres świętowania dożynek jeszcze trwa, więc nic dziwnego, że to gotowa okazja do politycznych umizgów wobec rolników. Moją uwagę zwróciła wypowiedź premiera, z której wynikało, że dzięki gospodarzom dowiedział się, jak modlić się o deszcz. Nie wchodząc w niuanse nowej umiejętności nabytej przez byłego finansistę i długoletniego bankiera, przypomniałem sobie natychmiast o doskonałej książce Johna Grishama „Rainmaker”, której tytuł („Czyniący deszcz”) jako żywo nie odnosił się do zwykłej ulewy, lecz zalewu pieniędzy. Przypuszczam, że to samorzutne otwarcie parasola nieufności było skutkiem mojego powrotu do lektury Klemperera, gdzie znalazłem takie oto zdanie: „Kiedy politycy idealizują pracę na roli, zawsze są obłudni”. Święte słowa!

Mocowanie się władzy wykonawczej z Sądem Najwyższym, i z sądownictwem w ogólności, źle służy społecznej pedagogice. Jeśli bowiem, załóżmy, wszystko wyjdzie po myśli rządu, wówczas zwykły człowiek stwierdzi, że on, szaraczek, tysiąckrotnie mniejszy od pokonanych mocarzy, w jakimkolwiek sporze z państwem jest zupełnie bez szans. Ten to wniosek będzie i samodzielny, i prawdziwy, co z kolei dobrze świadczy o pożytkach ze społecznej pedagogiki. W ten dialektyczny sposób, przerzucając się argumentami, będziemy powoli zmierzali coraz to węższą drogą ku tablicy z napisem Artykuł Siódmy. A z tego, że od wczoraj mamy na tej ścieżce towarzysza w postaci Węgier, nie płynie najmniejsza pociecha.

Wiesław Johann z góry wykluczył uznanie przyszłego wyroku Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu w sprawie zapytań prejudycjalnych. Jego wypowiedź, godna sejmikowego szlachetki, wpisuje się w fatalną tradycję lekceważenia prawa pod hasłem: „A co nam mogą zrobić?!”. Te słowa zostały pewnie od razu przełożone na oficjalne języki unijne, i teraz każdy już może się dowiedzieć, że oto polski organ konstytucyjny odpowiedzialny za sądownictwo – ustami swego wiceprzewodniczącego – ogłasza expressis verbis, że ma w nosie przepisy Unii. Ten jednoznaczny przekaz kompromituje nie tylko autora, ale i nasz kraj. Czy więc Johann nie spróbuje nam teraz wmówić, iż miał co innego na myśli? Pozostaje nam spokojnie czekać. Bynajmniej nie na słowa wiceszefa KRS, ale na wyrok TS.

W prezydenckiej przemowie w Leżajsku było o „wyimaginowanej wspólnocie, z której niewiele dla nas wynika”. O co szło prezydentowi – nie za bardzo wiadomo, ale chyba rzeczywiście najlepszym wyjaśnieniem jest, że miał na myśli Unię. Wygląda na to, że Andrzej Duda zobaczył, iż mocno odstaje od pisowskich antyunijnych fighterów i postanowił dorzucić, acz w sposób dalece zawoalowany, swoje trzy grosze. Równie możliwy jest też inny powód – mianowicie chęć zbadania, jak poradzi sobie z tą sytuacją nowy rzecznik prasowy głowy państwa. Aż się prosi, by wygłosił swoją jedynie słuszną interpretację na tle dyskretnego podkładu „Imagine” Lennona zagranego na leżajskich organach.

Marian Sworzeń

ur. 1954, prawnik, pisarz, członek PEN Clubu – jego najnowsza książka pt. „Czarna ikona – Biełomor. Kanał Białomorski. Dzieje. Ludzie. Słowa” została ostatnio nominowana do literackich nagród: Gdynia, Angelus i im. Józefa Mackiewicza

Na zdjęciu: Victor Klemperer

Print Friendly, PDF & Email
Ocena Czytelników
[Razem: 1 Średnio: 3]

Dodaj komentarz

wp-puzzle.com logo

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.