M. Sworzeń: LEXyKON jednostronny. Hasła: Debata w Oksfordzie. Szekspir. Tragedia, dramat, komedia. „Burza” i inne utwory

Panel z udziałem prof. Lecha Morawskiego oraz reakcje na jego wystąpienie miały pewien niedostrzeżony do tej pory aspekt. Otóż sam profesor wprowadził nas na jego tropy krytykując polską konstytucję z użyciem słów „tragedy” i „drama”. Ta publiczna deklaracja rozdarcia osoby zmuszonej jako sędzia TK do służby wokół dzieła tak dalece niedoskonałego, i Anglia jako miejsce wypowiedzenia tej dojmującej kwestii, kazały mi pomyśleć o Szekspirze. Wychodząc od wywołanych pojęć tragedii i dramatu, pójdźmy śladami dzieł tego twórcy, pamiętając, że pisał również komedie…

Zacznijmy od Wenecji… W swej mowie profesor wytknął prezesowi Andrzejowi Rzeplińskiemu, że Komisja Wenecka wysłała w ubiegłym roku do Polski delegację składającą się z samych jego znajomych. Przyganę swoją wyraził surowo: „In my view, it is a scandal”. My zaś, choć skądinąd wiemy, że znany nam z Szekspira bohater „Kupca weneckiego” też był rodem z miasta gondoli i kanałów, wolimy przejść na twardy grunt rodzimy…

Po powrocie do Polski na mówcę spadły gromy („Burza”), które skłoniły go do ekspiacji, chociaż z góry część odpowiedzialności złożył na krytyków (tak to czytając: „Wobec nieporozumienia jakie powstało…” myślimy nie bez racji o „Komedii omyłek”). Po deklaracji „aby zakończyć dalszą dyskusję na ten temat” (kłania się „Wiele hałasu o nic”), padło jednak „przepraszam”. Pomimo tego ośmioro sędziów TK oświadczyło jednoznacznie, że „sprawy nie może zamknąć umieszczenie lakonicznego komunikatu na stronie internetowej”, zwłaszcza że „obmowa i oszczerstwo są zachowaniem niegodziwym”. Cóż! Żądanie adekwatności – fundamentu sprawiedliwości, postulującego od wieków oddanie każdemu co mu należne – jest nam też znane z tytułu szekspirowskiej „Miarki za miarkę”. Owszem, były też inne słowa i inne postawy. Przykładowo wspólne oświadczenie stowarzyszeń sędziowskich, „Themis” i „Pro Familia”, obok wyrażenia oburzenia, zawiera stwierdzenie, że – niestety – „nie spodziewa się refleksji ze strony debatującego”. Ta pełna pedagogicznej rezygnacji fraza nie pozwala nam zapomnieć chociażby o „Straconych zachodach miłości”, których treścią jest też rezygnacja, acz szczególnego rodzaju… (zainteresowanych odsyłam do przekładu autorstwa Stanisława Barańczaka).

Nie dość na tym… Do dyskusji włączył się nowy rzecznik prezydenta, który przy ocenie wypowiedzi prof. Morawskiego użył jednego ze sprawdzonych narzędzi szacownej mowy scenicznej – podwójnego zaprzeczenia („Nie jest tak, że postąpił w taki sposób, który już totalnie by go wykluczał – nazwijmy to moralnie – z grona sędziów TK”). Jednym słowem, a tak to odebrałem, wszystko zależy od miejsca, które zajmujemy w wielkim teatrze opinii publicznej. Jeśli tak, to wcale nie zaszkodzi – mając w pamięci tytuł sztuki Szekspira „Jak Wam się podoba?” – rzucić półgłosem do sąsiadów pytanie: A wam?

Jako ostatnia włączyła się przełożona sędziego, oświadczając, że jego przeprosiny zamykają sprawę. Chociaż „Wszystko dobre, co się dobrze kończy”, nie jestem wcale pewien, czy kurtyna już opadła. A może dopiero rozległ się pierwszy gong?

*Marian Sworzeń – ur. 1954, prawnik, pisarz, członek PEN Clubu, ostatnio wydał „Opis krainy Gog”

Ocena Czytelników
[Razem: 0 Średnio: 0]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

wp-puzzle.com logo