S. Małecki-Tepicht: Obrona Sokratesa – Polska A.D. 2006-2018 (z archiwum Kontratekstów)

12 lat minęło – jak jeden dzień. [Publikacja z internetowego „Niezależnego Magazynu Publicystów Kontrateksty”, który istniał od 2003 do 2014 roku]

Dnia 19 marca 2006 roku w Sali Kongresowej Pałacu Kultury i Nauki im. Józefa Stalina Jarosław Kaczyński wypluł z siebie krzyk: „Chciałbym wyraźnie powiedzieć tutaj panu Tuskowi i panu Balcerowiczowi – na to zgody nie będzie … podejmiemy tę walkę na noże”.

W tej Sali nie były to słowa zaskakujące. Dnia 19 marca 1968 – 38 lat przed Kaczyńskim – I sekretarz PZPR Władysław Gomułka też pluł i krzyczał. To na tej Sali zhańbił dobre imię Pawła Jasienicy, to na tej Sali dał przyzwolenie swojej partii na niszczenie polskiej inteligencji (łże-elit – jak dzisiaj powiada J.Kaczyński) i wyrzucenie Żydów z Polski.

Po krzykach Kaczyńskiego – powiało grozą Gomułki.

To wszystko, co wówczas obiecał Gomułka – dotrzymał. Z Polski wyrzucił 30 tysięcy polskich Żydów, ludzi nauki i tych wszystkich, którzy pozostali powyrzucał skąd się dało – do sprzątaczek włącznie. To wówczas pojawiła się w nauce postać – volksdocenta.

Kaczyński – jak Gomułka – wyrzuca wszystkich skąd się da, do sprzątaczek włącznie. Żydów nie wyrzuca, bo pozostały ich resztki. Ale co najmniej 500 tysięcy młodych ludzi, rocznie – hydraulików, pielęgniarek, robotników budowlanych, młodych pracowników naukowych – bierze dowód lub paszport i wyjeżdża z Polski jak najdalej. To jest wyraz prawdziwej demokracji. Oni, korzystając z niezbywalnych praw człowieka – „głosują nogami”. Uciekają z kraju, gdzie przynależność do partii Bez-prawia i Nie-sprawiedliwości jest obowiązkiem i tytułem do kolejnego stołka u władzy.

„Hiena cmentarna” PiS-u wyciągnęła z grobu dziadka Tuska, żeby zniszczyć go wyborach. Urzędujący prezydent musi stale pamiętać, że maszerując po władzę „po trupie dziadka Tuska” mógł że zameldować swemu bratu – „panie prezesie melduję wykonanie zadania”. Nie ma już sprawy Tuska.

Kaczyński jest słowny. Kaczyńskiemu pozostał już tylko Leszek Balcerowicz.

A cóż to dla Kaczyńskiego – urządzić polowanie z nagonką. Wystarczy tylko powołać komisję śledczą – i powołał. Na czele nagonki filozof, kłamie, oskarża i rzuca błotem, a wtóruje mu chórem czterech członków komisji.

Co mogą uczynić osaczeni Ewa i Leszek Balcerowiczowie?

Wspomnieć słowa z przed 2500 lat. W swej obronie Sokrates powiadał był do zgromadzonych Ateńczyków:

„A że widać im na poważaniu zależy, a zaciekli są i dużo ich jest, a systematycznie i przekonywująco na mnie wygadują, więc macie pełne uszy ich potwarzy, rzucanych na mnie od dawna i zajadle […] I to jest to co mnie zgubi; …. potwarz ze strony wielu i zawiść. Ona już i wielu innych i dzielnych ludzi zgubiły, a myślę, że i gubić będą. Zgoła nie ma obawy, żeby na mnie stanęło.” Leszek Balcerowicz nie ma tego przywileju jaki dany był Sokratesowi, który mówi „oskarżyciele …do takiej się przecież nie potrafili posunąć bezczelności, żeby świadka postawić na to, jakobym ja od kogokolwiek albo wziął wynagrodzenie, albo go zażądał”. Obecny główny nagonkowy – tak. Posunął się do takiej bezczelności – i dopuścił się kłamstwa, oskarżając Leszka Balcerowicza o wzięcie łapówki. Oskarżyciel ma ten luksus, że rzekomy świadek nie żyje.

W starożytnej Grecji to nie był jedyny przypadek. W Żywotach sławnych mężów Plutarch kończy swoje rozważania nad losem Temistoklesa.

„Ostatecznie więc zastosowali Ateńczycy ostracyzm również przeciw niemu, w ten sposób chcąc złamać jego wielkość i nadmierny wpływ w państwie. Tak zresztą robili ze wszystkimi, których uznali za niebezpiecznych dla siebie z powodu ich znaczenia i wpływu, a zarazem wybijających się zbytnio ponad poziom demokratycznej równości. Ostracyzm bowiem nie był karą, lecz pewnego rodzaju zaspokojeniem zazdrości i okazją do ulżenia tym, którzy szukali satysfakcji w pognębieniu jednostek, wybijających się nad innych, oraz wyładowania swej niechęci do kogoś przez pozbawienie go praw obywatelskich.”

Nic lepiej nie opisuje IV Rzeczpospolitej.

A stale pamiętać trzeba słowa Sokratesa – Zgoła nie ma obawy, żeby na mnie stanęło.

Kto następny po Leszku Balcerowiczu – panie prezesie?

* * *

12 lat temu pytałem kto następny – dzisiaj wiem – Donald Tusk.

Stefan Małecki-Tepicht

Print Friendly, PDF & Email
Ocena Czytelników
[Razem: 0 Średnio: 0]

Dodaj komentarz

wp-puzzle.com logo

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.