P. Rachtan: O debacie w Oksfordzie, korupcji w Trybunale oraz o sumieniu

9 maja w Oksfordzie odbyło się sympozjum, którego celem była teoretyczna refleksja nad kontrowersyjnymi wydarzeniami wokół polskiego Trybunału Konstytucyjnego, które miały miejsce od połowy 2015 r.

W debacie wzięli udział profesorowie Tomasz Gizbert-Studnicki, Marcin Matczak, Adam Czarnota oraz Lech Morawski. Komentatorami byli profesorowie Uniwersytetu Oksfordzkiego: Nick Barber, Richard Ekins, Alison Young i Aileen Kavana

W drugim panelu debaty uczestniczyli prof. prof. Tomasz Gizbert-Studnicki i Lech Morawski, moderował prof. R. Etkins.

Wystąpienie Lecha Morawskiego, sędziego – dublera Trybunału Konstytucyjnego wywołało konsternację. Monitor przedstawił wczoraj pełny zapis video trzech paneli. Każdy może wysłuchać Lecha Morawskiego i jego gorącej obrony polityki polskiego rządu, który uwzględnia konserwatywne tradycje polskiego narodu.

Każdy może też usłyszeć, poczynając od 47 minuty nagrania, co L. Morawski – uważający się i uważany przez władzę polityczną za sędziego Trybunału pełną gębą – mówi o korupcji. Po angielsku brzmi to tak w ustach mówcy:

„The reforms implemented by the Polish government are main at fighting of all-embracing corruption in Poland. The corruption which ruins my country. The corruption in which are involved top politicians, top lawyers, judges, among others judges of Supreme Court, of Constitutional Tribunal. Maybe very strong words but we can give undisputed evidences”

11 maja o godz. 6 rano w portalu Onet.pl ukazał się artykuł Andrzeja Stankiewicza „Sędzia TK z nadania PiS w Oksfordzie: czołowi polscy politycy są skorumpowani”, w którym autor rzetelnie zrelacjonował wydarzenia i wypowiedzi, które padły w Oksfordzie.

Tego samego dnia na internetowej stronie Trybunału Konstytucyjnego pojawiła się „Informacja”:

„Trybunał Konstytucyjny informuje, że nie jest prawdą, jakoby sędzia TK prof. dr hab. Lech Morawski „reprezentował polski rząd” na konferencji naukowej na Uniwersytecie Oksfordzkim. Sędzia Lech Morawski był uczestnikiem konferencji naukowej pt. “The Polish constitutional crisis and institutional self-defence” jako zaproszony przedstawiciel Trybunału Konstytucyjnego.

Artykuł dotyczący tej konferencji, opublikowany dziś przez p. red. Andrzeja Stankiewicza w portalu onet.pl zawiera informacje wyrwane z kontekstu i zniekształcone, a jego autor nie zwrócił się ani do Trybunału, ani do sędziego Morawskiego, o ich wyjaśnienie przed publikacją materiału.

Trybunał z zażenowaniem i przykrością przyjmuje medialne zarzuty, jakoby sędzia Trybunału mógł się podjąć funkcji „reprezentanta rządu”.

Treść wystąpienia prof. dr hab. L. Morawskiego jest dostępna na stronie internetowej Trybunału, w tym miejscu: http://trybunal.gov.pl/wiadomosci/uroczystosci-spotkania-wyklady/art/9701-oxford-konferencja-the-polish-constitutional-crisis-and-institutional-self-defence/

Oczywiście, przygotowane i opublikowane na stronie internetowej wystąpienie Lecha Morawskiego różni się od wypowiedzianych w Oksfordzie słów, na przykład o przytoczone wyżej oskarżenia o korupcję sędziów Sądu Najwyższego i Trybunału Konstytucyjnego.

W zasadzie nie interesuje mnie, czy Lech Morawski wypowiedział te pochopne zarzuty pod wpływem chwili, emocji czy z innych przyczyn. Słowa padły. I teraz trzeba zachować się konsekwentnie i rozstrzygnąć: czy L. Morawski kłamał, bo nie przedstawił żadnych dowodów na oskarżenie sędziów obu sądów o korupcję, czy – w innym miejscu – kłamie Trybunał, zaprzeczając, że prof. Morawski reprezentował rząd polski. Bo przecież w opublikowanym tekście pisał:

„The government defends the right of Poles to preserve their national identity and political and economic sovereignty, and it declares a war on widespread corruption. The opposition is willing to sacrifice ur national identity and sovereignty for the sake of closer integration with the EU and maintain the status quo in economic affairs but contrary to Dworkin, I do not see any possibility of reaching a consensus.
Finally, in my opinion, the main problem in Poland is that the opposition acts as if the Tribunal was the owner of the Constitution and the exclusive right to decide about its meaning. I strongly reject such a position.”

Są to słowa gorącego obrońcy rządu i twardego przeciwnika opozycji.

Byłoby dobrze, gdyby wypowiedziało się nie Biuro Trybunału, które zresztą jest w stanie likwidacji, gdyż tak zdecydowała większość rządząca, lecz pani sędzia Trybunału Konstytucyjnego mgr Julia Przyłębska, wyznaczona przez prezydenta na prezesa TK, zresztą niezgodnie z procedurą ustaloną w ustawie o Trybunale, przyjętą przez sejmową większość tj. przez Prawo i Sprawiedliwość.

O zajęcie stanowiska w tej kwestii zwrócił się w wysłanym mailem piśmie do J. Przyłębskiej wiceprezes Trybunału prof. Stanisław Biernat. Pisze tak:

„Zwracam się do Pani o zajęcie się w trybie natychmiastowym wypowiedziami p. Lecha Morawskiego na konferencji w Oxfordzie w dniu 9 maja 2017 r.
W swoim referacie p. L. Morawski mówił o wszechogarniającej korupcji rujnującej Polskę, w którą włączeni są „czołowi politycy, czołowi prawnicy, sędziowie, między innymi Sądu Najwyższego i Trybunału Konstytucyjnego”. Na te okoliczności p. Morawski zadeklarował dostarczenie „przez nas” (nie wyjaśniając kogo ma na myśli) „niepodważalnych dowodów”.
Omawiany cytat w oryginale brzmiał następująco (zachowuję gramatykę mówcy)”
The reforms implemented by the Polish government are main at fighting of all-embracing corruption in Poland. The corruption which ruins my country. The corruption in which are involved top politicians, top lawyers, judges, among others judges of Supreme Court, of Constitutional Tribunal. Maybe very strong words but we can give undisputed evidences (…)”.

Wnioskuję, aby zażądała Pani od p. L. Morawskiego przedstawienia tych „niepodważalnych dowodów”. W przeciwnym razie wnoszę, aby Pani stwierdziła, że mówca kłamał i ogłosiła to publicznie.

W ostatnich kilkunastu miesiącach wielokrotnie i na różne sposoby podważa się prestiż Trybunału Konstytucyjnego i jego sędziów. Ale wypowiedź p. L. Morawskiego zawiera nowy, niewystępujący dotąd atak i to pochodzący z wewnątrz Trybunału, bowiem mówca przedstawia się jako sędzia Trybunału.

Pomijam w tym miejscu inne, szokujące stwierdzenia L. Morawskiego zawarte w jego wystąpieniu.

Z poważaniem,
Stanisław Biernat, Wiceprezes Trybunału Konstytucyjnego”

Jeszcze inaczej patrzy na to prof. Jerzy Zajadło, konstytucjonalista i filozof prawa z Uniwersytetu Gdańskiego, który na swoim profilu na Facebooku napisał:

„W nocy z 2 na 3 grudnia 2015 roku prof. Lech Morawski złożył wobec prezydenta następujące ślubowanie: „Uroczyście ślubuję, że pełniąc powierzone mi obowiązki sędziego Trybunału Konstytucyjnego, będę wiernie służyć Narodowi i stać na straży Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, czyniąc to bezstronnie, według mego sumienia i z najwyższą starannością oraz strzegąc godności sprawowanego urzędu.” I nie ma znaczenia, czy ten akt uczynił Go sędzią TK, czy nie – uroczyście ślubował.
Zastanawiam się więc, jak do tych uroczystych słów mają się niektóre tezy wygłoszone przez Niego w Oxfordzie 9 maja 2017 roku. Dla przykładu – jak można stać na straży czegoś, co uważa się za „legislacyjną tragedię i dramat”? To chyba trudne strzec czegoś, wobec czego wykazuje się tak daleko idącą pogardę. Przykład drugi – jak można jako sędzia interpretować coś, co samemu uważa się za jedną wielką „otwartą tekstowość”? Trudno rzeczywiście o bezstronność i najwyższą staranność wobec aktu prawnego, którego każda interpretacja jest możliwa. Przykład trzeci – jak może strzec godności urzędu osoba, która publicznie jako sędzia prezentuje (i domyślam się – podziela) stanowisko rządu i według której polski rząd jest przeciwko homoseksualistom? Rzeczywiście – w takiej sytuacji każda interpretacja np. art. 30 czy art. 32 konstytucji jest możliwa. Tylko co to ma wspólnego z etosem sędziego konstytucyjnego? Zaczynam rozumieć, dlaczego w nowej ustawie o statusie sędziego TK w rocie ślubowania nie ma już zwrotu “według mojego sumienia“. Po prostu sędziom nominowanym przez PiS sumienie nie jest kompletnie i do niczego potrzebne.”

Wygłoszone w Oksfordzie przez prof. dr. hab. Lecha Morawskiego słowa nie mogłyby paść w tzw. debacie oksfordzkiej, której główną zasadą jest nieobrażanie przeciwników. A jego uwaga o prezesie Andrzeju Rzeplińskim („That is why I claim that Professor Rzepliński’s actions were not morally justified”) – wykluczyłyby go z debat oksfordzkich. Nie liczę, by pani sędzia Przyłębska uznała te i inne słowa Lecha Morawskiego za coś nagannego. I by udzieliła odpowiedzi wiceprezesowi Stanisławowi Biernatowi.

I Lech Morawski, i Julia Przyłębska już tak mają…

Piotr Rachtan

 

Ocena Czytelników
[Razem: 0 Średnio: 0]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

wp-puzzle.com logo