A. Rzepliński: Być sędzią

[Być sędzią1 ] Od początków społeczności ludzkich, gdziekolwiek one powstawały, niezbędni byli sędziowie.2 Zawsze jako ci, którzy potrafią rozstrzygać spory i budować w ten sposób klimat pokoju społecznego. Z natury rzeczy ich decyzje, aby służyć temu pokojowi, miały sankcję republiki czy władcy. Biada tej społeczności, w której władca tego nie rozumiał, albo sprawując osobiście władzę sądzenia, wydawał gorszące poddanych wyroki. Pomyślność czekała te społeczności, w których ludzie różnych stanów mieli kształtowane przez pokolenia zaufanie do sądowych werdyktów, bo działali w przekonaniu, że jest jeszcze rzetelny sąd w…

Bycie sędzią jest równie piękne i całkowicie absorbujące, jak bycie lekarzem czy bycie uczonym. Profesja sędziowska nie jest dobrym zajęciem dla osób, które nie mają na tyle utrwalonego poczucia godności osobistej i zawodowej, prawości i nienagannej przeszłości, wiedzy zawodowej i życiowej oraz dojrzałości społecznej, dojrzałości rodzinnej i dojrzałości psychicznej – by za każde wydane zgodnie z prawem i własnym sumieniem orzeczenie brać pełną odpowiedzialność.

Sędzia musi mieć nie tylko odwagę podejmowania decyzji, ale także moralną odwagę sądzenia konkretnych osób. Powoduje to, że sądzenie należy do „najbardziej fundamentalnych funkcji w każdym społeczeństwie”3.

Każdego sędziego musi cechować dobra organizacja pracy, aby zaniedbania w niej nie budziły pokusy ułagodzenia „zwierzchności” czy jednej ze stron.

O znaczeniu, jakie społeczeństwa od zawsze przywiązują do wyłaniania możliwie najlepszych na te stanowiska osób, świadczą wymagania stawiane przyszłym sędziom przez starożytne prawo żydowskie, które domagało się przede wszystkim „znajomości prawa, połączonej z ogólnym wykształceniem” oraz „nieskazitelności charakteru połączonej z bogobojnością, łagodnością i dobrodusznością”4. Sędzia – w doktrynie chrześcijańskiej – według św. Tomasza z Akwinu – to człowiek, który powinien żyć w „stanie doskonałości, to jest w prawdzie”. Sędziowie „powinni być na mocy swego urzędu stróżami prawdy w sądownictwie”, jak uczeni w nauce, „A kłamstwo w sądzie lub przeciw nauce jest grzechem śmiertelnym”5.

Na antypodach tych wartości, jakie musi reprezentować sędzia w państwie rządów prawa postawił sędziego Włodzimierz Lenin, który mocą swej absolutnej władzy polecał sędziom, aby swoimi wyrokami siali terror – jawnie, uzasadniając go przy tym i uprawomocniając „w sposób pryncypialny, bez fałszu i upiększeń”. W sprawach cywilnych Lenin nakazywał sędziom konfiskaty i rekwizycje, nadzór nad kupcami i przedsiębiorcami, nie uznawanie żadnej własności prywatnej. Od sędziów karnych żądał dwu ulubionych kar: rozstrzelania lub zesłania na roboty przymusowe. Kary powinny być „bezlitosne”, sądy powinny być „bojowe”, „proletariackie sądy” „muszą wiedzieć na co zezwalamy”.6

W systemie państwa totalnego nie było miejsca na sędziego niezawisłego. Nawet gdy reżim stopniowo łagodniał, a z nim stosowanie sędziowskiego terroru, kolejne pokolenia sędziów były przygotowane do służby sędziowskiej przez tych sędziów, którzy niszczyli swoimi wyrokami życie dziesiątkom tysięcy ludzi. W państwie totalnym do bezwzględnej walki z opozycją polityczną bez trudu znajdowali się sędziowie, którzy dawali się użyć do państwowego terroru prawnego, w imię prawa. Swoistą nagrodą było dla nich poczucie pełnej bezkarności. Chroniła ich partia komunistyczna czy nazistowska, ich partia. Korupcja polityczna była całkowita. Hitler równie energicznie jak Lenin demoralizował sędziów.7

Po 1948 roku sędziowie w państwach za żelazną kurtyną pracowali w toksycznych warunkach. Odstąpienie po 1956-1960 roku od praktyki sprawowania władzy przez masowe zastraszanie społeczeństwa, otworzyło większości sędziów margines niezależności. Niezawisłość nie wymagała już nadzwyczajnej odwagi – wymagała wewnętrznej uczciwości. Ciągle jednak reżimom potrzebni byli sędziowie, także w schyłkowych okresach, do utrzymywania kontroli nad społeczeństwem. Prawda, że już mniejszym kosztem. Na bagnetach źle się rządzi. Kontrola ludzi sprawowana była relatywnie miękkimi środkami. To stwarzało niszę dla większości sędziów. Zwłaszcza tych sędziów, którzy zachowali pewną pamięć instytucyjną czasów przedkomunistycznych.

Wielu sędziów miało, także wówczas, w swoich domowych bibliotekach publikacje przedrewolucyjne.

Nieliczni zdobywali książki pisane bez cenzury państwowej wydawane w wolnych państwach.

Większość sędziów była świadoma standardu obowiązującego w państwach wolnej Europy.

Te okoliczności ułatwiły rozpoczęcie transformacji sądownictwa począwszy od 1989-1990 roku. Transformacja ta wymagała i wymaga czasu, żmudnej praktyki, dobrego stabilnego prawa, wreszcie poszanowania odrębności sądownictwa przez kolejne partie polityczne po zwycięskich wyborach parlamentarnych.

Aby transformacja sądownictwa się zakończyła w pełni, konieczne jest aby po latach transformacji nowi sędziowie byli przygotowywani do bycia sędzią przez starszych kolegów, którzy całe życie orzekali w państwie prawnym, w którym trójpodział władz jest ugruntowaną, niekwestionowaną zasadą. To oznacza dziesiątki lat praktyki, jak w biblijnej opowieści o 40 latach wychodzenia z niewoli egipskiej. Czasu nie da się kupić. Do osiągnięcia tego biblijnego okresu brak nam jeszcze 13 lat.

Tak jak na przestrzeni wieków, tak i obecnie społeczeństwa domagają się sędziów prawych, o odpowiednich zdolnościach intelektualnych, umiejętności organizacji własnej pracy oraz solidnej znajomości prawa i jego stosowania8. Takich warunków nie jest w stanie spełnić każdy prawnik ze złożonym egzaminem sędziowskim.

Poświęciłem 30 lat badaniu dziejów sądownictwa, analizowaniu istoty wyzwań dla władzy sędziego9, kształtowaniu ustroju sądów gwarantującego trójpodział władz w Polsce i w innych państwach, aktywnej obronie sędziów przed atakami ale i monitorowaniu procedur powoływania sędziów na urząd i monitorowaniu jakości pracy sądów i sędziów.

Już od ponad ośmiu lat pełnię urząd sędziego Trybunału Konstytucyjnego; niedługo moja dziewięcioletnia kadencja dobiegnie końca. Mając doświadczenie tych lat praktyki sędziowskiej, mogę spróbować odpowiedzieć na fundamentalne pytanie, które postawiłem sobie, przyjmując we wrześniu 2015 r. zaproszenie prezesa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, prof. Guido Raimondi’ego do wygłoszenia mowy przed tak szczególnie szacownym i tak szczególnie ważnym dla ponad 800 milionów Europejczyków gronem wybitnych sędziów, sędziów tych milionów ludzi, także moich sędziów. Postanowiłem zadać sobie to tytułowe pytanie – co to znaczy być sędzią.

Na potrzeby dzisiejszego wystąpienia zebrałem przemyślenia, które przychodziły mi do głowy na różnych etapach mojego sędziowania i mojego badania sądownictwa.

Nawiązując do koncepcji antynomii idei prawa Gustawa Radbrucha10 powiedziałbym, że funkcją publiczną sędziego jest urzeczywistnianie idei prawa, tj. bezpieczeństwa prawnego, dobra wspólnego i sprawiedliwości. W wypadku sędziego konstytucyjnego oznacza to ocenianie zgodności aktów normatywnych z Konstytucją w sposób, który jednocześnie chroni stabilność prawa, eliminuje z niego niesprawiedliwości (np. nieuzasadnione ingerencje w wolności i prawa człowieka i obywatela) i urzeczywistnia ideę dobra wspólnego, tj. państwa, w którym decyzje podejmuje się w drodze porozumienia i współpracy, a nie narzucenia, państwa, które nikogo nie wyklucza i za które wszyscy obywatele są odpowiedzialni. Jest to zadanie niesłychanie trudne, wymagające niemałych kompetencji i umiejętności oraz określonej postawy, dlatego nie wszyscy mogą się go podjąć. Aby je rzetelnie wykonywać, trzeba być bardzo dobrze przygotowanym merytorycznie, a przy tym charakteryzować się co najmniej poczuciem sprawiedliwości, niezależnością, odwagą, wrażliwością oraz – o czym często się zapomina – pokorą.

Mówiąc o konieczności bardzo dobrego przygotowania merytorycznego, można powiedzieć, że być sędzią to znaczy być solidnym rzemieślnikiem prawa i mieć ambicję bycia rzemieślnikiem artystą – jak podziwiani w całym święcie włoscy rzemieślnicy, artyści wyrobów luksusowych. Mądry, sprawiedliwy wyrok to dzieło rzemieślnika – artysty prawa. Taki sędzia to ktoś, kto jest biegły w dogmatyce prawa, rozumie prawo, postrzega je jako strukturę, pewien mechanizm, tzn. wie i „czuje”, „jak prawo jest zbudowane, jakie reguły rządzą lub rządzić powinny jego budową, funkcjonowaniem i interpretacją”11.

Znajomość i rozumienie prawa wymagają od sędziego, aby jego umysł był nieustannie w ruchu. Sędzią nie przestaje się być po wyjściu z gmachu sądu. Są sędziowie w sztuce sądzenia lepsi i gorsi. Każdy sędzia będąc referentem sprawy, w której dostrzeże istotny problem prawny, problem konstytucyjny, problem ważny z perspektywy Konwencji Europejskiej może zagrać pierwsze skrzypce, jak w kameralnej orkiestrze symfonicznej. Ale podobnie jak w orkiestrze, niemal zawsze dzieło sztuki, jakim jest precedensowy, przez lata potem przytaczany wyrok, jest wspólnym dziełem innych artystów prawa tych, którzy sprawę do sądu wnieśli, przedstawili nowe, będące wyzwaniem argumenty i tych którzy w sporze sądowym przedstawili równie błyskotliwie swoje, konkurencyjne argumenty oraz – co równie ważne – dziełem pozostałych sędziów w takiej sprawie.

Kiepski to sędzia, który nie dostrzeże potencjału takiej sprawy dla jurysprudencji. Mądry i sprawiedliwy wyrok zwielokrotnia satysfakcję z bycia sędzią. Taki sędzia musi mieć umiejętność przerzucania mostów między prawem a życiem. To szczególne wyzwanie, gdy rewolucja informatyczna tak zmienia, zakręca i na nowo definiuje odwieczne wartości.

To poprzeczka zawieszona bardzo wysoko. Nie bez kozery Ronald Dworkin przedstawiał w swoich pracach postać sędziego Herkulesa12. Aby być sędzią, trzeba nie raz wykazać się siłą równą sile greckiego herosa.

Do rzetelnego pełnienia funkcji publicznej sędziego, czyli – jak wspomniałem – urzeczywistniania idei prawa, tj. bezpieczeństwa prawnego, dobra wspólnego i sprawiedliwości, niezbędna jest nie tylko biegłość w rzemiośle i sztuce prawa, lecz także pewna postawa sędziego jako człowieka. Sędzia musi mieć szczególne cechy charakteru i osobowości. Wśród najważniejszych wskazałbym, jak już mówiłem na wstępie, sprawiedliwość, niezależność, odwagę, wrażliwość i pokorę.

Sędzia sprawiedliwy to taki, który oddaje każdemu to, co mu się słusznie należy. Taka definicja sędziego sprawiedliwego wymaga podania kryterium, według którego ocenia on, co się komu słusznie należy. Dla sędziów konstytucyjnych takim kryterium jest Konstytucja, potwierdzająca podstawowe wolności i prawa, wytyczająca kompetencje poszczególnych organów konstytucyjnych. Sędzia sprawiedliwy musi kryterium oddawania każdemu tego, co mu się słusznie należy, stosować konsekwentnie, tj. równych traktować tak samo, a nierównych – odmiennie. Tylko taki sędzia będzie sędzią sprawiedliwym, a przez to także bezstronnym.

Konstytucja jako kryterium oddawania każdemu tego, co mu się słusznie należy, lub inne obiektywne kryterium, wiąże się z kolejną niezbędną cechą sędziego jako człowieka – z jego niezależnością (niezawisłością). Sędzia niezależny to sędzia dobrze przygotowany merytorycznie – tu ujawnia się jeszcze jedna rola dobrego przygotowania merytorycznego, tj. jako warunku niezależności sędziego – i umiejący myśleć krytycznie, czyli samodzielny umysłowo. Bez tego jest on zależny od wiedzy i poglądów innych ludzi, np. innych sędziów lub swoich asystentów. Sędzia niezależny to także ktoś niezależny wewnętrznie, tzn. orzekający nie na podstawie własnych poglądów i postulatów, ale na podstawie danego mu prawem kryterium orzekania13. W wypadku sędziów konstytucyjnych tym kryterium jest Konstytucja.

Sędzia musi być także człowiekiem wrażliwym. Tak jak lekarz musi pamiętać o tym, że pacjent to człowiek, a nie przypadek medyczny, tak sędzia musi pamiętać o tym, że bohater danej sytuacji prawnej to człowiek, a nie element podmiotowy kazusu. Dotyczy to również sędziów konstytucyjnych. Rozstrzygnięcia sądu konstytucyjnego rysują życie ludzi, bywa że wszystkich mieszkańców państwa. Być sędzią konstytucyjnym to także pamiętać o tym, że za orzeczeniem o hierarchicznej zgodności norm prawnych kryją się konkretne sytuacje wielu ludzi, i ten fakt w orzekaniu uwzględniać.

Do podstawowych cech sędziego jako człowieka, warunkujących rzetelne pełnienie przez niego powierzonej mu funkcji publicznej, zalicza się też pokora. Często o tej cesze się zapomina. Tymczasem świadomość własnej niedoskonałości, a tym samym – omylności, jest sędziemu niezbędna do tego, by wybierać rozwiązania najlepsze, które nie zawsze będą tymi wymyślonymi przez siebie samego. Pokora jest potrzebna również do tego, by umieć przyjmować rzeczową krytykę podjętych rozstrzygnięć – zarówno ze strony profesjonalistów, jak i opinii publicznej, której zdania w demokratycznym państwie prawnym sędzia lekceważyć nie może.

Dlatego sędzia musi swoje orzeczenia rzetelnie uzasadniać – tak by wyjaśnić innym – w tym opinii publicznej, powody takiego, a nie innego rozstrzygnięcia, a w ten sposób wytłumaczyć się z przyznanej mu władzy. Sędzia jest bowiem dla ludzi, i nie na odwrót. Szacunku dla opinii publicznej, jej podmiotowego traktowania, troski o bycie przez nią zrozumianym nie wolno przy tym mylić z uleganiem jej żądaniom.

Sędzia musi być niezależny także od opinii publicznej. Nie bez powodu w jednej z konstytucji rzymskich zapisano, że „nie należy dawać posłuchu czczym głosom tłumu” (Vanae voces populi non sunt audiendae)14. Gdyby sędzia mu hołdował, to – jak powiedział prof. Juliusz Makarewicz – „zapewne do tej pory palilibyśmy czarownice na stosie”15.

Być sędzią, to również oferować stronom postępowania swój umiarkowany temperament, być jednakowo lojalnym wobec każdego uczestnika postępowania. Rozumieć ludzi, ich emocje, interesy, nadzieje. Sędzia musi potrafić, w trudnych momentach, gdy sprawa rozpatrywana jest na rozprawie, umiejętnie korzystać ze swojej władzy, nie pouczać, a zwłaszcza nie traktować arogancko ludzi.16 Bo jeżeli sędzia tego nie potrafi, to cóż znaczy w jego praktyce poszanowanie godności każdego człowieka, choćby najgorszego?

Aby rzetelnie pełnić powierzoną mu funkcję publiczną, sędzia musi być także człowiekiem odważnym. Musi mieć odwagę zająć stanowisko odmienne od stanowiska innych, w tym pozostałych członków składu orzekającego, jeżeli jest przekonany, że za jego stanowiskiem przemawia więcej argumentów.

Odwaga jest również konieczna do wywiązywania się przez sędziego z obowiązku bycia niezależnym. Ktoś, komu brakuje odwagi, będzie ulegał różnym presjom i naciskom – politycznym, środowiskowym bądź ideologicznym. Sędzia odważny stosuje prawo w sposób niezależny od tego, czego inni od niego oczekują. Godnym przykładem byli w Polsce sędziowie orzekający w czasie stanu wojennego w sprawach przestępstw politycznych. Obok sędziów posłusznych i będących częścią aparatu represji politycznych, byli i tacy, którzy uniewinniali sprawców pokojowego sprzeciwu wobec reżimu17. Odwaga tych sędziów przywracała prawu jego autorytet i godność. W ich rękach prawo było tym, czym być powinno, tj. środkiem pozwalającym chronić ludzi przed nadużyciem władzy publicznej.

Odważny sędzia musi również umieć ustąpić, odejść z zawodu – gdy jego obecność w korpusie sędziów legitymowałaby autorytarny reżim. Sędzia polski, który w 1980 r. przystąpił do pokojowego ruchu „Solidarności” kilkanaście miesięcy później, gry partia komunistyczna wydała społeczeństwu wojnę, przesłuchiwany przez wojskowych nadzorców mógł wypisać się z „Solidarności” i potępić swój polityczny „błąd”, albo bronić swojej postawy i zasad wolnościowego ruchu i skazać się na odejście z sądownictwa. Każdy z takich sędziów był wierny złożonemu ślubowaniu sędziowskiemu: sumiennego stania na straży prawa. Dekret o stanie wojennym z grudnia 1981 r. był bezprawiem, także według komunistycznej konstytucji. Każdy z takich odważnych sędziów, którzy odeszli z sądów lub zostali usunięci z sądownictwa delegitymizował reżim i był przez lata 80. wzorcem osobowościowym dla sędziów, którzy trzymali się uboczu i dla nowych sędziów. Reżim niemal zawsze cofa się przed odważnym sędzią.18 Jest jakąś wewnętrzna siła w profesji sędziego, która powściąga nawet chuliganów politycznych.

W każdym państwie europejskim sędziowie zachowują w dobrej pamięci sędziów będącymi wzorcami osobowymi dla przyszłych pokoleń sądowników. Zdarza się, że ich nazwiska są znane wszystkim interesującym się sądownictwem. Tak jak w przypadku sędziego Giovanni Falcone czy we Francji sędziego Catherine Pierce. W Polsce dobrze pamiętamy z lat 60. nazwisko sędziego Michała Kulczyckiego a z lat 80. nazwiska sędziów Adama Strzembosza – wolnej Polsce I prezesa Sądu Najwyższego, czy nieżyjących już Wojciecha Welmana – w wolnej Polsce prezesa Sądu Apelacyjnego w Warszawie czy Stanisława Rudnickiego – w wolnej Polsce prezesa Izby Cywilnej Sądu Najwyższego, Stanisława Dąbrowskiego – w wolnej Polsce przewodniczącego Krajowej Rady Sądownictwa i do śmierci Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego. Należy w tym szeregu wymienić również obecnego prezesa Izby Karnej Sądu Najwyższego Lecha Paprzyckiego, który w 1982 roku, niespełna 35 letni sędzia wojewódzki w Warszawie, konsekwentny przeciwnik kary śmierci, oparł się w czasie narady sędziowskiej kilkugodzinnym naciskom prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości okresu stanu wojennego i nie podpisał się pod wyrokiem skazującym na taką karę. Ta postawa zaowocowała – w Warszawie sędziowie zaprzestali wymierzać karę śmierci, choć obowiązywała ona do 1998 roku. Pamiętajmy też o sędzim Stanisławie Leszczyńskim, który jako jedyny z trzech sędziów zawodowych orzekających 10 września 1932 r. w procesie brzeskim głosował za uniewinnieniem wszystkich 11 oskarżonych posłów. Celem aresztowania, traktowania w twierdzy brzeskiej oraz procesu w Warszawie było trwałe zastraszenie tych polityków i pokazanie im, że nie należy sprzeciwiać się „władzy zwierzchniej”.

Co roku Krajowa Rada Sądownictwa honoruje medalem „Zasłużony dla Wymiaru Sprawiedliwości – Bene Merentibus Iustitiae” wybitnych sędziów, którzy przeszli w stan spoczynku. Zdarza się, że medal odbiera już wdowa/wdowiec po sędzim który sprawował wzorowo swój urząd sędziowski, ale zasłużył się także dla swojej społeczności lokalnej swoimi talentami społecznymi, obywatelskimi czy kulturalnymi. Szkoda, że programy telewizji informacyjnych dostrzegają wyłącznie przepadki sędziów, którzy naruszyli zasady etyki sędziowskiej. W edukacji obywatelskiej i zawodowej należy stale widzieć wielokrotnie liczniejsze przykłady tych pierwszych.

Sędzia sądu najwyższego czy sędzia sądu konstytucyjnego jest często, nawet wbrew sobie i wbrew swojemu temperamentowi, osobą publiczną. Sędziowie tych sądów mają istotny wpływ na jakość demokracji konstytucyjnej. Kształtują swoimi wyrokami jej granice, wartości, jakimi się rządzi, chroniąc prawa podstawowe każdej istoty ludzkiej. Bywa, że wywołuje to irytację u liderów politycznych o autorytarnych skłonnościach. Taki stan rzeczy postrzegają oni jako zagrożenie dla swojej władzy. Ich irytacja skupia się zazwyczaj na prezesach sądu najwyższego czy sądu konstytucyjnego. Stanie przez tych sędziów na straży wartości demokracji konstytucyjnej postrzegają jako stan niemożliwy do tolerowania. Tacy liderzy próbują sami lub przez swoich zwolenników zmusić prezesa sądu do rezygnacji, zbytnio nie przebierając w środkach nacisku. Sam ten fakt nieulegania postrzegają – raczej błędnie – jako delegitymizuję swojej władzy. Jak pokazuje historia takich napięć, sędziom – prezesom tych sądów wystarczało dość odwagi i dość determinacji – by ochronić integralność swoich sądów. Zwykle rozwiązaniem napięcia było lepsze zrozumienie innego rodzaju władz i ich funkcji. Dobrze zorganizowane państwo, z silną legislaturą oraz silną władzą wykonawczą wymaga równie silnych sądów.

Aby móc być sędzią – dobrym sędzią, trzeba od siebie dużo i wciąż wymagać. Gra jest jednak warta świeczki, ponieważ sędzia, który jest biegłym prawnikiem i bywa, że parę razy w karierze artystą prawa, przecież jest ważnym aktorem – zwłaszcza sędzia konstytucyjny – w ochronie demokracji konstytucyjnej, ochronie jej fundamentów. Być sędzią, to być człowiekiem co najmniej sprawiedliwym, niezależnym, odważnym, wrażliwym, pokornym i uprzejmym, stale uczącym się nie tylko z ksiąg prawa. Taki sędzia może – powtarzając słowa Cycerona – domagać się, by „oręż ustąpił przed togą” (Cedant arma togae)19, a tym samym – by siła i przemoc ustępowały przed prawem.

Zapytajmy więc, jakich satysfakcji może oczekiwać sędzia za spełnienie tych twardych wymogów, za podporządkowanie swojego życia profesji sędziowskiej?

Nie ma wątpliwości, że dobry sędzia może upatrywać swego interesu w oczekiwaniu szacunku, jakim otaczają go ludzie, w osobistej satysfakcji z racji bezstronnego stosowania prawa w zapewnieniu mu wysokiego standardu materialnego. Im mniej heroizmu wymaga od sędziego dany system prawa, czy system społeczny, tym lepsze są: owo prawo i ów system.

1 Artykuł stanowi rozszerzoną wersję wykładu (keynote speech) jaki wygłosiłem na rozpoczęcie roku sądowego 2016 w Europejskim Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu 29 stycznia 2016 roku.
2
 Przekonuje o tym najnowsze odkrycie archeologów brytyjskich, którzy w prowadzonych przez kilka lat pracach przy budowie drapacza chmur w Londynie odkryli w głębokich warstwach gleby 405 drewnianych tabliczek pokrytych woskiem. Na 19 tabliczkach dało się odczytać fragmenty łacińskich zapisów z lat 43-86 AD. Wynika z nich, że w założonym przez rzymską kohortę forcie pojawili się obok żołnierzy, co oczywiste, kupcy, browarnicy, ale i sędziowie. (zob. opublikowane 1 czerwca tego roku relacje z wyjątkowo ważnych odkryć: Britain’s oldest writing found buried near London Tube station, newscientist.com ; Ancient Roman IOUs Found Beneath Bloomberg’s New London HQ, nationalgeographic.com; Britain’s oldest handwritten documents discovered in City of London, telegraph.co.uk
).O sędziach w starożytności greckiej i rzymskiej, zob. Wacław Osuchowski, Zarys rzymskiego prawa prywatnego. Warszawa 1966. PWN, s. 152-157; Karol Koranyi, Powszechna historia państwa i prawa. T. 1. Starożytność. Warszawa 1961, PWN, s. 77. Zob. też: J. M. Kelly, Studies in Civil Judicature of Roman Rupublic, Oxford 1976, s. 71-92; Corenzo Gagilardi, La figura del giudice private del process civile romano. Per un’analisi storico-socilogica sulla base della fonti letariare (da Plauto a Marcrobio), Milano 2007, s. 199-217.
3
 Israel Drapkin, The Art of Sentencing: Some Criminological Considerations, Reports of UNAFEI, Tokyo, 1979, nr 16, s. 53.
4
 Salomon Ladier, Proces karny w Talmudzie, Lwów 1933, Jaeger, s. 46.
5
 Tomasz z Akwinu, Cnoty społeczne pokrewne sprawiedliwości. Londyn 1972 Veritas, qu.110, 4, 6 W.I. Lenin, Dzieła wszystkie, Warszawa 1989, t. 44, s. 317, 379, 394.
7
 Ingo Müller, Hitler’s Justice. The Courts of the Third Reich. Harvard University Press 1991; Helmut Ortne, Der Hinrichter: Roland Freisler – Mörder im Dienste Hitlers. Nomen 2009.
8
 Zasada 8 niezawisłości sądownictwa ONZ z 1985 r. głosi, że „sędziowie zawsze powinni postępować tak aby chronić godność ich urzędu oraz bezstronność i niezawisłość sądownictwa”, zaś z zasady 10 wynika nakaz aby sędziowie byli „jednostkami prawnymi i kompetentnymi, mającymi odpowiednie wykształcenie i kwalifikacje prawnicze”, zob. A. Rzepliński, 1981, Niezawisłość sądownictwa w świetle norm ONZ, „Tygodnik Powszechny”, 1987, nr 33. Podobnie brzmią normy międzynarodowe przyjęte przez Międzynarodową Komisję Prawników oraz przez Stowarzyszenie Prawnicze Azji i Zachodniego Pacyfiku (zob. World Conference On the Independence of Justice, Working Documents, Montreal, June 5-10, 1983).
9
 Andrzej Rzepliński, Die Justiz in der Volksrepublik Polen. Dieter Simon (Vorwort). Frankfurt am Main 1996.
10
 Zob. Gustaw Radbruch, Filozofia prawa, Warszawa 2012, s. 79–84, 241–243.
11
 Ewa Łętowska, Prawo bywa bardzo piękne, wywiad w Programie III Polskiego Radia z 27 lutego 2011
12
 Zob. Ronald Dworkin, Biorąc prawa poważnie, Warszawa 1998; tenże, Imperium prawa, Warszawa 2006.
13
 Zob. Marek Safjan, Wyzwania dla państwa prawa, Warszawa 2007, s. 81–82.
14
 Zob. Agnieszka Kacprzak, Jerzy Krzynówek, Witold Wołodkiewicz, Rugulae iuris. Łacińskie inskrypcje na kolumnach Sądu Najwyższego Rzeczypospolitej Polskiej, Warszawa 2006, s. 92–93.
15
 Lech Gardocki, Naprawdę jesteśmy trzecią władzą, Warszawa 2008, s. 119.
16
 Aharon Barak, The Judge In a Democracy. Princeton 2006, s. 311.
17
 Zob. np. Maria Stanowska, Adam Strzembosz, Sędziowie warszawscy w czasie próby 1981–1988, Warszawa 2005, s. 255–257.
18
 Zob. Maria Stanowska, Adam Strzembosz, dz. cyt.; Hans Petter Graver, Judges Against Justice. On Judges When the Rule of Law is Under Attack. Berlin Heidelberg 2015, s. 259-270.
19
 Zob. Agnieszka Kacprzak, Jerzy Krzynówek, Witold Wołodkiewicz, dz. cyt., s. 103.

Andrzej Rzepliński

Obserwator Konstytucyjny

Na zdjęciu: Andrzej Rzepliński, prezes Trybunału Konstytucyjnego odczytuje list min. Zbigniewa Ziobry (6 kwietnia 2016 r.)

Print Friendly, PDF & Email
Ocena Czytelników
[Razem: 0 Średnio: 0]

Dodaj komentarz

wp-puzzle.com logo

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.