M. Matczak: Delikt konstytucyjny czy przestępstwo?

Od kilku tygodni w debacie publicznej na temat sądownictwa używam terminu „przestępstwo konstytucyjne”, żeby określić to, co politycy chcą zrobić z Sądem Najwyższym. Jeżeli chcecie zrozumieć, dlaczego prawnicy nie potrafią się komunikować ze społeczeństwem, zważcie, że przez kolegów prawników jestem za to sformułowanie dość poważnie krytykowany.

Uważają oni, że używanie tego terminu powoduje ryzyko „szerzenia się nieprawidłowych pojęć w debacie publicznej”. Ich zdaniem powinienem używać raczej terminu „delikt konstytucyjny” – terminu zakorzenionego w tradycji prawa konstytucyjnego

Koledzy – nie czas żałować róż, gdy płoną lasy. Precyzja języka jest dla mnie niezwykle ważna. Jednak dotarcie z komunikacją do nieprawników wymaga pewnych kompromisów. Użycie terminu „delikt konstytucyjny” w stosunku do nieprawnika powoduje, że demontaż SN jest rozumiany jako drobne wykroczenie (na podobieństwo deliktu dyscyplinarnego). Cóż zatem po precyzji, skoro zostaje się niezrozumianym. Termin „przestępstwo konstytucyjne” nie przekłamuje rzeczywistości, jedynie ją upraszcza, ale za to adekwatnie obrazuje to, co się dzieje, i pozwala ludziom zorientować się w skomplikowanej rzeczywistości.

Swoją drogą, fascynujące jest to, jak wielu prawników-konstytucjonalistów uważa, że upraszczanie języka jest tak dużym zagrożeniem, że gotowi są publicznie się mu sprzeciwiać. Walące się w gruzy państwo aż tak bardzo do publicznego sprzeciwu ich jednak nie prowokuje.

Napiszcie w komentarzach, czy Waszym zdaniem to, co politycy robią z SN, to delikt czy przestępstwo konstytucyjne. I czy zgadzacie się, że ci, którzy to robią, są delikwentami, czy może jednak kimś innym.

Marcin Matczak

Print Friendly, PDF & Email
Ocena Czytelników
[Razem: 6 Średnio: 4.7]

Dodaj komentarz

wp-puzzle.com logo

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.