P. Niemczyk: Prokuratura ręcznie sterowana

W czasie, kiedy trwały protesty przeciwko ubezwłasnowolnieniu Trybunału Konstytucyjnego, ale jeszcze nie zaczęły się manifestacje w obronie niezależności sądownictwa, PiS uchwalił nie mniej ważną dla praworządności ustawę: prawo o prokuraturze. Większość opinii publicznej chyba tego nawet nie zauważyła. Tymczasem przejęcie funkcji Prokuratora Generalnego przez posła, członka rządu i polityka, który „cudem” uniknął kilka miesięcy wcześniej postawienia przed Trybunałem Stanu, to zagrożenie dla demokratycznego państwa prawa nie do przecenienia

Zauważyła to Komisja Wenecka, Rzecznik Praw Obywatelskich i stowarzyszenie prokuratorów sprzeciwiających się utracie niezależności przez tę instytucję – „Lex Super Omnia”. Wszyscy ostrzegali, że nadmierne podporządkowanie prokuratorów przełożonym grozi nie tylko upolitycznieniem postępowań karnych, ale także spowolnieniem i zmniejszeniem skuteczności działania całej instytucji.

Już po pierwszym roku działalności prokuratury w nowej strukturze łatwo zauważyć wyraźny wzrost liczby stanowisk kierowniczych. W odpowiedzi na interpelację posła Adama Szłapki, w lutym 2017 r., Prokurator Krajowy Bogdan Święczkowski przyznał, że w Prokuraturze Krajowej pracuje 118 prokuratorów, a kolejnych 185 w wydziałach zamiejscowych. Rok wcześniej w Prokuraturze Generalnej zatrudnionych było 95 pracowników merytorycznych.

Z kolei szeroką rotację kadr wywołało przekształcenie prokuratur apelacyjnych w regionalne. 89 (prawie 1/3) prokuratorów zostało zdegradowanych, dwóch awansowanych do Prokuratury Krajowej, a 256 przeniesionych do prokuratur regionalnych. W miejsce zdegradowanych awansowano 95 kandydatów z prokuratur okręgowych.

Stowarzyszenie „Lex Super Omnia”, w opublikowanym na początku czerwca br. raporcie „Dobra zmiana w prokuraturze”, w zasadzie potwierdza te dane. Ale co również istotne, z przedstawionym w nim liczb wynika, że bezpośrednio przed wejściem w życie nowej ustawy w stan spoczynku odeszło 166 doświadczonych prokuratorów z Prokuratury Generalnej, apelacyjnych, okręgowych i rejonowych. W całym roku 2016 rezygnacje złożyło 305 osób. To ponad dwa razy więcej niż średnia odejść z lat poprzednich (w 2010 odeszło 118 osób, a w 2015 – 144). Tych niewygodnych prokuratorów, których nie udało się namówić do odejścia, po prostu zdegradowano. Najbardziej znaczące degradacje objęły 113 osób (22 z Prokuratury Generalnej i 91 z apelacyjnych). Natomiast do ścisłego kierownictwa Prokuratury Krajowej powołano przynajmniej czterech prawników pozostających wcześniej w stanie spoczynku (najczęściej od 2010 roku, czyli objęcia funkcji Prokuratora Generalnego przez sędziego Andrzeja Seremeta, który stanowczo przeciwstawiał się upolitycznieniu prokuratury i był bardzo odporny na wszelkie próby nacisku).

Dość podobne mechanizmy awansowania, przesuwania, degradowania i wysyłania w stan spoczynku działają w procesie obsadzania kluczowych stanowisk w prokuraturach regionalnych. Kluczem do awansu bywa przynależność do założonego w 2008 roku, między innymi przez obecnego Prokuratora Krajowego Bogdana Święczkowskiego i obecnego wiceszefa CBA Grzegorza Ocieczka, stowarzyszenia „Ad Vocem”.

Na skutki takiej wymiany kadrowej nie trzeba było długo czekać. Pierwszym efektem „dobrej zmiany” okazała się fala przecieków ze śledztw. Media przyjazne rządowi nagle zyskały dostęp do wrażliwych danych o podejrzanych, wgląd w protokoły (nawet z czynności operacyjno-rozpoznawczych), były uprzedzane o planowanym doprowadzaniu osób publicznie znanych na przesłuchanie lub do sądu.

Politycy opozycji informujący o podejrzeniu nielegalnych przecieków byli zbywani. Jak w przypadku odpowiedzi na interpelację posłanki Anny Białkowskiej, której pierwszy zastępca Prokuratora Generalnego odpowiedział: „Ustawa z dnia 28 stycznia 2016 r. – Prawo o prokuraturze w art. 12 pozwala Prokuratorowi Generalnemu, Prokuratorowi Krajowemu lub innym upoważnionym przez nich prokuratorom na przedstawienie organom władzy publicznej, a w szczególnie uzasadnionych przypadkach także innym osobom informacji dotyczących konkretnych spraw, jeżeli informacje takie mogą być istotne dla bezpieczeństwa państwa i jego prawidłowego funkcjonowania.”

Ciekawe tylko, co tak istotnego dla bezpieczeństwa państwa, działo się w przypadku wyprowadzania w kajdankach Józefa Piniora, przeszukania u Stanisława Gawłowskiego, czy dowożenia na przesłuchanie Jacka Kapicy – że niektórzy dziennikarze dowiedzieli się o tym najpóźniej w czasie rzeczywistym, o ile nie wcześniej.

Rozpowszechniana przez media infamia niektórych osób to niestety nie jedyny negatywny skutek reform. Nie mniej, a może nawet bardziej dotkliwe jest (szczególnie dla osób tymczasowo aresztowanych, np. w ramach tzw. aresztu „wydobywczego”) przeciąganie się śledztw trwających, bez żadnego sensownego uzasadnienia, wiele miesięcy, albo nawet lat.

„Lex Super Omnia” podsumowała liczbę śledztw tzw. długotrwałych. Najlepiej te liczby przedstawić w formie tabeli, zestawiającej śledztwa trwające, w ostatnich latach, powyżej sześciu miesięcy.

Liczba śledztw długotrwałych, prowadzonych dłużej niż sześć miesięcy:


Opracowanie na podstawie raportu stowarzyszenia „Lex Super Omnia” pt. „Dobra zmiana w prokuraturze”.

Oczywiście nie sposób twierdzić, że powodem przedłużania się śledztw jest ich polityczny charakter. Tak może być w pojedynczych przypadkach, ale nie prawie 12 tysiącach. Wiele wskazuje na to, że powodem takiego spowolnienia pracy jest nadmierna ingerencja przełożonych i zwykły bałagan.

To także próbowała sprawdzić „Lex Super Omnia”. Członkowie stowarzyszenia policzyli, ile postępowań dostało sygnaturę wskazującą na to, że były przekazywane przełożonym. Okazało się, że liczba oznaczeń w repertorium nadzorczym wzrosła kilkukrotnie.

Liczba spraw przekazanych w ramach nadzoru do prokuratur wyższego szczebla, liczonych na podstawie sygnatur Dsn (repertorium nadzoru):

Opracowanie na podstawie raportu stowarzyszenia „Lex Super Omnia” pt. „Dobra zmiana w prokuraturze”.

Dane te są zdumiewające także dlatego, że politycy PiS zapowiadając reformę prokuratury twierdzili, że ma ona na celu zwiększenie niezależności prokuratorów oraz usprawnienie i skrócenie postępowań karnych. A dzieje się zupełnie odwrotnie i to w czasie, gdy liczba przestępstw w latach 2016/2017 zmalała do najniższego, chyba od II wojny światowej, poziomu. Może właśnie z powodu nadmiernie rozbudowanej liczby stanowisk kierowniczych, na których sprawy prowadzone samodzielnie redukowane są do minimum, a czas pracy poświęcany jest na przeglądanie akt postępowań podwładnych.

Może także dlatego, nawet w sprawach o znaczeniu priorytetowym, jakim w latach 2016-2017 były sprawy o błędy medyczne i nadużycia VAT więcej śledztw kończy się umorzeniem niż decyzją merytoryczną.

Ale czemu się dziwić, jeżeli mechanizm awansu toleruje przypadki, w których najbardziej prawdopodobnym kryterium przeniesienia pań prokurator na wyższe stanowisko (zdaniem innych prokuratorów) było to, że jedna okazała się żoną posła PiS, a druga znanego prawicowego publicysty.

Piotr Niemczyk

Obywatele RP

Ocena Czytelników
[Razem: 2 Średnio: 4.5]
Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

wp-puzzle.com logo

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.