M. Sworzeń: LEXyKON jednostronny. Hasła: Ustępstwa. Miasto W. Parkiet. Dwa fortepiany. Marsz do urn. Jesień. Klasówka. Jakoś

Wedle sejmowej większości ostatnie zmiany ustawowe są tak znaczącymi gestami wobec Unii, że tylko czekać rezygnacji z jej procedur restrykcyjnych. Jak należy się spodziewać, w sprawie tej wypowie się prędzej czy później Komisja Wenecka. Jej stanowisko nie jest jeszcze znane, ale skoro będzie miało przesądzający wpływ na UE, warto mieć w niej sojusznika. Otóż – jakby zgadując moje myśli – jeden z posłów PiS, Marek Ast, aktywny swego czasu przy demontowaniu Trybunału Konstytucyjnego, wystąpił przed kamerami TVP w mieście W. Patrzyłem i słuchałem, jak zapowiadał w „Wiadomościach” ogłoszenie trzech zaległych wyroków Trybunału i wdrożenie towarzyszących temu przepisów. Pięknie, ładnie, tyle, że owo W. nie było wcale Wenecją w Italii, ale Wschową w Lubuskiem… Tym to sposobem, unikając ryzykownego stąpania po grząskim gruncie zagranicy, znaleźliśmy się znowu na ojczystym twardym lądzie.

Pomimo tych zabiegów nie przewiduję dobrego losu dla propozycji zawiezionych do Brukseli przez szefa MSZ i przedstawiciela kancelarii prezydenta. Dalsze ustępstwa obejmują zakres skargi nadzwyczajnej (zamiast ośmiu uprawnionych podmiotów ma być ich pięć) i tryb powoływania asesorów (ma to robić prezydent, a nie minister). Kilka kroków do tyłu, owszem, może czasami uratować niezręczną sytuację w tańcu, jednakże ten przypadek jest inny. Nie mamy do czynienia z przestronnym parkietem na balu, ale z wąskim przejściem, do którego z obu stron zbliżają się ekipy taszczące wielkie fortepiany – na nic tu apele o kompromis, na nic deklaracje o gotowości wykręcenia nóg z instrumentu czy nawet demontażu klawiatury – ktoś się musi wycofać, ale dwa kroki wstecz nie wystarczą: trzeba wrócić do punktu wyjścia. Wielka szkoda, że ta pouczająca scenka wzięta z filmowych komedii nie śniła się po nocach naszym decydentom…

W październiku powinny odbyć się dwie tury wyborów do samorządów, a na listopad prezydent zapowiedział dwudniowe referendum konstytucyjne. Wygląda więc na to, że jesienią 2018 roku Polska zostanie niekwestionowanym czempionem Europy w marszach do urn. Jak wiadomo, nowy system kontrolny przy wyborach samorządowych, z kamerami i przezroczystymi pudłami na głosy, oparty na niedowierzaniu nikomu, jest tak monstrualny, że niezbędna jest jego ustawowa korekta. Także powoływanie wieloosobowych komisji wyborczych zemści się na fiskusie i podatnikach odpowiednio wysokimi kosztami. Nikt oczywiście nie zadbał o to, by oba przedsięwzięcia jakoś z sobą zsynchronizować, więc nie dziwota, że pierwsze alarmistyczne głosy wyszły ze strony Państwowej Komisji Wyborczej.

Z tego, że do tej pory nie ustalono nawet podstawowego zrębu referendalnych kwestii konstytucyjnych, nikt nie zamierza się tłumaczyć – to tak, jakby podano datę klasówki, ale bez wyjawienia, z jakiego przedmiotu. Aż głupio dopytywać o takie szczegóły, bo wszyscy są zabiegani – ludzie prezydenta w nieustannym biegu, ludzie premiera też, posłowie – pomimo obniżek pensji – ci dopiero… A z drugiej strony przecież wiadomo, że wszystko jakoś się odbędzie dzięki wytężonej… improwizacji.

*Marian Sworzeń ur. 1954, prawnik, pisarz, członek PEN Clubu – niedawno ukazała się jego nowa książka pt. „Czarna ikona – Biełomor. Kanał Białomorski. Dzieje. Ludzie. Słowa

Ocena Czytelników
[Razem: 0 Średnio: 0]
Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

wp-puzzle.com logo