Z. Szczypiński: O pomocy niepełnosprawnym i zapobieganiu niepełnosprawnościom

Akcja protestacyjna rodziców i ich dorosłych niepełnosprawnych dzieci trwa. Na sejmowych korytarzach kolejny dzień kilkadziesiąt osób walczy o spełnienie podstawowego postulatu – 500 złotowego dodatku rehabilitacyjnego.

Obecny protest trwa już dłużej niż ten sprzed lat, z 2014 roku, gdy ci sami rodzice walczyli o poprawę losu swoich dzieci z rządem Platformy i PSL. Wtedy walczyli przez 17 dni. Protest obecny trwa już dłużej. I jeszcze potrwa. Planowane na nadchodzący tydzień obrady Sejmu obejmują pracę nad rządowym projektem ustawy określającej nowe formy pomocy dla niepełnosprawnych i dla opiekujących się nimi rodziców.

Czy proponowane przez rząd rozwiązania spotkają się z akceptacją protestujących? Trudno powiedzieć – czas pokaże.

Dotychczasowy przebieg konfliktu na linii rząd RP – niepełnosprawni, pozwala na formułowanie daleko idących wniosków dotyczących poziomu empatii rządzących, poziomu determinacji protestujących oraz sposobów, w jaki rząd usiłuje przerzucić odpowiedzialność za przedłużający się protest na rodziców niepełnosprawnych i ich dorosłe już dzieci. Widzieliśmy kilkakrotne wizyty ministrów, wizytę premiera, wizytę prezydenta, przewodniczącego NSZZ „Solidarność”, a nawet wizytę pani prezydentowej.

To, że wizyt było tak wiele i że składały je osoby tak znaczące, nie oznaczało wcale szybkiej realizacji głównego postulatu protestujących. Rząd stawia sprawę jasno – nie ma pieniędzy dla niepełnosprawnych.

To szokujące stanowisko. Tak mówi rząd, który z rozdawnictwa pieniędzy uczynił swój znak firmowy, swoją główną strategię zdobycia i utrzymania władzy. Obiecał i zrealizował program 500+, podwyższona została kwota minimalnego wynagrodzenia i minimalna stawka godzinowa, zaoferowano, tuż przed samorządowymi wyborami, 300 zlotową wyprawkę dla każdego, powtórzmy, dla każdego dziecka, w każdej rodzinie. Premier Morawiecki stale przypomina sukces finansowy, jaki nastąpił po uszczelnieniu systemu podatkowego. Podaje publicznie wielkość nadwyżki w budżecie państwa.

W tym paśmie sukcesów nie mieszczą się jednak potrzeby niepełnosprawnych. Przez 20 dni obserwujemy próby skłócenia środowiska niepełnosprawnych. Rząd w osobie minister Rafalskiej podpisał w świetle kamer porozumienie z organizacjami zajmującymi się pomocą dla osób niepełnosprawnych… pomijając protestujących w Sejmie. Sukces rządu trwał jeden dzień. Uczestnicy porozumienia dali publicznie świadectwo tego, że zostali wykorzystani przez minister w jej walce z protestującymi i wycofali swoje poparcie. Premier Morawiecki ogłosił publicznie swój plan znalezienia pieniędzy na pomoc niepełnosprawnym przez opodatkowanie najlepiej zarabiających Polaków specjalną daniną. Na deklaracji się skończyło.

Rząd na kolejnej konferencji prasowej zgłosił plan pomocy rzeczowej dla niepełnosprawnych, podając tryumfalnie, że jego wartość przekracza o 20 złotych żądane 500 złotych. Na tę propozycję nie zgadzają się protestujące matki. Chcą pieniędzy, bo one najlepiej wiedzą co potrzebne jest ich niepełnosprawnym dzieciom. Jest tu całkowita zbieżność z przyjętą przez PiS logiką programu 500+. Pieniądze dla rodzin dajemy do ręki, to rodziny wiedzą najlepiej, na co je wydać – tak głosi rządowy program pomocy socjalnej dla rodzin.

Równoległe do zmieniających się propozycji rządowych trwa wojna propagandowa prowadzona przez media rządowe – telewizję i radio. Słuchając występujących tam polityków i rządowych dziennikarzy łatwo zauważyć, jaki jest zamysł propagandowy – trzeba grać na znużenie opinii publicznej protestem, ukazać protestujących jako żądnych gotówki, a nie prawdziwej pomocy, pokazać ich jako ludzi grających zdrowiem swoich niepełnosprawnych dzieci w walce z rządem.

Trwający tyle dni protest powszednieje. Przykrywają go inne wydarzenia. Takie, jak choćby katastrofa w kopalni węgla kamiennego Zofiówka. Wiece poparcia przed Sejmem nie powalają swoją wielkością czy liczbą uczestników. Jeszcze tydzień, jeszcze dwa i protest niepełnosprawnych rozpłynie się w codzienności, w potoku bieżących spraw, maturach, urlopach. Jeżeli planowana na 12 maja manifestacja w Warszawie nie będzie znacząco wielka– to nic nie powstrzyma rządu przed brutalnym zakończeniem protestu. Gorzej, gdy w obawie przed wielkością i siłą tej planowanej manifestacji rządzący złamią protestujących i doprowadzą do zakończenia protestu bez spełnienia żądań.

To nie jest spór polityczny. To jest spór o wartości. Jak zawsze, przy takim sporze pojawia się polityka. Ponieważ spór dotyczy potrzeb osób niepełnosprawnych, trwale niepełnosprawnych, takich, które nie są i nie będą zdolne do samodzielnego życia, temperatura takiego sporu musi być wysoka.

Musi być i jest wysoka.

Trwałe kalectwo, trwała niepełnosprawność – to nieszczęście, które występuje losowo w społecznościach. W Polsce w różnym stopniu niepełnosprawnych jest około 5 milionów osób. Osób głęboko i trwale niepełnosprawnych jest 270 tysięcy. Państwo zaś jest jedyną organizacją mającą obowiązek stworzenia systemu pomocy tym osobom. Wszystkie inne organizacje to tylko dodatek do działalności państwa jako instytucji społecznej.

W zależności od modelu państwa i wartości, na jakich jest zbudowane, realizowane są różne modele pomocy społecznej.

To jakie wartości leżą u podstaw naszego państwa? Jaki jest model pomocy społecznej przez nie realizowany?

Stawiam te pytania jako pytania otwarte. Może warto zapoczątkować na ten temat publiczną dyskusję.

Po to, aby się zapiekliło na starcie pozwolę sobie na kilka kontrowersyjnych uwag od siebie.

  • Uważam, że konieczne jest stworzenie rządowych programów pomocy i wsparcia dla osób dotkniętych niepełnosprawnością.
  • Uważam, że konieczne jest stworzenie rządowych programów zapobiegających występowaniu niepełnosprawności.

No to teraz prościej.

Pamiętamy, czym było starożytne miasto-państwo znane jako Sparta. Sparta – w swoim czasie największe starożytne miasto Grecji, znane przede wszystkim z wojskowego charakteru i spartańskiego wychowania młodzieży, eliminowała niepełnosprawnych. Dziecko obywatela Sparty, mające w przyszłości być żołnierzem, podlegało kontroli bezpośrednio po urodzeniu i w przypadku stwierdzonych wad było porzucane. To drastyczny przypadek w rozwiniętej cywilizacji starożytnej Grecji – uśmiercania niepełnosprawnych noworodków.

Mamy inne czasy. W naszym państwie obowiązują przepisy, dające prawo do życia każdemu obywatelowi. Tak stanowi Konstytucja. Mamy też polityków i instytucje głoszące, że każde życie jest „święte” od poczęcia do naturalnej śmierci. Świętość życia może głosić ten, kto twierdzi, że pochodzi ono od boga, że to dar boży. A jeśli tak, to każda ingerencja medyczna jest niedopuszczalna, godzi w zamysły boga.

Czy odmowy badań prenatalnych przez polskich lekarzy i uniemożliwianie dokonania aborcji nawet w tych nielicznych przypadkach określonych przez polskie prawo, a także projekty całkowitego jej zakazu – zwiększą, czy zmniejszą skalę problemu niepełnosprawności w naszym społeczeństwie?

Jako rażącą postrzegam różnicę wagi przykładanej do „świętości” życia i świeckości jego trwania, warunków jego przeżywania. Społeczeństwa, w których liczba osób niepełnosprawnych będzie wzrastać – nie zdołają wypracować wystarczająco dużo środków na zorganizowanie skutecznych programów pomocy dla tych osób.

Dlatego ważniejsze wydają mi się programy eliminacji zagrożeń niepełnosprawnością niż programy pomocy dla osób już nią dotkniętych.

Głoszącym świętość każdego życia hierarchom instytucji kościelnych proponuję, aby wszystkie materialne dobra swych instytucji przeznaczyli na pomoc niepełnosprawnym. To są wielkie środki, to są wielkie pieniądze.

A wystarczy dla nawet 5 milionów poszkodowanych przez los/boga obywateli.

Zbigniew Szczypiński

Studio Opinii

*Autor (ur. 11 sierpnia 1939 w Gdyni) – polski socjolog i polityk, poseł Unii Pracy na Sejm II kadencji. Działał w pierwszej „Solidarności”. Po ponownej legalizacji związku, od 1991 kierował Ośrodkiem Badań Społecznych w zarządzie regionu NSZZ „Solidarność” w Gdańsku.

Ocena Czytelników
[Razem: 0 Średnio: 0]
Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

wp-puzzle.com logo