Okiem sędziego: Medialny bohater

“Ma 36 lat, na co dzień pracuje jako opiekun pacjentów paliatywnych i osób starszych. Trzy miesiące temu jego życie wywróciło się do góry nogami. Trafił do Zakładu Karnego w Potulicach. Uważa, że jego pobyt w więzieniu stygmatyzuje nie tylko jego, ale i jego rodzinę, dlatego w rozmowie z Tokfm.pl zdecydował się nie podawać imienia i nazwiska. Wina jest: niezapłacone mandaty za jazdę bez biletu. Jest więc też kara. Za mandaty – prace społeczne, za nieodebrany list i niewykonanie kary – areszt. Srogo, jednak zgodnie z prawem. Ale jak określić odsiadkę w tej sprawie w jednej celi z mordercą?”
http://www.tokfm.pl/Tokfm/7,103454,23181185,za-niezaplacone-mandaty-trafil-na-trzy-miesiace-do-wiezienia.html#Czolka3Img

Jednostronny, nieprzemyślany wywiad.

Zacznijmy od początku. Przejazd czy to komunikacją miejską czy pociągiem bez biletu nie jest wykroczeniem, ale deliktem cywilnym. I czy to miasto (organizator komunikacji zbiorowej) czy przewoźnik kolejowy chcąc wyegzekwować należność za przejazd bez biletu musi wystąpić z pozwem do sądu cywilnego. Więc nie jest to żaden mandat jak to ujęto w artykule i jak się potocznie przyjęło mówić.

Po drugie, wykroczeniem z art. 121 par. 1 Kodeksu wykroczeń jest przejazd trzeci raz w ciągu roku bez biletu (pomimo wcześniejszego dwukrotnego nałożenia kary). Jeśli ktoś trzeci raz w roku – pomimo wcześniejszego dwukrotnego spotkania z kontrolerami – jedzie komunikacją publiczną bez biletu, to nie jest to żadne “gapiostwo” (które może się zdarzyć każdemu, choćby przez zapomnienie, że minął termin ważności biletu okresowego) ale sposób na życie. Zwykłe cwaniactwo polegające na wyłudzaniu świadczeń.

Jeśli ktoś taki zostaje ukarany przez sąd karą ograniczenia wolności (czyli prac społecznie użytecznych)i nie stosuje się do wyroku (a tak zdaje się wynikać z wypowiedzi bohatera publikacji), to jest to jawne i ostentacyjne lekceważenie prawa. Kara ograniczenia wolności za wykroczenie to obowiązek polegający na 20 do 40 godzinach pracy w ciągu JEDNEGO miesiąca. To naprawdę nie jest surowa kara. Jeśli ktoś taki wyrok lekceważy, a co więcej nadal z rozmysłem jeździ bez biletu (10 przejazdów, a mówimy o takich przejazdach, które zostały ujawnione w toku kontroli), to znaczy, że nie uznaje prawa obowiązującego wszystkich obywateli. Uczestnicząc w postępowaniu przed sądem zainteresowany musiał być pouczony o obowiązku zawiadamiania sądu o zmianie adresu. Tłumaczenie, że korespondencja przyszła na stary adres jest tłumaczeniem dziecinnym.

Oczywiście można powiedzieć, że nie wolno takiej osoby karać, bo przecież tylu sprawców poważnych przestępstw jeszcze nie ujęto, nie ukarano, albo ukarano zbyt łagodnie. Pewnie po części tak jest. Ale albo prawo obowiązuje, także w drobnych sprawach, albo umówmy się, że jak mam ochotę, to biorę wafelek ze sklepu bez płacenia i nie wolno mnie ścigać.

P.S Jeśli osobę odbywającą zastępczą karę aresztu za wykroczenie osadzono w jednej celi ze skazanym za zabójstwo to jest to skandal, wymagający wyjaśnienia. Bez dyskusji. Ale…mam wątpliwości czy tak było naprawdę…

Okiem sędziego

*Autor blogu jest sędzią w jednym ze stołecznych sądów. Publikujemy za jego zgodą.

Ocena Czytelników
[Razem: 4 Średnio: 4.5]
Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

wp-puzzle.com logo