A. Mączyński: Urzędnik sądowy potrzebny od zaraz

0
(0)
Nie tak dawno przekazywałem apel wystosowany do sędziów przez pracowników sądownictwa, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji, gdyż od wielu lat ich wynagrodzenia nie są adekwatne do ilości wykonywanej pracy i są niewystarczające, by zaspokoić podstawowe potrzeby życiowe. Niepokojące były również dane wskazujące na to, że w ciągu ostatnich trzech lat z sądów odeszło ponad 17 tys. asystentów, urzędników i innych pracowników, z ogólnej liczby 35 tys. osób z kadry pozaorzeczniczej. Trudno stwierdzić, czy te liczby do kogokolwiek przemówiły. Być może o wiele bardziej wpływają na naszą wyobraźnię pojedyncze przypadki odejść, zwłaszcza tych urzędników sądowych, z którymi pracowało się wiele lat, i którzy nie tylko wykonywali precyzyjnie polecenia sędziego, ale również wspierali swoim doświadczeniem, czy wręcz wychwytywali omyłki.

Liczy się człowiek

W całym tym zgiełku, w całym tym zamieszaniu, czy wręcz błaganiu o godne wynagrodzenia, tak jakby zupełnie zapomniano o tym, że zawsze tak naprawdę liczy się konkretny człowiek. Nie będę pisał o etosie pracy urzędnika, o jego samodoskonaleniu, o jego zadowoleniu z pracy i środowiska pracy. Czy ktoś się jeszcze tym w ogóle przejmuje?
Zbyt wiele się mówi i pisze o danych statystycznych. Wszechobecne są tabelki i wykresy wskazujące np. na to, ilu pracowników administracji, asystentów przypada na sędziów z danego wydziału, choć one nie oddają rzeczywistej skali problemu. Przecież to konkretny urzędnik sądowy wykonuje pracę, a nie statystyczny obywatel. Najlepiej to widać wtedy, gdy wieloletniego pracownika zastępuje ktoś zupełnie nowy.

Rotacja

Nie tylko chodzi o skalę odejść. Niepokojąca jest częstotliwość odejść. Niezwykle boli, gdy odchodzi pracownik, z którym współpracowało się wiele lat. Sytuacja jest tym gorsza, że te zmiany są coraz częstsze. Osoby pracują po kilka, czy kilkanaście miesięcy. Odchodzą, bo znajdują o wiele lepiej płatną pracę.
Brak stałości powoduje, że trudno o doświadczonych pracowników. Ciągłe przyuczanie nowych pracowników do specyfiki pracy w sądzie powoduje opóźnienia, a nawet rozgoryczenie innych urzędników, którzy – czego nie da się ukryć – obciążeni własną pracą nie tylko pomagają nowozatrudnionym, ale wręcz wyręczają ich w wielu czynnościach.
Przygnębiające jest także to, że niedawno przyuczony pracownik rezygnuje z pracy w sądzie. Samo przyjście nowego pracownika nie powoduje zapełnienia luki po jego poprzedniku. Takie sytuacje nie występują od wczoraj. To zjawisko trwa od kilku lat. Obawiam się, że drobne podwyżki niewiele tutaj zmienią, zwłaszcza wobec sytuacji, w jakiej znalazło się całe sądownictwo.

Punktacja

Jakby tego było mało, środowisko pracy staje się coraz mniej przyjazne. Zamiast podwyżek jest więcej obowiązków. Zamiast nowych pracowników jest system „zachęcający” do wydajniejszej pracy. Poprzez punktowanie czynności, narzucanie limitów punktów skłania się urzędników sądowych do wydajniejszej pracy.
Ale czy faktycznie jest tak, że ten system promuje dobrych, rzetelnych i zadowolonych z pracy urzędników? Czy taki system skłoni nowozatrudnionych, aby wiązali swoją karierę zawodową z sądownictwem?

Równowaga

Tak jakby w tym wszystkim brakowało także równowagi. Przykładem niech będzie sytuacja, w której choć jest wystarczająca ilość sędziów, brakuje urzędników sądowych, którzy wcielą w życie decyzje podjęte przez tych sędziów. Jaki sens ma szybkie podejmowanie czynności przez sędziego, skoro czas oczekiwania na ich wykonanie wynosi np. 6 tygodni?

Więcej kompetencji

W obecnych realiach nawet nie ma sensu pisać o tym, w jakim kierunku powinno to wszystko zmierzać. Przecież jeszcze nie tak dawno krytykowano, że istnieje zbyt wielu sędziów. Zapomina się jednak o tym, że ewentualne ograniczenie liczby sędziów musi się wiązać ze wzrostem zatrudnienia personelu pomocniczego.
Nie ma nawet co liczyć na to, że urzędnicy sądowi będą przejmowali czynności sędziowskie, które z powodzeniem mogliby wykonywać doświadczeni urzędnicy sądowi, jak np. samodzielna kontrola korespondencji czy planowanie terminów rozpraw. Zanim o tym pomyślimy, należałoby najpierw skutecznie zachęcić pracowników, aby swą przyszłość zawodową wiązali z sądem.
Czy znajdziemy złoty środek w najbliższej przyszłości? Bo, jak na razie, to nadszedł czas, w którym pracownik coraz częściej mówi: „Do widzenia”.
Print Friendly, PDF & Email

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 0 / 5. Vote count: 0

No votes so far! Be the first to rate this post.

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments