Okiem sędziego: Nasze drogie sądy

http://wyborcza.pl/7,155287,23123483,pis-chce-ograniczyc-obywatelom-prawo-do-sadu-postepowania-sadowe.html#Z_BoxGWImg

MInisterstwo na razie sonduje pomysł drastycznego podniesienia opłat sądowych.

Może nie każdy wie, ale wszelkie opłaty sądowe są czystym dochodem budżetowym i sąd jako taki nic z nich nie ma. Czyli nic z tych opłat nie zostaje w kasie sądu i nie będzie wydane choćby na to godziwe wynagrodzenia dla urzędników i asystentów. Można zatem powiedzieć, że dla sądu i sędziego taka zmiana jest obojętna, bo bezpośrednio ich nie dotyczy. Ale przecież nie o to chodzi. Opłaty sądowe to delikatna kwestia. Z jednej strony odpowiedni ich poziom może przynajmniej w części hamować wnoszenie spraw błahych, z góry skazanych na przegranie i stanowić barierę przed “trudnymi” stronami, wnoszącymi po dziesiątki spraw. Ale, opłaty zbyt wysokie mogą hamować konstytucyjne prawo każdego z nas do skierowania spornej sprawy na drogę postępowania sądowego. Nie dzieje się sprawiedliwość, gdy ktoś przegrywa, bo nie stać go na urzędowe opłaty.

Nie bardzo rozumiem te nowe opłaty (za wezwanie świadka, za wydanie orzeczenia, za sporządzenie uzasadnienia). Sąd nie jest prywatną firmą. I choć ma działać sprawnie i racjonalnie (jeśli chodzi o koszty), to nie jest to sklep, gdzie kupujemy sobie usługi. Jeśli strona w postępowaniu cywilnym wnosi opłatę od pozwu, to znaczy, że w tej urzędowej stawce mieszczą się ryczałtowo wszelkie czynności jakie sąd podejmie dla rozstrzygnięcia sprawy. Jako sędzia powinienem przyklasnąć pomysłowi opłaty od sporządzenia uzasadnienia: Chcesz dostać uzasadnienie ? Zapłać ! Dla sędziego mniej pracy. Ale…nie tędy droga. Prawo do sądu, to także prawo do poznania motywów jakimi sąd się kierował np. oddalając nasze roszczenie. Żeby wyrok miał sens, strony muszą go zrozumieć. A opłata od orzeczenia ? Czyli co ? Ktoś wnosi pozew, uiszcza opłatę, a na koniec, nie dostanie wyroku, bo nie zapłaci ?

To są zmiany nieprzyjazne dla obywatela. W mojej ocenie jest to taka doraźna próba ograniczenia wpływu spraw do sądów przez podniesienie opłat. Ciekawe, że nie ma propozycji, przywrócenia pełnej odpowiedzialności finansowej oskarżyciela subsydiarnego w razie uniewinnienia No cóż…

Złośliwie powiem, że jak by prokuratura musiała płacić za wezwanie każdego świadka, to może w wielkich sprawach (kilkadziesiąt lub więcej tomów, kilkunastu oskarżonych) dokonałaby porządnej selekcji materiału dowodowego.

Skupię się jeszcze na jednym drobnym przykładzie. Dziś za kserokopie płaci się budżetowi państwa (bo nie sądowi) złotówkę za stronę. Coraz więcej osób, profesjonalnych pełnomocników szczególnie, występuje o zgodę na zrobienie zdjęć akt i nic ich to nie kosztuje. Ale, mamy osobe starsze, czy mniej sprawne, które zatrzymały się na poziomie sprzed rewolucji cyfrowej. I one też mają prawo do zaznajomienia się z aktami. A 4 zł (jak się proponuje) za stronę akt, to naprawdę dużo.

Mam uzasadnioną obawą, że jak te propozycje podwyżej wejdą w życie, niezadowolenie wielu osób skupi się na sądzie, nie na ministrze.

Tak więc za nieprzyjazną dla obywatela podwyżkę ministra zapłacą wizerunkowo sądy, sędziowie i urzędnicy.

Okiem sędziego

*Autor blogu jest sędzią w jednym ze stołecznych sądów. Publikujemy za jego zgodą.

Ocena Czytelników
[Razem: 2 Średnio: 3.5]
Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

wp-puzzle.com logo

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.