Okiem sędziego: Słowa i czyny

Dominująca narracja sprzedawana sędziom przez polityków rządzących i środowisko sędziów skupionych wokół ministra sprawiedliwości i jego podsekretarza stanu jest mniej więcej taka:

“Sądami rządziła sitwa, nikczemni prezesi i równie źli przewodniczący wydziałów. Sędziów można było dowolnie represjonować i szykanować. Sędziowie rejonowi, najciężej pracujący nie mieli wystarczającego głosu przy wyborach do KRS, a ci zdolni i doświadczeni nie mogli się przebić i awansować do sądów okręgowych”

Niektórzy z nas sędziów (na szczęście nieliczni) kupują taką opowieść, albo udają, że wierzą w to. Można ich spotkać w gmachu przy Alejach Ujazdowskich w Warszawie, w wielu gabinetach prezesowskich w sądach, a już niedługo w siedzibie KRS.

Sprytna i zręczna jest ta opowieść, ale jak każda propaganda oparta na manipulacjach i przemilczeniach jest łatwa do zdemaskowania. A więc po kolei:

W sądach, jak w każdej dziedzinie życia publicznego nie było i nie jest idealnie. Procedury trzeba poprawiać, postępowania usprawniać i eliminować patologie. Co zatem proponuje minister sprawiedliwości i jego pomocnicy:
– mieliście złych prezesów, rządzących twardą ręką ? To teraz przywieziemy wam w teczce naszych prezesów. Bedą lepsi, bo są “nasi”

– bywało tak, że minister forsował na zgromadzeniach przedstawicieli sędziów okręgu swoich kandydatów na prezesów, oczekując akceptującej uchwały ? To teraz mianujemy prezesami ludzi wedle ministerialnego widzimisię, bez pytania środowiska o zdanie.

– były zastrzeżenia do sposobu wyboru sędziów do KRS przez środowisko ? To teraz naprawimy to i sędziów wybierać będą politycy

Sędziowie ci w dyskusjach wskazują na pozytywne zmiany. Dziś np. prezes sądu nie może bez zgody sędziego przenieść go do innego wydziału w innym pionie (czyli np. z karnego do cywilnego, czy z rodzinnego do pracy). Z punktu widzenia sędziów, to korzystna zmiana, nie chciałbym po 17 latach zmieniać specjalizacji.

Ale zarazem wprowadzono zmiany dające władzę ministrowi sprawiedliwości jakiej nie miał żaden z poprzedników od czasów PRL. Do tej pory głównego rzecznika dyscyplinarnego sądów powszechnych wybierała KRS, zaś jego zastępców w sądach okręgowych i apelacyjnych kolegia tych sądów. Dziś, wszystkich mianować będzie dowolnie sam minister. Co więcej, minister będzie mógł wyznaczyć takiego super rzecznika do ścigania konkretnego wskazanego przez ministra sędziego. Urocze. Oczywiście można powiedzieć, że to dobrze, że rzecznicy dyscyplinarni wezmą się za sędziów jeżdżących po pijanemu, łapówkarzy i leni. Można. Ale po pierwsze karygodnych przypadków jazdy po alkoholu jest raptem kilkanaście w roku (i nie zamierzam bronić takich osób), zaś wyroki w sprawach korupcyjnych w sądach były incydentalne (co dla jednych będzie dowodem na nieskuteczne ściganie, a dla drugich na to, że opowieść rządzących o powszechnej korupcji ma się nijak do faktów). A co do leniwych i nieudolnych… Jakoś na podstawie obserwacji tego co się dzieje teraz mam uzasadnione obawy, że te nadzwyczajne narzędzia do ścigania sędziów będą wykorzystywane do represjonowania tych niepokornych, zabierających głos w obronie niezależności sądów i wydających niemiłe rządzącym orzeczenia, a nie do dyscyplinowania pracowitych inaczej.

Jak rozumiem, sędziowie popierający bezkrytycznie tzw. deformę wymiaru sprawiedliwości godzą się na to, że w pakiecie haseł o reformie konieczne było nazwanie nas złodziejami i łapówkarzami, zniszczenie SN i mianowanie przez partie sędziów do KRS.

Jeszcze jedno słowo o awansach. Nie było idealnie. Mam na myśli, że nie było czytelnych kryteriów, kto z sędziów dostanie szansę sprawdzenia w orzekaniu na delegacji w sądzie wyższej instancji (co w razie udanej pracy, ułatwiało awans). Ale dziś nie jest lepiej. Jest gorzej. O wszystkim i tak decyduje wiedzący wszystko najlepiej minister i jego pomocnik. Kolegia mogą sobie opiniować, a i tak minister wedle swego widzimisię da albo nie delegację do innego sądu.

I do tego na co dzień doświadczamy arogancji iście feudalnej. Ma minister ochotę zabrać do ministerstwa sędziego ? To z dnia na dzień ów sędzia idzie do ms, zostawiajac za sobą zgliszcza…Niedokończone sprawy i konieczność podziału między kolegów referatu.

Tak więc są słowa i są czyny.

Okiem sędziego

*Autor blogu jest sędzią w jednym ze stołecznych sądów. Publikujemy za jego zgodą.

Ocena Czytelników
[Razem: 1 Średnio: 4]
Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

wp-puzzle.com logo

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.