Sędziego Mgłośka list otwarty do premiera Morawieckiego

List otwarty do Prezesa Rady Ministrów Mateusza Morawieckiego,
23 stycznia 2018 r.

Szanowny Panie Premierze,

nie jestem członkiem żadnego ze stowarzyszeń sędziowskich, których aktywność w ostatnim czasie znacznie wzrosła. Nie piastuję również jakiejkolwiek funkcji w strukturze sądu, w którym pracuję. Zatem pojęcie sędziego „salonowego” jest mi z gruntu obce. Oczywiście, z samej racji wykonywanego zawodu jestem obarczony etykietką członka kasty, jak w ostatnim czasie definiują sędziów politycy rządzącej partii.

***

Zdecydowałem się zabrać głos bez niczyjej inspiracji i we własnym imieniu. Na co dzień zajmuję się rozpoznawaniem spraw na najniższym szczeblu sądownictwa powszechnego, jestem więc tzw. sędzią liniowym. Sprawy te mają zróżnicowany ciężar gatunkowy, ale podstawą ich powierzenia sądom jest nieodmiennie zaufanie, jakie obywatele pokładają w tym, że ich życiowo doniosłe problemy zostaną rozwiązane w duchu poszanowania reguł i norm zwanych systemem prawnym. Na tak pojętym zaufaniu opiera się wymierzanie sprawiedliwości we współczesnych społeczeństwach demokratycznych.

17 grudnia 2017 r. w „Washington Examiner” ukazał się artykuł Pana autorstwa pt. „Dlaczego mój rząd reformuje polskie sądownictwo”. Zawarł w nim Pan Premier m.in. tezę uzasadniającą kierunki przeprowadzanych aktualnie w naszym kraju reform w wymiarze sprawiedliwości niskim zaufaniem obywateli do sądów. Podobne tezy znalazły się w materiałach przekazanych dziennikarzom po spotkaniu z Panem w Brukseli 9 stycznia 2018 r.

Choć nie podzielam przedstawionego w obu publikacjach uzasadnienia reform sądownictwa, polemizować z nim w tym miejscu nie zamierzam. W tym samym duchu nie będę dyskutował z argumentacją tłumaczącą reformę Sądu Najwyższego wyłuszczoną we wspomnianych wyżej materiałach przekazanych dziennikarzom, która została oparta na sugestiach o komunistycznej i agenturalnej przeszłości sędziów SN. Oni sami z pewnością zrobią to lepiej ode mnie.

Niech wolno mi będzie jedynie zauważyć, że mimo rzekomo niskiego zaufania obywateli do sądów, które notabene i tak jest wyższe od obywatelskiego zaufania do parlamentu, każdego roku rzesze podmiotów gospodarczych i osób fizycznych, powierzają sądom kolejne miliony spraw. I niech ten fakt statystyczny wystarczy miast rozbudowanej argumentacji.

***

Do prób podważania przez polityków zaufania obywateli do sądów można było na przestrzeni ostatnich wielu lat przywyknąć. Niepohamowana żadnymi względami merytorycznymi krytyka trzeciej władzy postępowała. Cóż, w naszej stojącej na niezbyt wysokim poziomie kulturze prowadzenia demokratycznego dyskursu politycy zawsze w sądach widzieli konkurencję dla swego dominium.

Ale nigdy, powtarzam nigdy, w ostatnich 28 latach premier rządu polskiego nie użył przeciwko sędziom in genere argumentów o powszechnych korupcyjnych skłonnościach, przewlekaniu spraw za łapówki bądź sprzyjaniu w treści wyroków wyłącznie osobom lepiej sytuowanym.

Prowadzona przez poprzedni rząd premier Beaty Szydło medialna kampania szkalująca sądy i sędziów, oparta o nieprawdziwe zdarzenia oraz insynuacje, niewątpliwie przejdzie do historii nie tylko w naszym kraju, ale również w całej Europie. Rzecz to bowiem bez precedensu, by rząd państwa, którego konstytucja zasady demokratycznego państwa prawa oraz równoważenia się władz stawia na piedestale, za publiczne pieniądze prowadził regularne działania podważające pozycje ustrojową trzeciej władzy, traktując ją tym samym jako element wrogi.

Zakładam, że znana jest Panu Premierowi nieubłagana statystyka, bo przecież, jak mniemam, bez zapoznania się z nią takowych tez jako odpowiedzialny polityk i Prezes Rady Ministrów, by Pan nie formułował.

Otóż z powszechnie dostępnych danych przekazanych przez Prokuraturę Krajową wynika, iż w latach 2001-2016 skazano za szeroko pojęte czyny związane z przyjmowaniem korzyści majątkowych w związku ze sprawowanym urzędem dosłownie kilku sędziów. W kraju liczba orzeczników przekroczyła dziesięć tysięcy.

Jeśli natomiast zna Pan Premier przypadki przewlekania spraw za korzyści majątkowe, winien się tym bezzwłocznie zainteresować minister sprawiedliwości na najbliższym posiedzeniu rządu. Ufam, że jako prokurator generalny z jakże charakterystycznym dla niego zaangażowaniem dołoży on wszelkich starań, by te abstrakcyjne zarzuty przyjęły bardziej konkretny charakter, jeśli są ku temu podstawy faktyczne.

***

Nie potrafię odpowiedzieć na pytanie, co kieruje Panem Premierem, gdy na arenie międzynarodowej, w sposób bliski pomówieniu, regularnie uderza Pan w filar państwowości, jakim są niezawisłe sądy, oskarżając sędziów bez wyjątków (bo przecież ich Pan nie uczynił) o powszechną korupcję, upadek etyczny, przydzielanie spraw poza kolejnością, rozdawanie przywilejów sędziowskich według klucza znajomości. To już nie jest krytyka, to destrukcja.

Czy istotnie uważa Pan Premier, że tego rodzaju niepoparte konkretami insynuacje pozostają bez wpływu na bezpieczeństwo państwa? Nie ma przecież żadnej przesady w stwierdzeniu, że autorytet rozstrzygnięcia sądowego to istotny element budowania zaufania do państwa i jego struktur.

Jako osoba piastująca do niedawna wysokie stanowiska w sektorze bankowym z pewnością zdaje sobie Pan Premier sprawę z wagi i doniosłości, chociażby dla pewności obrotu gospodarczego, wydawanych przez sądy rozstrzygnięć, których wykonanie zależy również od ich autorytetu. Takimi wypowiedziami ów autorytet jest niszczony, a jego odbudowa będzie wymagała wielu lat.

***

Szanowny Panie Premierze,
jako niewątpliwy państwowiec z pewnością dostrzega Pan granice, które w walce politycznej wyznacza dbałość o stabilność państwa oraz troska o niezachwiane funkcjonowanie jego organów, i to ponad podziałami politycznymi. Sądząc po odzewie opinii międzynarodowej, wzmiankowana wyżej krytyka w duchu niszczenia wymiaru sprawiedliwości nie przyniosła oczekiwanych rezultatów.

Natomiast nie ma wątpliwości, że słowa, które padły poza granicami kraju, właśnie w Polsce będą miały najdalej idące konsekwencje. W imię czego? Doraźnej walki politycznej, w której razy rozdaje się na ślepo bez refleksji nad konsekwencjami.

Nie śmiem oczekiwać odpowiedzi na nurtujące mnie pytania: po co?, w imię czego?, czy jest jeszcze jakaś granica? Jeśli natomiast chciałby Pan Premier zapoznać się z realnymi problemami sądowego wymiaru sprawiedliwości, pozwalam sobie zaprosić Szanownego Pana do tak bliskiego jego sercu Wrocławia, do sądu, gdzie orzekam wraz z wieloma oddanymi swej pracy sędziami, którzy swe stanowiska objęli w wolnej Polsce.

* sędzia Piotr Mgłosiek

Sąd Rejonowy we Wrocławiu VII Wydział Karny

[za Gazetą Wyborczą]
Print Friendly, PDF & Email
Ocena Czytelników
[Razem: 170 Średnio: 4.2]

7 myśli na temat “Sędziego Mgłośka list otwarty do premiera Morawieckiego

  1. Bardzo mądry, wyważony i BARDZO POTRZEBNY GŁOS. Bardzo przejmujące jest na końcu odwołanie do ich również jakże ciężkiej, odpowiedzialnej i oddanej pracy dla swoich obywateli. Wzruszająca jest TROSKA o nas samych, żyjących w naszym kraju i o gospodarcze i ekonomiczne szanse w stosunku do innych krajów z którymi trzeba handlować i konkurować. BARDZO Panu Piotrowi Mgłosiek DZIĘKUJĘ, to bardzo cenne i tylko taka postawa WSZYSTKICH sędziów i przebudzenie się i zastanowienie się tych ludzi co robimy ze swoją Ojczyzną, może nas uratować przed NIEUCHRONNĄ naszą katastrofą.

    34
    1
  2. Kilka uwag do tego listu:
    1. Kastą nazwaliście się sami ustami sędziny na zjeździe sędziów. Nie napisał wówczas Pan swojego oburzenia
    2. Nie widziałem Pana wypowiedzi krytycznej gdy okradano w Sądach mieszkańców z mieszkań i wyrzucano na ulice.
    3. Nie napisał Pan sędzia żadnego listu gdy nie dokonano usunięcia skompromitowanych sędziów stanu wyjątkowego
    4. Nie napisał Pan listu otwartego gdy do samej śmierci nie osądzono zdrodniarzy stanu wyjątkowego
    To są moje uwagi do Pana listu otwartego. Myśle ze tych kilka uwag wystarczy na ten Pański godny ubolewania list otwarty. Żałuje tylko jednego ze tak długo czekano aby dokonać właśnie takich reform w „kaście” sędziowskiej

    5
    46
    1. Słowa kasta padło z ust jednej osoby. Nadużyciem jest, że wszyscy się tak czują.
      Zarzut, że autor listu nie zabierał głosu w innych sprawach jest chybiony. Co to znaczy “okradano mieszkańców w sądach” ? Od korygowania niesprawiedliwych, błędnych wyroków jest instancja odwoławcza, SN. Jest RPO i prokuratura, która ma uprawnienia w postępowaniu cywilnym. Sędzia ma orzekać w przydzielonych mu sprawach, a nie na podstawie medialnych doniesień pouczać innych jakie mają wydawać wyroki. Do odsunięcia sędziów którzy sprzeniewierzyli się zasadzie niezawisłości był stosowny tryb. Od tego nie jest pojedynczy sędzia. Ja też jako sędzia nie mam wiedzy, kto i kiedy skompromitował się w czasie gdy byłem dzieckiem. Żaden płomienny list otwarty nie ująłby lat oskarżonym o czyny dotyczące stanu wojennego i nie poprawiłby im zdrowia. W demokratycznym państwie nie można stosować metod rodem z czasów mrocznego PRL (lata 50).
      Szkoda, że tak jednostronnie Pan patrzy na to co się dzieje. Zachowanie polskiego premiera było ubolewania godne i nie powinno mieć miejscsa

      30
      3
    2. @JA
      Cóż, jesteś dokładnie takim samym durniem jak Morawiecki.
      Też potraktowałeś wszystkich sędziów jednakowo zarzucając im działania niezgodne z prawem.

      15
      3
  3. Pan sędzia albo jest bardzo cyniczny, albo żyje w szklanej bańce i nie dostrzega otaczającej go rzeczywistości.

    5
    28
  4. Jestem przekonany, że w gronie tych 10000 sędziów 99% to sędziowie godni szacunku. Autor listu jest jednym z nich. Myli się jednak w ocenie adresata, który nie jest ani politykiem ani społecznikiem. Jest karierowiczem i był nim również jako bankowiec. Inteligentny człowiek nie może pozwalać na pomiatanie sobą przez kogokolwiek i za żadną cenę. Nie znam liczby polskich “polityków “, ale można śmiało założyć, że 99% z nich nie zasługuje na minimum szacunku. Konkluzja jest prosta. Wymienione 99% przyzwoitych sędziów uratuje Polskę i Polaków.

Dodaj komentarz

wp-puzzle.com logo

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.