A. Mączyński: Sędzio, sprzedaj swoje akcje albo giń!

Nie będzie nowiną stwierdzenie, że wraz z nową ustawą o Sądzie Najwyższym sędziowie zarówno Sądu Najwyższego, jak i sądów powszechnych zostali de facto pozbawieni kolejnych praw obywatelskich, tj. prawa do posiada akcji. Nie ma co pisać o tym, że analogicznych obostrzeń nie mają posłowie, senatorowie, czy członkowie rządu, choć to oni mają bardzo często rzeczywisty wpływ nie tylko na kondycje spółek Skarbu Państwa, ale i pośrednio na kondycje wielu innych spółek prawa handlowego. O wiele ważniejsze jest to, czy sędziowski obowiązek przekazania zysków z akcji dotyczy również akcji nabytych przed dniem wejścia w życie przywołanej ustawy.

Ograniczenia ilościowe

Od dawien dawna sędziowie mają ograniczenia ilościowe w nabywaniu akcji spółek handlowych, skoro sędzia nie może posiadać w spółce prawa handlowego więcej niż 10% akcji lub udziałów przedstawiających więcej niż 10% kapitału zakładowego. Analogiczne przepisy odnoszą się także do posłów i senatorów.

Ta regulacja nigdy nie była kwestionowana przez sędziów. Ich wprowadzenie było podyktowane zapewne tym, aby sędziowie nie mieli wpływu na funkcjonowanie spółek prawa handlowego. Brak jest jakichkolwiek przykładów na to, aby sędziowie – ze względu na posiadany kapitał, akcje, czy udziały – mieli jakikolwiek wpływ na jakąkolwiek spółkę prawa handlowego.

Z tego choćby względu nie bardzo wiadomo dlaczego zostało wprowadzone kolejne obostrzenie.

Zakaz posiadania zysków

Ustawodawca postanowił, że zyski z tytułu posiadania akcji lub udziałów w spółce prawa handlowego, sędzia obowiązkowo i bez wyjątku przekazuje na wskazane przez siebie cele publiczne albo na odrębny rachunek bankowy prowadzony przez bank wskazany przez prezesa sądu do dnia 31 marca roku następującego po roku, w którym je uzyskał. Sędzia będzie mógł korzystać ze środków zgromadzonych na rachunku bankowym dopiero po przejściu w stan spoczynku.

Nie budzi wątpliwości, że jeśli sędzia nabędzie akcje np. w styczniu 2018 roku, to powinien zysk z tych akcji przekazać do 31 marca 2019 roku. Ale czy przepis ten może się odnosić do zysków z akcji, które nabył np. w roku 2015 roku? Czy taka interpretacja nie jest czasem sprzeczna z zasadą niedziałania prawa wstecz?

Warto odnotować, że wszystko wskazuje na to, że nie ma innych regulacji w tym zakresie, a zatem również przepisów przejściowych np. wprost odnoszących się do akcji nabytych wiele lat wcześniej. Brak akceptacji dla takiej wykładni może sędziego wiele kosztować, a to ze względu na skutki, jakie przewidział ustawodawca w razie niezachowania obowiązku.

Zrzeczenie się urzędu

Ustawodawca wprost postanowił, że niewykonanie obowiązku jest równoznaczne ze zrzeczeniem się pełnienia urzędu na stanowisku sędziego.

Przepis ten przewiduje niezwykle surowe konsekwencje. Co więcej, z treści przepisu wynika, że chodzi o termin zawity, tj. taki który nie może być przedłużony. Oczywiście zawsze może się pojawić kwestia ewentualnego przywrócenia terminu do wypełnienia tego obowiązku. Jednakże w literaturze przedmiotu wywołuje wątpliwości możliwość przywrócenia terminu zawitego.

Myślę, że skutek jest wręcz drakoński. Zupełnie nie rozumiem dlaczego wprowadzono tak surowe konsekwencje z powodu opóźnienia w przekazaniu własnych środków finansowych, legalnie nabytych. Przecież nic nie stało na przeszkodzie, aby np. wprowadzić odpowiedzialność dyscyplinarną za tego typu niedopatrzenie. Konsekwencją tego jest stan prawny, w którym w razie nieprzekazania zysków z akcji sędzia obowiązkowo zrzeka się pełnienia urzędu, zaś w razie dopuszczenia się zbrodni, w tym zabójstwa, będzie ponosił odpowiedzialność w ramach określonego postępowania. Czy to są właściwe proporcje?

Przekazanie zysków

Nawet samo pojęcie zysku wywołuje wątpliwości. Czy chodzi bowiem tylko o dywidendy, czy może również o zysk uzyskany ze sprzedaży akcji? Raczej ta druga sytuacja również wchodzi w rachubę. Ale wówczas znowu pojawia się wątpliwość czy przekazanie takiego zysku, na którego wysokość miało kupno akcji 10 lat wcześniej, nie będzie działaniem prawa wstecz?

Inna kwestia. Nie sposób jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, czy owe zyski nie powinny być pomniejszone np. o straty z inwestycji z lat poprzednich, co pozostawałoby w zgodzie z prawem podatkowym.

Nie wiem czy ktoś się zastanawiał np. nad tym, w jaki sposób ma nastąpić przekazanie zysków z akcji na cele publiczne albo na rachunek bankowy. Ustawa nie przewiduje w tej kwestii żadnych regulacji. W związku z tym pojawia się pytanie czy przekazując środki na cele publiczne będzie można pomniejszych podatek dochodowy? Co się stanie ze środkami zdeponowanymi na rachunku bankowym? Dlaczego rachunek ten ma wybrać prezes, co od razu stawia sędziów w fatalnej sytuacji. Muszą się zdać na warunki wskazane przez bank, czyli np. zero oprocentowania. Czy te straty zrekompensuje Skarb Państwa? Co się stanie z ewentualnymi odsetkami od zysków z akcji zdeponowanymi na rachunku? Czy będą pomniejszone o tzw. podatek Belki? Więcej, kto poniesie odpowiedzialność w razie upadłości banku, skoro o wyborze zadecydował Skarb Państwa?

A jeśli będą sędziowie, którzy posiadają akcje razem z małżonkami, które np. są posłankami, senatorami, członkami rządu, i które nie mają takiego obostrzenia, to co się stanie, gdy małżonek nie będzie chciał przekazywać akcji?

Zupełnie niezrozumiałym jest wdrażanie tych przepisów tylko dlatego, że analogiczne przepisy dotyczą sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Pomijając różnicę w skali odpowiedzialności i mocy sprawczej, nie wolno pomijać faktu, że sędziowie TK pełnią funkcję zaledwie kilka lat. Nie jest niczym nadzwyczajnym przekazać swoje akcje na rachunek bankowy na kilka lat. Sędziowie sądów powszechnych pełnią swoje funkcje nierzadko całe życie zawodowe.

Dlaczego tylko przekazanie?

Od razu nasuwa się pytanie dlaczego ustawodawca przewidział wyłącznie możliwość wyzbycia się akcji. W innych państwach przekazuje się środki do funduszy, które w swoim imieniu, choć na rachunek funkcjonariuszy publicznych, zarządzają akcjami. Dlaczego nie skorzystano z takiej możliwości?

Ocena przepisów

Brak głębszej refleksji na temat wprowadzonej regulacji. Właściwie to pojawiła się znienacka i odnosi się wyłącznie do sędziów. Budzi to zdziwienie i obawy o słuszność intencji. Oczywiście można poczynić rozważania wskazujące na to, że tego typu regulacja ma na celu wykluczenie wszelkich podejrzeń o to, że sędzia podejmując decyzje dotyczące danej spółki będzie np. działał w jej interesie, bo np. posiada akcje spółki, która jest stroną procesu.

Nie można jednak zapominać o tym, że istnieją przepisy o wyłączeniu się sędziego od udziału w sprawie, w której rozpoznaniu może mieć choćby potencjalny interes. Więcej, równie dobrze można postawić pytanie czy sędzia w ogóle powinien mieć lokaty terminowe, rachunki oszczędnościowe w banku, który np. jest stroną procesu. Może należałoby też zobowiązać sędziów, aby w trybie pilnym np. do 31 grudnia danego roku, spłacili swoje kredyty frankowe.

W mojej ocenie takie regulacje, zwłaszcza bez bliższego uzasadnienia, budzą wątpliwości natury prawnej i etycznej. Sędziowie podejmują decyzje w wielu sprawach w odniesieniu do różnych stron procesu, z którymi mają zawarte umowy takie jak np.: umowa o dostawę wody i odprowadzanie śmieci, umowa telefonii komórkowej, umowa rachunku bankowego i kredytowa, umowa o jednostki w funduszach inwestycyjnych itp. Ale co z tego miałoby wynikać?

Obawiam się, że tego typu przepisy tak naprawdę powodują, że sędziowie stają się coraz bardziej uzależnieni od jednego świadczeniodawcy, tj. od Skarbu Państwa. Czy to jest dobrze? Przecież ktoś mógłby postawić zarzut, że sędzia polskiego sądu nie powinien rozpoznawać sprawy przeciwko Skarbowi Państwa, od którego jest uzależniony finansowo i administracyjnie.

Od wielu lat pojawiają się kolejne ograniczenia, takie jak w zakresie świadczeń zdrowotnych, stanu spoczynku, dodatkowego zatrudnienia, zwolnień zdrowotnych. To wszystko odbywa się przy niezmiennym wynagrodzeniu. Zdaję sobie sprawę z tego, że w zanadrzu jest argument sprowadzający się do stwierdzenia: “jeśli ci się nie podoba, to nie musisz być sędzią”. Jednakże taki argument może postawić jedynie ten, kto stawia siebie w kontrze do sędziego, kto nie dostrzega albo nie chce dostrzec faktu, że sędzia to zawód specyficzny, który powinien mieć zagwarantowane przyzwoite wynagrodzenie i status ze względu na wiele ograniczeń. Poza tym, o ile wskazane wyżej stwierdzenie może blokować obecnych sędziów, o tyle może zniechęcić potencjalne osoby, które w przyszłości chciałyby zostać sędziami.

W ten sposób sędziowie są pozbawiani nie tyle możliwości dodatkowego zarobkowania, co oszczędzania. Kwestia ta jest niezwykle ważna, choćby z tego względu, że nie jest wcale takie pewne, że państwo zawsze będzie wypłacalne. Nie jest wcale pewne, że wynagrodzenia sędziów będą znajdowały się na właściwym poziomie, zwłaszcza że w przeszłości urealnienie stawek było już zamrożone. Nie jest też pewne, że i np. instytucja stanu spoczynku nie zostanie w przyszłości zlikwidowana. W tym kontekście, wskazane obostrzenia wywołują obawy, co do przyszłej sytuacji sędziów w Polsce.

Artur Mączyński

pozywam.pl

Print Friendly, PDF & Email
Ocena Czytelników
[Razem: 2 Średnio: 3]

Dodaj komentarz

wp-puzzle.com logo

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.