M. Sworzeń: LEXyKON jednostronny. Hasła: Marzenie. PKiN. Komitet rozbiórki. Chartres. Destrukcja. Vichy. 27:1. Kod dostępu

Chartres. Foto: Phillip Capper from Wellington. Źródło: Wikimedia Commons/Flickr

Mateusz Morawiecki wyznał, że od lat marzy o zniknięciu Pałacu Kultury i Nauki z krajobrazu Warszawy. Ledwo został premierem, a tu zaraz zawiązał się społeczny komitet rozbiórki Pałacu, podzielający wizję szefa rządu. Przypomniało mi to pewną historię sprzed ponad dwustu lat. Otóż w roku 1793 ojcowie miasta Chartres postanowili rozebrać katedrę jako znienawidzony symbol dawnych czasów. Stosowna uchwała została migiem i zgodnie podjęta, ale potem przyszło wybrać miejsce na złożenie gruzu z rozbiórki. Sprawa niby drobna, ale pomysłów było tak wiele, że radni wzięli się za łby na tyle mocno, że… świątynia ocalała i szczęśliwie stoi do dziś.

Komitet w naszej stolicy ma teraz przed sobą zadanie dalece trudniejsze niż ich kompani z rewolucyjnej Francji – katedra w Chartres miała tylko jednego lokatora w osobie Pana Boga, pięć naw i wieże wysokie na ponad sto metrów, zaś polscy społecznicy stają do walki z obiektem, gdzie mieści się z górą setka instytucji zajmujących trzy tysiące pomieszczeń, a w dodatku pałac jest dwa razy wyższy od katedry, o różnicach w ich kubaturze nawet nie wspominając. Chociaż nie znam bliżej warszawskiego światka, wedle mego oglądu skład wspomnianego komitetu sam w sobie wystarczająco gwarantuje, że Pałacowi nic się nie stanie. Wszak nawet destrukcja ma swoje odwieczne prawa…

Przed brukselskim spotkaniem z prezydentem Macronem, nasz nowy premier zapowiedział publicznie, że wytłumaczy swemu rozmówcy konieczność zmian w polskim sądownictwie poprzez odwołanie się do sytuacji powojennej Francji, kiedy musiała rozliczać się z rodzimym reżimem Vichy. Przewaga premiera M. (ukończył historię) nad prezydentem M. (dyplom z filozofii) już na wstępie wydawała się przesądzona, ale jednak nic nie wskazuje na to, że w jakikolwiek sposób przekonał swego partnera (a jest nawet wprost przeciwnie). Dlaczegoż to? Ano obaj panowie, niezależnie od młodzieńczych studiów, siedzieli potem długie lata, i to po uszy, w finansach, a tam – jak wiadomo – można zestawiać z sobą tylko i wyłącznie wartości porównywalne. I to cała filozofia całej tej historii…

Jak wiemy, premier Morawiecki, po tymże spotkaniu zakończył swą wizytę na szczycie przywódców Unii i niespodziewanie opuścił obrady, wracając do kraju. Jakie ważne sprawy były tego przyczyną, do dzisiaj nie wiadomo, Tak czy inaczej, nasz kraj dość swoiście zaprezentował się w tym roku w Brukseli – najpierw było samotne veto premier Szydło przy wybieraniu Tuska, a teraz 27 premierów musiało kontynuować obrady bez przedstawiciela Polski. Czyżby więc kombinacja cyfr 27:1 miała być naszym stałym kluczem dostępu do UE? Bynajmniej! Po ostatecznym wyjściu Anglii z Unii, gracko zmienimy ten układ na 26:1 i znowu wszystko będzie stało dla nas otworem. Stąd jednak – niestety – całkiem blisko do zamiany kodu dostępu w kod wyjścia.

*Marian Sworzeń ur. 1954, prawnik, pisarz, członek PEN Clubu – niedawno ukazała się jego nowa książka pt. „Czarna ikona – Biełomor. Kanał Białomorski. Dzieje. Ludzie. Słowa

Ocena Czytelników
[Razem: 0 Średnio: 0]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

wp-puzzle.com logo