J. Krakowian: Jeśli chcemy być wolnymi ludźmi, musimy być niewolnikami prawa

Niewątpliwie nasz system wymiaru sprawiedliwości od dawna nie ma dobrej prasy. Jako obywatele często mamy zastrzeżenia do wysokości kar i szybkości orzekania przez sądy. Mamy także zastrzeżenia do zapisów kodeksowych dotyczących wysokości przewidywanych kar za popełnienie przestępstwa. Nasze wątpliwości dotyczą wysokości kar za przestępstwa szczególnie bulwersujące a zwłaszcza przestępstwa przeciwko dzieciom. Nie podoba nam się też sam sposób odbywania kar w zakładach penitencjarnych.

W zasadzie w dyskusjach na ten temat nie zostawiamy suchej nitki na całym systemie począwszy od policji poprzez prokuraturę, sądy na więziennictwie kończąc. Przyczyn takiego naszego wyobrażenia o całym systemie wymiaru sprawiedliwości jest wiele i nie wystarczy tu proste wytłumaczenie, że jeśli chodzi np. o sprawy sądowe to zawsze 50% „klientów” sądów będzie niezadowolonych z działalności sądów (ci, którzy przegrali sprawę), a 50% (tych wygranych) będzie zadowolonych i oni sądy będą chwalić.

Niewątpliwie nasz system wymiaru sprawiedliwości powinien być zreformowany. Jednak prosta wymiana osób nic tu nie zmieni, a ręczne sterowanie doprowadzi do zwiększenia liczby zjawisk niepożądanych czy wręcz patologii. Aby sytuację naprawić bardziej potrzebne są zmiany przepisów kodeksowych oraz wprowadzenie jasnych i jednoznacznych procedur postępowania. Cyceron mówił, że jeśli chcemy być wolnymi ludźmi musimy być niewolnikami prawa. Dziś zamiast tego proponuje się nam ręczne sterowanie całym systemem przez jedną osobę czyli ministra sprawiedliwości, który chce w swoim ręku skupić całą władzę nad prokuratorami i sędziami. Gdyby tak się stało, to prosta droga do tego, żeby minister wskazał prokuratorowi komu ten ma postawić zarzuty, a sędziemu – jaki ma zapaść wyrok. To niedopuszczalne. Wykorzystując niezadowolenie społeczne z działalności wymiaru sprawiedliwości zamiast reformować kiepski system prowadzi się kampanię wymierzoną przeciwko sędziom. Wskazując przypadki złych praktyk piętnuje się całe środowisko stosując odpowiedzialność zbiorową. Czy fakt, że sędzia, który coś ukradł świadczy o tym, że wszyscy sędziowie kradną? Czy fakt, że sędzia jechał samochodem będąc pod wpływem alkoholu oznacza, że wszyscy sędziowie tak się zachowują? Zdecydowanie nie. Gdyby przyjąć takie założenie, to oznaczałoby to również, że skoro jakiś poseł bije żonę to znaczy, że wszyscy posłowie biją żony; skoro jakiś poseł czy posłanka jest pijany/a w Sejmie to znaczy, że wszyscy tam piją; skoro jeden polityk zmusza żonę do prostytucji, to znaczy, że wszyscy politycy zmuszają swoje żony do prostytucji. To przecież absurd. Nie można ani generalizować, ani stosować odpowiedzialności zbiorowej. Piętnować i karać trzeba jednostki, które takie czyny popełniają.

Co zaś do problemu unikania kary za popełniane przestępstwa przez sędziów zasłaniających się immunitetem, to problem ten dotyczy również posłów i senatorów. Chciałbym jednak wskazać na przepis zawarty w konstytucji, który zarówno w odniesieniu do parlamentarzystów jak i sędziów mówi o tym, że można zatrzymać osobę posiadającą immunitet, jeśli zostanie przyłapana na „gorącym uczynku”. Wiele rzeczy można robić dobrze już przy obowiązującym stanie prawnym, inne z pewnością trzeba poprawić czy też całkowicie zmienić, ale to prawo ma mieć decydujące znaczenie. Szukając materiałów do tego felietonu znalazłem taką oto informację: „od 2007 do maja 2012 sądy dyscyplinarne pierwszej instancji wydały wyroki w 388 sprawach wydalając z zawodu 15 sędziów, 21 przeniesiono, 8 usunięto z zajmowanych funkcji, 68 otrzymało naganę, 94 upomnienie”. A więc sędziowie wcale nie są tacy bezkarni jak się mówi. Są jednak także ludźmi, a więc i oni popełniają błędy.

By ograniczyć liczbę błędów popełnianych w sądach sędzia powinien legitymować się nieposzlakowaną opinią i doświadczeniem. Tak mówi ustawa. Ale czy sędzia mający 29 lat ma duże doświadczenie życiowe i zdążył już całkowicie pokazać wszystkie swoje cechy charakteru? Uważam, że nie. Dlatego zawód sędziego powinien być „ukoronowaniem” kariery prawniczej. Sędzia powinien zdobywać to doświadczenie poprzez wieloletnią praktyką prokuratorską, adwokacką lub też radcowską. Obecne przepisy pozwalają by sędzią został 29-cio latek po studiach i aplikacji. Oczywiście ze stosownymi egzaminami, ale to wszystko nie daje wystarczającego doświadczenia.

Narzekamy także na przewlekłość postępowań. By je skrócić należałoby wprowadzić przepisy nie pozwalające na prowadzenie przez sędziego zbyt wielu spraw w tym samym czasie. Odroczenia nie powinny przekraczać np. dwóch dni a obecność świadków podczas rozprawy powinna być sprawą stron. Świadek nie przyszedł to trudno, nie będzie jego zeznań. Dziś jeśli świadek się nie stawił, to sprawa jest odroczona. Także nie wszystkie sprawy powinny trafiać do sądów. Dziś sądy są przeładowane a propozycja prezydenta dotycząca nadzwyczajnego odwołania się do SN każdego, kto czuje się pokrzywdzony wyrokiem sądu spowoduje, że odwoła się każdy, kto sprawę przegrał. Odwoła się również skazany pedofil, a sąd będzie musiał jego skargę rozpatrzyć. Czy tego naprawdę chcemy? By odciążyć sądy od nadmiaru spraw i przyspieszyć ich pracę warto powrócić do instytucji sędziego pokoju. To rozwiązanie znane także w naszym kraju. Taki sąd rozstrzyga w sprawach pojednawczych i drobnych, zagrożonych niską karą. To także byłoby dobre miejsce do zdobywania doświadczenia przez przyszłych sędziów sądów powszechnych.

I jeszcze jedno. Ograniczenie wieku pracy sędziów do 65 roku życia. Mając 65 lat z pewnością trudno jest wykonywać pracę fizyczną, ale na pewno nie umysłową. Zwłaszcza, że mówimy o ludziach wykształconych i tak naprawdę uczących się całe życie, a doświadczenie wymagane w tym zawodzie jest w tym wieku bardzo duże. Dlaczego więc z tego doświadczenia nie korzystać? Niby dlaczego sędzia, człowiek wykształcony, z dużym doświadczeniem miałby być gorszy od np. 70-letniego posła czy senatora, często bez wykształcenia a nawet charakteru, który tylko dzięki ordynacji wyborczej i służalczości wobec lidera partyjnego tym posłem/senatorem został?

Co do tego, że wymiar sprawiedliwości w Polsce działa źle, nie mam żadnych wątpliwości. Sam się o tym mogłem przekonać i wielokrotnie to wykazywałem. Niewątpliwie należy więc go zreformować. Jednak recepta zaproponowana przez PiS nijak się ma do poprawy tej sytuacji. Co więcej, politycy tej partii zdają sobie z tego sprawę. Zamiast jednak starać się poprawić źle funkcjonujący system, cynicznie wykorzystują niezadowolenie społeczeństwa z obecnej sytuacji i pod hasłem reformy chcą jedynie przejąć kontrolę nad sądami wszystkich szczebli. Mało tego, próbują oddać całą władzę w ręce jednej osoby, która będzie im kontrolować absolutnie wszystko decydując jednocześnie o prokuraturze oraz sądach i to jednoosobowo. Takiej władzy minister sprawiedliwości nie miał nawet za PRL. Nie zdają sobie chyba sprawy z tego, że po przejęciu całkowitej kontroli nad wymiarem sprawiedliwości, wszechwładny minister po uporaniu się z opozycją weźmie się za konkurentów wewnątrz swego obozu politycznego w myśl zasady stopniowania przymiotników, według której nasi przeciwnicy dzielą się na nieprzyjaciół, wrogów i kolegów partyjnych.

Na koniec jeszcze jedna uwaga. W 2016 roku IBRiS przeprowadził ankietę prosząc ankietowanych o odpowiedź na pytanie, której instytucji publicznej ufają najmniej. I tak 56 proc. badanych zadeklarowało brak zaufania do parlamentu, 55 proc. do rządu i mediów publicznych. Sądom nie ufa tylko 35 proc. społeczeństwa. Wynik tego sondażu powinien dać do myślenia nam wszystkim.

Janusz Krakowian

*Autor jest działaczem samorządowym

Print Friendly, PDF & Email
Ocena Czytelników
[Razem: 0 Średnio: 0]

Dodaj komentarz

wp-puzzle.com logo

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.