Prokuratorzy z Lex Super Omnia o prezydenckim projekcie ustawy o Sądzie Najwyższym

Uwagi Stowarzyszenia Prokuratorów „Lex Super Omnia” do prezydenckiego projektu ustawy o Sądzie Najwyższym.

Według art. 10 Konstytucji ustrój Rzeczypospolitej Polskiej opiera się na podziale i równowadze władzy ustawodawczej, władzy wykonawczej i władzy sądowniczej. Fakt uruchomienia w ostatnim czasie mechanizmów naruszających wskazaną wyżej konstytucyjną zasadę jest już jednak niezaprzeczalny. Niesie to ze sobą określone skutki w każdej niemal dziedzinie prawa, a konsekwencje tych zdarzeń stwarzają zagrożenie dla wypracowanego po 1989 roku wizerunku Polski jako państwa demokratycznego i realizującego konstytucyjnie określone zasady trójpodziału władzy, niezawisłości i niezależności sądów oraz wymogu zgodności aktów prawa niższego rzędu z aktami prawnymi wyższego rzędu, w tym przede wszystkim z Konstytucją.

Słusznie Trybunał Konstytucyjny w wyroku z dnia 15 stycznia 2009 roku (sygn. K 45/07) wskazał, że wyrażona w art.10 Konstytucji zasada rodzi następstwa dla pozycji władzy sądowniczej w systemie podziału władzy, jak i wzajemnych relacji pomiędzy nimi. W tym przypadku nie chodzi jednak o separację władz, a o ich wzajemne równoważenie się. Trybunał Konstytucyjny w cytowanym orzeczeniu zwraca uwagę na zawartą w preambule zasadę współdziałania władz. Natomiast za istotę zasady podziału i równowagi władzy uznaje nie tyle funkcjonalny podział władzy, ile stan równoważenia się władz, celem gwarantowania poszanowania kompetencji każdej z nich i stworzenia podstaw do stabilnego działania mechanizmów demokratycznego państwa prawa.

Prezydencki projekt ustawy o Sądzie Najwyższym ma według dołączonego do niego uzasadnienia czynić zadość zaciągniętym wobec obywateli zobowiązaniom wyborczym, polegającym na zwiększeniu ochrony prawnej osób pokrzywdzonych przez system wymiaru sprawiedliwości oraz zwiększeniu roli obywateli w sprawowaniu wymiaru sprawiedliwości. Prezydent wskazuje na brak dekomunizacji po 1989 roku w Sądzie Najwyższym, co ma być powodem zaproponowanych rozwiązań kadrowych, polegających głównie na obniżeniu wieku przejścia sędziów Sądu Najwyższego w stan spoczynku. Rozwiązaniem problemu niekonsekwencji w zakresie egzekwowania przez sędziów Sądu Najwyższego odpowiedzialności za przewinienia dyscyplinarne ma być powołanie Izby Dyscyplinarnej oraz zwiększenie udziału czynnika społecznego w orzekaniu w sprawach dyscyplinarnych. Efektywność postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów i przedstawicieli innych zawodów prawniczych podnieść ma zatem ocena ich postaw i zachowań dokonywana przez osoby, które nie pochodzą z tego środowiska zawodowego.

Instytucja skargi nadzwyczajnej oraz zapewnienie udziału w orzekaniu czynnika społecznego ma stanowić bardzo ważny element kontroli społecznej w sprawach, w których mogły zostać naruszone podstawowe zasady sprawiedliwości społecznej. Wszystko to jednak, jak czytamy w uzasadnieniu, zgodnie z zakorzenioną w Konstytucji zasadą stabilności orzeczeń.

Treść proponowanych w projekcie prezydenckim zmian ma przede wszystkim podnieść wiarygodność rozstrzygnięć sądowych, która według cytowanego uzasadnienia jest wartością państwa i istotnym czynnikiem integrującym społeczeństwo w relacji zaufania do państwa.

Lektura prezydenckiego projektu ustawy o Sądzie Najwyższym oraz jego uzasadnienia, nie pozostawia wątpliwości co do tego, że jest on niezgodny nie tylko z zasadą wyrażoną w art. 10 Konstytucji, ale również nie tworzy mechanizmów, które mają realizować wszystkie wyżej wskazane założenia tej ustawy, z poprawą zaufania społecznego do wymiaru sprawiedliwości włącznie. Przyjęte rozwiązania nie tylko nie służą usprawnieniu i przyspieszeniu prowadzonych przed sądami postępowań, ale wprowadzają szereg instytucji, które doprowadzą do ich jeszcze większej przewlekłości.

Trzeba bowiem pamiętać, iż zasadniczą funkcją Sądu Najwyższego jest sprawowanie nadzoru judykacyjnego i związanego z tym zabezpieczenia prawidłowości orzekania poprzez rzetelną i ostateczną kontrolę orzeczeń sądów drugiej instancji, a także dbanie o jednolitość orzecznictwa sądów powszechnych. Analiza treści projektu wskazuje, iż w istocie rzeczy funkcje te zostały zachowane, włącznie z rozpoznawaniem kasacji, które to pojęcia zniknęło z treści normatywnej ustawy, a kompetencje w tym zakresie określono poprzez zapis o kontroli nadzwyczajnej prawomocnych orzeczeń sądowych, aby uczynić miejsce dla dość kontrowersyjnej skargi nadzwyczajnej.

Uwagi dotyczące powołania Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego

Zdecydowanie największe zastrzeżenia budzi jeden ze sztandarowych projektów wprowadzanych zmian odnoszący się do nadania szczególnego znaczenia i roli Sądu Najwyższego w postępowaniach dyscyplinarnych. Jest to o tyle istotne, gdy weźmie się pod uwagę zakres kognicji Sądu Najwyższego, który chociażby na kanwie proponowanych zmian w Prawie o prokuraturze będzie łączył się z rozpoznawaniem w pierwszej instancji tych postępowań, które wyczerpują znamiona umyślnych przestępstw ściganych z oskarżenia publicznego, a także wszystkich odwołań od decyzji pierwszoinstancyjnych. (art.145 Prawa o prokuraturze w nowym brzmieniu).

Mając na względzie liczbę prowadzonych postępowań dyscyplinarnych, która w aktualnych uwarunkowaniach stale wzrasta oraz fakt, iż kognicja Sądu Najwyższego będzie odnosić się także do spraw prowadzonych wobec sędziów oraz przedstawicieli innych zawodów prawniczych należy powziąć uzasadnioną wątpliwość, co do zwiększenia efektywności postępowań dyscyplinarnych. Projektowany akt prawny nie zawiera bowiem żadnych rozwiązań, które miałyby realizować cele ustawy określone w uzasadnieniu polegające na:

  • stworzeniu czytelniejszej struktury sądownictwa dyscyplinarnego,
  • lepszej organizacji i zwiększeniu skuteczności rozpatrywania spraw,
  • zwiększeniu przejrzystości oraz dostępności postępowania dla społeczeństwa,
  • zwiększeniu poziomu orzecznictwa oraz specjalizacji sędziów.

Już same założenia niezbyt trafnie diagnozują aktualne problemy sądownictwa dyscyplinarnego, które raczej wynikają z braku właściwie ukształtowanych procedur, aniżeli konieczności zwiększenia jawności, czy też poprawy i ujednolicenia orzecznictwa tym bardziej, które jest stosunkowo bogate i delikty dyscyplinarne wielokrotnie stawały się przedmiotem rozstrzygnięć Sądu Najwyższego. Nie wydaje się też, aby w jakikolwiek sposób krytykowane było dążenie do ukształtowania całkowitej jawności postępowań dyscyplinarnych.

Przykłady ostatnich miesięcy wskazują, iż jest to wręcz konieczne. Natomiast analiza treści przedstawionego projektu nasuwa spostrzeżenie, iż zasadniczym dążeniem projektodawcy było dążenie do skoncentrowania maksymalnego sądownictwa dyscyplinarnego i oddania go w istocie określonej grupie osób, których status w świetle przedłożonych uregulowań jest szczególny. Wydaje się, że jest to przejaw zwiększania skuteczności sądownictwa dyscyplinarnego, przy czym jest ona jako możliwość realnego wpływania na jego orzecznictwo. Temu celowi, jak się wydaje, ma służyć zbudowanie bardzo silnej pozycji Prezesa Sądu Najwyższego kierującego pracą tej izby, jak i sędziów wykonujących w niej obowiązki służbowe.

Wyodrębnienie Izby Dyscyplinarnej budzi już zatem pewne wątpliwości, aczkolwiek przy odpowiednim określeniu jej kompetencji ingerencja doświadczonych sędziów Sądu Najwyższego (która i w chwili obecnej ma miejsce w sytuacji rozpoznawania kasacji) w proces orzecznictwa dyscyplinarnego może być uznana za uzasadnioną. Tymczasem proponowane zmiany są tego rodzaju, iż w istocie, aby realizować sądownictwo dyscyplinarne w stosunku do wszystkich zawodów, będzie to wymagało zatrudnienia znacznej liczby sędziów. Nie trudno wyobrazić sobie sytuacje, w której działalność „dyscyplinarna” Sądu Najwyższego zyska prymat nad innymi i zdecydowanie ważniejszymi obszarami jego funkcjonowania.

Z przykrością należy odnotować, iż projekt utworzenia Izby Dyscyplinarnej nie został poprzedzony analizą liczby spraw rozpatrywanych w określonym okresie statystycznym w sądownictwie realizowanym w chwili obecnej przez poszczególne zawody prawnicze.

Mając na względzie przedstawione zastrzeżenia natury ustrojowej należy również przyjrzeć się kilku aspektom, które budują swego rodzaju odrębność tej izby w stosunku do pozostałych izb i Sądu Najwyższego jako instytucji. Wątpliwości budzi przede wszystkim wykreowanie bardzo silnej i niezależnej od Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego pozycji Prezesa Sądu Najwyższego kierującego pracami Izby Dyscyplinarnej. Art.19§1 projektu omawianej ustawy przewiduje bowiem, że w zakresie właściwości Izby Dyscyplinarnej, jej wewnętrznej organizacji oraz zasad wewnętrznego postępowania oraz innych uprawnień Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego określonych w ustawie, jego uprawnienia określone w art. 13§1 pkt 1, art.30§1, art. 35§5, art. 39§1 i § 3, art. 43§4 i §5 oraz art. 50 §6 i §13 ustawy, wykonuje odpowiednio Prezes Sądu Najwyższego kierujący pracą Izby Dyscyplinarnej. Regulacja ta przyznaje zatem Prezesowi Sądu Najwyższego kierującemu pracami Izby Dyscyplinarnej, jako jedynemu spośród Prezesów Sądu Najwyższego takie samodzielne uprawnienia jak: powoływanie i odwoływanie przewodniczących wydziałów, wydawanie opinii dla Prezydenta w sprawie obwieszczenie o wolnych stanowiskach sędziowskich przewidzianych do objęcia w Izbie Dyscyplinarnej, kierowanie wniosków do Ministra Sprawiedliwości o delegację sędziego z 10 letnim stażem pracy do pełnienia czynności sędziowskich, kierowanie sędziego do lekarza w trybie art. 50§6 oraz przyjmowanie od sędziego oświadczenia o wystąpieniu okoliczności określonych w art. 50§10 pkt 4 projektu ustawy. Nadto sędzia Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego ma obowiązek informowania o zamiarze podjęcia innego zatrudnienia, a co za tym idzie uzyskania zgody na powyższe właśnie Prezesa Sądu Najwyższego kierującego pracą Izby Dyscyplinarnej. Niezrozumiała zatem pozostaje sama koncepcja tak zaskakującego wzmocnienia pozycji Prezesa Sądu Najwyższego kierującego pracami Izby Dyscyplinarnej kosztem umniejszenia w tym zakresie kompetencji Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego. Próżno również szukać odpowiedzi na pytanie, jak kształt tych przepisów miałby wpływać na zwiększenie efektywności działania samej Izby Dyscyplinarnej w samym uzasadnieniu do projektu. Uregulowania art. 19§1 projektu ustawy nasuwają skojarzenie o tworzeniu w istocie rzeczy „państwa w państwie”, czy raczej ,,sądu w sądzie”, a odrębna pozycja Prezesa tej izby zdaje się to tylko potwierdzać. Zresztą wątpliwości w tej materii nie pozostawia również art. 19§2 projektu ustawy, który z kolei nakazuje, aby uprawnienia określone w art. 13§1 pkt 2,4 i 7, art. 34§2 i 53§3 zdanie drugie Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego wykonywał w porozumieniu z Prezesem Sądu Najwyższego kierującym Izbą Dyscyplinarną. Do zadań tych należy reprezentowanie Sądu Najwyższego przed Trybunałem Konstytucyjnym lub w pracach komisji sejmowych i senackich albo wyznaczanie innej osoby do takiej reprezentacji, opiniowanie wniosków o dalsze pełnienie urzędu na stanowisku sędziego Sądu Najwyższego po ukończeniu przez sędziego 65 roku życia, wykonywanie określonych w ustawie czynności związanych z wyborem ławników Sądu Najwyższego, wyrażanie zgody na przeniesienie sędziego za jego zgodą, czy decydowanie o natychmiastowym zwolnieniu zatrzymanego sędziego Sądu Najwyższego. Redakcja art. 19§1 projektu ustawy wskazuje na sytuacje, w których Prezes Sądu Najwyższego kierujący pracami Izby Dyscyplinarnej przejmuje wprost kompetencje Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego w zakresie właściwości kierowanej przez siebie Izby Dyscyplinarnej. Z kolei art. 19§2 dotyczy już działalności wszystkich izb. Zatem redakcja art. 13 określająca kompetencje Pierwszego Prezesa SN nie koreluje z art. 19 §1, gdzie Pierwszy Prezes SN traci swoje uprawnienia na rzecz Prezesa Izby Dyscyplinarnej w zakresie jej działalności, jak również art. 19§2, gdzie niezależnie od właściwości izby Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego wykonuje wymienione tam uprawnienia ,,w porozumieniu” z Prezesem Sądu Najwyższego kierującego pracą Izby Dyscyplinarnej. Projektodawca nie zawarł jednak żadnych rozwiązań, które pozwalałyby rozstrzygać ewentualne spory między Pierwszym Prezesem Sądu Najwyższego, a Prezesem Sądu Najwyższego. Nie sposób doszukać się w uzasadnieniu projektu jakiegokolwiek racjonalnego wyjaśnienia przyjętej koncepcji w tym aspekcie, które ocenić należy nie inaczej, jak osłabienie pozycji Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, celem wzmocnienia uprawnień Prezesa Sądu Najwyższego kierującego pracami Izby Dyscyplinarnej.
Przy okazji omawiania braku trafności rozwiązań przyjętych w art. 19 na uwagę zasługuje również art. 39§1 projektu ustawy, który wprowadza zmianę odnośnie kwalifikacji jakie posiadać powinien sędzia delegowany na wniosek Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego przez Ministra Sprawiedliwości do pełnienia czynności sędziowskich w Sądzie Najwyższym. Obowiązująca ustawa pozwala delegować wyłącznie sędziów sądów apelacyjnych i sądów okręgowych, w prezydenckim projekcie przyjęto, że delegowany może być sędzia posiadający co najmniej 10 letni staż na stanowisku sędziego. Powyższe nie wyklucza zatem delegowania również sędziów sądów rejonowych.

Nie znajduje uzasadnienia budowanie odrębnej i wzmocnionej pozycji Prezesa Sądu Najwyższego kierującego pracami Izby Dyscyplinarnej w kontekście treści art. 6§2 projektu ustawy. Przewiduje się bowiem wyłączną jego kompetencję do przedstawiania właściwym organom uwagi o stwierdzonych nieprawidłowościach i lukach w prawie, których usunięcie może służyć zapewnieniu sprawnego rozpoznawania spraw należących do właściwości tej izby lub ograniczaniu liczby przewinień dyscyplinarnych. Treść art. 7 projektu ustawy nie pozostawia już wątpliwości co do intencji ugruntowania pozycji Izby Dyscyplinarnej jako odrębnej i niezwykle niezależnej poprzez samodzielne uchwalanie projektu dochodów i wydatków związanych z funkcjonowaniem izby dyscyplinarnej przez Zgromadzenie Sędziów Izby Dyscyplinarnej, który to projekt Kolegium Sądu Najwyższego ma obowiązek w uchwalonym przez w/w izbę brzmieniu włączyć do projektu dochodów i wydatków Sądu Najwyższego. Natomiast w zakresie wykonywania budżetu Sadu Najwyższego związanego z funkcjonowaniem Izby Dyscyplinarnej, uprawnienia ministra właściwego do spraw finansów publicznych przysługują właśnie Prezesowi Sądu Najwyższego kierującemu pracą Izby Dyscyplinarnej. Przewiduje się również powołanie odrębnej kancelarii Prezesa Sądu Najwyższego kierującego pracą Izby Dyscyplinarnej.
Pojawia się zatem pytanie o to, które z kwestionowanych wyżej rozwiązań ma realizować ideę zwiększenia efektywności postępowań dyscyplinarnych wobec prokuratorów, sędziów i przedstawicieli innych zawodów prawniczych. Odpowiedzi na to pytanie nie ułatwia również sam projektodawca, który w uzasadnieniu do projektowych zmian ogranicza się jedynie do stwierdzenia, że wyodrębnienie oddzielnej Izby Sądu Najwyższego, dedykowanej do rozpatrywania spraw dyscyplinarnych, spowoduje zwiększenie jakości orzecznictwa dyscyplinarnego, jak również wyspecjalizowanie poszczególnych sędziów w tej dziedzinie. Uzasadniając tak szeroką samodzielność Izby Dyscyplinarnej wskazuje dalej, że jest ona konieczna do tego, aby izba ta w sposób niezakłócony mogła realizować swoje zadania, od których w dużej mierze zależy poziom zaufania obywateli do władzy sądowniczej. Takie rozwiązanie nie znajduje żadnego racjonalnego uzasadnienia, a jedynie zwiększa obawy o zbyt dużą niezależność Prezesa Sądu Najwyższego kierującego pracą Izby Dyscyplinarnej i w zasadzie organizacyjną odrębność tejże izby od samego Sądu Najwyższego. Dokonując oceny proponowanych rozwiązań nie sposób oprzeć się wrażeniu, że nazywana przez projektodawcę „autonomia” Izby Dyscyplinarnej jest w gruncie rzeczy nieuprawnionym nadaniem jej wyjątkowego statusu. Jest to rozwiązanie o tyle niebezpieczne, że tworzy zręby zupełnie niezależnej od Sądu Najwyższego instytucji sądowej.

Uwagi dotyczące Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych oraz instytucji skargi nadzwyczajnej

Nową Izbą Sądu Najwyższego według projektu Prezydenta ma być również Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, do której kompetencji należy rozpatrywanie skarg nadzwyczajnych, rozpoznawanie protestów wyborczych i protestów przeciwko ważności referendum ogólnokrajowego i referendum konstytucyjnego oraz stwierdzenia ważności wyborów i referendum, inne sprawy z zakresu prawa publicznego, w tym z zakresu ochrony konkurencji, regulacji energetyki, telekomunikacji, transportu kolejowego oraz sprawy, w których złożono odwołanie od decyzji Przewodniczącego KRRiT, odwołania od uchwał KRS oraz skargi dotyczące przewlekłości postępowania przed sądami powszechnymi i wojskowymi. Izbie tej wprawdzie nie przyznano takiej autonomii jak Izbie Dyscyplinarnej, ale niewątpliwie zakres jej kompetencji jest niezwykle szeroki, zwłaszcza w kontekście propozycji wprowadzenia nowej instytucji jaką jest skarga nadzwyczajna.
W oparciu o konstytucyjną zasadę demokratycznego państwa prawnego Trybunał Konstytucyjny przez ostatnie 20 lat swojego orzecznictwa wyprowadził szereg bardzo norm, które mają bardzo istotne znaczenie.

Niewątpliwie zasada demokratycznego państwa prawa urzeczywistnia się w takich regułach jak: zakaz działania prawa wstecz, ochrona praw nabytych, zachowanie w procesie legislacji odpowiedniego vacatio legis, czy też zasada określoności prawa, a więc takiego formułowania przepisów prawa, aby były one jasne i zrozumiałe. Przyzwoita legislacja stała się więc regułą, która ma wyrażać obowiązek formułowania przez ustawodawcę przepisów w taki sposób, aby zapoznający się z ich treścią obywatel nie miał problemu z określeniem swoich uprawnień, obowiązków i konsekwencji wynikających z ich przekroczenia lub niedopełnienia.

Abstrahując od zgłaszanych już przy dokonywanej przez środowiska prawnicze ocenie instytucji skargi nadzwyczajnej zarzutów naruszenia zasady stabilności orzeczeń, wskazać należy, że redakcja art. 86§1prezydenckiego projektu ustawy o Sądzie Najwyższym całkowicie sprzeczna jest z zasadą jasnej i zrozumiałej legislacji. Problem jest o tyle istotny, że przepis ten formułując przesłanki wniesienia skargi nadzwyczajnej opiera się na pojęciach nieostrych, pozwalających na szeroką dowolność interpretacyjną, co w przypadku wejścia w życie omawianego przepisu z całą pewnością będzie implikowało skierowanie do izby bardzo dużej liczby spraw. Przedmiotem rozpoznania przez Izbę Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego może być bowiem każde prawomocne orzeczenie kończące postępowanie w sprawie. Nie sposób stwierdzić, czy projektodawcy chodzi wyłącznie o postępowania zakończone przed sądem, czy również przed innymi organami np. prawomocne orzeczenie kończące postępowanie karne na etapie postępowania przygotowawczego tj. postanowienie o umorzeniu lub odmowie wszczęcia śledztwa lub dochodzenia. Nie trudno bowiem wyobrazić sobie sytuację, w której Prokurator Generalny zainspirowany lekturą takiego postanowienia uzna, że orzeczenie naruszyło zasady lub wolności i prawa człowieka określone w Konstytucji, a wniesienie skargi uzna za konieczne dla zapewnienia praworządności i sprawiedliwości społecznej. Problem polega na tym, że przesłanka ogólna wymieniona w art. 86§ 1 projektu ustawy daje możliwość wniesienia skargi nadzwyczajnej, jeżeli jest to konieczne dla zapewnienia praworządności i sprawiedliwości społecznej. Sformułowana w tak ogólnym stopniu podstawa pozwala na tolerowanie dowolnych ocen tego, co uprawniony do wniesienia skargi podmiot uważa za konieczne do zapewnienia praworządności i sprawiedliwości społecznej. Tak ogromny margines interpretacyjny powoduje uzasadnione obawy co do dowolności oceny wystąpienia przesłanki ogólnej. Obok konieczności zapewnienia praworządności i sprawiedliwości społecznej, projekt wymaga wystąpienia również jednej z przesłanek szczególnych, które również zostały sformułowane w sposób skrajnie niedookreślony i przy zastosowaniu pojęć na tyle nieostrych, że w zasadzie zarzut dotyczący przesłanki ogólnej również w tym przypadku znajduje swoje uzasadnienie. Orzeczenie ma bowiem naruszać zasady lub wolności i prawa człowieka i obywatela określone z Konstytucji. Ponownie projektodawca nie podaje, wskazując na zasady, prawa i wolności określone w Konstytucji czy ma na myśli te, które wymienione są wprost w rozdziale II ustawy zasadniczej, czy również te, które interpretujemy z wymienionych w całej Konstytucji praw, wolności i obowiązków. Gdyby w projekcie ustawy wskazano, że chodzi o wolności, prawa i obowiązki obywatela wymienione w Konstytucji można by pokusić się o stwierdzenie, że chodzi wyłącznie o te, które zawarto w rozdziale II ustawy zasadniczej. Jednak w art. 86§1 pkt 1 mowa jest również o ,,zasadach”, te natomiast nie są wymienione w tytule rozdziału II Konstytucji, zatem nie sposób oprzeć się wrażeniu, że projektodawcy mogło chodzić o coś więcej. Próżno szukać wskazówek interpretacyjnych w samym uzasadnieniu do projektu ustawy. Druga z możliwych przesłanek szczególnych wskazuje, że orzeczenie musi w sposób rażący naruszać prawo przez błędną jego wykładnię lub niewłaściwe zastosowanie. Nie określono według jakich kryteriów należy dokonać oceny pojęcia ,,rażącego” naruszenia prawa i w jaki sposób odróżnić go od naruszenia o charakterze zwykłym. Wprawdzie problem sformułowania ,,rażącego naruszenia prawa” nie jest pojęciem nieznanym w polskim ustawodawstwie, to jednak zwraca uwagę fakt, że zawsze pozostawia spory margines pewnej dowolności w dokonywaniu jego interpretacji. Czy taka dowolność dopuszczalna jest przy wprowadzaniu do ustawy o Sądzie Najwyższym instytucji, która w swoim założeniu ma prowadzić do wzruszania prawomocnych orzeczeń? Trzecia przesłanka dotyczy sytuacji, w której zachodzi oczywista sprzeczność istotnych ustaleń sądu z treścią zebranego w sprawie materiału dowodowego. Pojęcia ,,oczywista sprzeczność” i ,,istotne ustalenia” predestynują do postawienia takich samych zarzutów, jak w przypadku dwóch wcześniej omówionych zapisów. Warunkiem koniecznym do spełnienia jest to, że kwestionowane orzeczenie nie może być uchylone lub zmienione w trybie innych nadzwyczajnych środków zaskarżenia. Wskazać należy, że na szybkość postępowania, o której zagwarantowaniu przekonuje projektodawca, nie wpłynie treść art. 88§1 projektu ustawy albowiem o ile pozwala nowej izbie Sądu Najwyższego na uchylenie zaskarżonego orzeczenia, to jednak w kwestii rozstrzygnięcia co do istoty daje już kuszącą możliwość rezygnacji z wydania własnego orzeczenia i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania właściwemu sądowi. Taka konstrukcja przepisu pozwala na niekontrolowaną możliwość, przekazywania sprawy do ponownego rozpoznania właściwym sądom niższego rzędu, a co za tym idzie unicestwi idee, które przyświecały projektodawcy przy tworzeniu tej instytucji, a już z całą pewnością nie wpłynie na przyspieszenie postępowań i prognozowany w uzasadnieniu do projektu, wzrost zaufania obywatela do instytucji wymiaru sprawiedliwości. Kompletnie niejasna jest rola tzw. ,,rzecznika interesu społecznego”. Pomijając fakt, że wymagania co do jego kwalifikacji są bardzo wysokie, bo najlepiej aby była to osoba, która spełnia kompetencje do objęcia funkcji sędziego Sądy Najwyższego, choć nie jest to wymóg, to jednak kompetencje przyznane w postępowaniu w przedmiocie skargi nadzwyczajnej przyznano mu raczej niewielkie. Ma bowiem prawo uczestniczyć w postępowaniu, może składać oświadczenia na piśmie i wypowiadać się. Trudno umiejscowić tą postać w kanonie dotychczas znanych uczestników postępowania, jednak uwagę zwraca fakt możliwości uznaniowego w zasadzie charakteru jego powołania przez Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego lub Prezesa Sądu Najwyższego oraz brak wskazania ewentualnego trybu zgłaszania się kandydatów do pełnienia takiej roli przed Sądem Najwyższym. Wskazane obawy implikować muszą pytaniem o podstawy i źródło finansowania, jak również wysokość wynagrodzeń dla osób realizujących rolę ,,rzecznika interesu społecznego”.

Reasumując omówionym regulacjom zarzucić należy przede wszystkim tworzenie sztucznego podmiotu w postaci nowej izby Sądu Najwyższego, który w rzeczy samej posiada arbitralne uprawnienie do decydowania o tym, czy sam wyda merytoryczne rozstrzygnięcie w kwestionowanej w drodze skargi nadzwyczajnej sprawie, czy też przeniesie odpowiedzialność w tym zakresie na sąd niższego rzędu. Nadto razi sformułowanie przesłanek zarówno ogólnych, jak i szczególnych na poziomie pozostawiającym podmiotom uprawnionym do wnoszenia skargi nadzwyczajnej, potężny margines dowolności w zakresie oceny tego, czy w danej sprawie zachodzi podstawa do jej wniesienia, czy też podstaw do tego brak. Samo określenie w uzasadnieniu projektu do ustawy skargi nadzwyczajnej jako instytucji korygującej prawomocne orzeczenia, pozostawia wątpliwości co do realizacji zasad demokratycznego państwa prawa. Instytucję skargi nadzwyczajnej w kształcie prezentowanym w prezydenckim projekcie ocenić należy jako przygotowaną w sposób godzący w zasadę jasnej i przejrzystej, ale przede wszystkim uczciwej legislacji.

Czynnik społeczny w Sądzie Najwyższym

Projekt ustawy o Sądzie Najwyższym przewiduje udział ławników w rozpoznawaniu skarg nadzwyczajnych, sprawach dyscyplinarnych sędziów SN oraz spraw dyscyplinarnych przedstawicieli innych zawodów prawniczych.

W uzasadnieniu projektu do ustawy o Sądzie Najwyższym złożonym przez Prezydenta wskazano, że udział ławników w sprawach skarg nadzwyczajnych wprowadzi bardzo ważny element kontroli społecznej. Jest to istotne szczególnie w tych przypadkach, w których mogły zostać naruszone podstawowe elementy sprawiedliwości społecznej. Z kolei udział ławników w Izbie Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, ma w swoim założeniu zwiększyć przejrzystość oraz dostępność tego postępowania dla społeczeństwa. Dziwi fakt jak często w uzasadnieniu do projektu ustawy o Sądzie Najwyższym mowa jest o realizacji elementów sprawiedliwości społecznej, podczas gdy w najmniejszym stopniu projektodawca nie wskazuje co przez pojęcie to rozumie. Można pokusić się o stwierdzenie, że wiele w proponowanym projekcie zawarto pojęć niedookreślonych, nieostrych, dających duży margines interpretacyjny, ale niewątpliwie doskonale brzmiących. Tym niemniej najpoważniejsze zastrzeżenia budzi fakt, że ławników na czteroletnią kadencję powołuje wyłącznie Senat. Kandydatów z kolei zgłosić może 100 obywateli, mających czynne prawo wyborcze, stowarzyszenia i inne organizacje społeczne i zawodowe, zarejestrowane na podstawie odrębnych przepisów. Takie rozwiązanie daje wyłącznie iluzoryczne przekonanie o udziale obywateli w wyborze ławników do Sądu Najwyższego. Z jednej strony nie stawia się żadnych większych wymagań dla podmiotów zgłaszających, dając wręcz nieograniczoną możliwość do zgłaszania swoich kandydatów, z drugiej zaś ostateczną decyzję o ich powołaniu pozostawia się Senatowi, który z natury rzeczy zawsze zdominowany będzie przez określone siły polityczne. Pomijając stosunkowo niskie wymagania, jakie stawia się kandydatom na ławników w w/w izbach Sądu Najwyższego w korelacji z wagą obowiązków, które zostają na nich nałożone, trudno uwierzyć w rzeczywisty ich udział w kontroli społecznej orzeczeń. Kwalifikacje ławników mają być w założeniu projektodawcy wyrównane poprzez obligatoryjne zorganizowanie dla nich szkolenia przez Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego na temat skargi nadzwyczajnej oraz postępowania dyscyplinarnego, a jak stanowi art. 62§5 udział w tych szkoleniach jest obowiązkowy. Zapis ten należy ocenić raczej w kategoriach próby wywołania u obywateli przekonania, że ławnicy pomimo dość niskich wymagań jakie się im stawia, podołają swoim obowiązkom i będą czuwać nad korporacyjnymi zapędami czynnika zawodowego, aby nie zatracił on poczucia sprawiedliwości społecznej. Czynić to będą ławnicy, którzy powoływani są przez większość polityczną zasiadającą w senacie, co bez wątpienia może mieć wpływ na sposób podejmowania przez nich decyzji w konkretnych sprawach.

Fasadowy charakter instytucji ławnika w Izbie Dyscyplinarnej oraz Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych nijak się ma do realizacji prawa do sprawiedliwego i bezstronnego rozpatrzenia sprawy obywatela przez niezależny i niezawisły Sąd. Trudno mówić o niezależności, jeżeli ławnicy w założeniu prezydenckiego projektu zostają wybierani przez senatorów. Na krytykę zasługuje również treść art. 69§1 i 2 projektu ustawy, w którym statuuje się Radę Ławniczą Sądu Najwyższego. O ile zrozumiałe jest nałożenie na Radę obowiązku podnoszenia poziomu pracy ławników i ich reprezentowanie, o tyle kompletnie nie wiadomo na czym miałoby polegać „pobudzanie działalności wychowawczej ławników SN w społeczeństwie”. Kwestia ta pozostaje zagadkowa bowiem wątku tego nie rozwija sama ustawa, jak również próżno szukać odpowiedzi w uzasadnieniu do omawianego projektu.

Zmiany kadrowe w Sądzie Najwyższym

Uzasadnienie do prezydenckiego projektu ustawy o Sądzie Najwyższym przyjmuje, że jednym z podstawowych kierunków reformy sądownictwa musi być ingerencja w jego zasoby kadrowe. Jak już wcześniej wspomniano głównym argumentem uzasadniającym tego typu zmiany jest zdaniem projektodawcy niewystarczająca po 1989 roku dekomunizacja Sądu Najwyższego. Zgodnie z art. 36§1 projektu ustawy, sędzia Sądu Najwyższego przechodzi w stan spoczynku z dniem ukończenia 65 roku życia, chyba że nie później niż na 6 miesięcy i nie wcześniej niż na 12 miesięcy przed ukończeniem tego wieku złoży oświadczenie o woli dalszego zajmowania stanowiska i przedłoży zaświadczenie lekarskie o zdolności do pełnienia swoich obowiązków. Zgodę jednak w tej kwestii musi wyrazić Prezydent, który może aczkolwiek nie musi, zasięgać opinii Krajowej Rady Sądownictwa. Niekonstytucyjność tego zapisu jest oczywista, a znajduje to pełne odzwierciedlenie z sytuacji prawnej w jakiej znalazła się obecnie Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego. Jest oczywistym, że nie będzie miała możliwości złożeniu oświadczenia w trybie i na zasadach określonych w art. 36§1 projektu ustawy o Sądzie Najwyższym. Tym niemniej art. 183 Konstytucji stanowi wprost o 6 letniej kadencji Prezesa Sądu Najwyższego. Wydaje się zatem, że intencje projektodawcy ukierunkowane są na forsowanie koncepcji usuwania z Sądu Najwyższego sędziów najbardziej doświadczonych, przez co również dzięki swojej dużej wiedzy w pełni niezależnych.

Projekt ustawy o Sądzie Najwyższym przewiduje również szereg innych kompetencji dla samego Prezydenta jak określanie regulaminu Sądu Najwyższego, powoływanie Nadzwyczajnego Rzecznika Dyscyplinarnego, określanie sposobu wyboru, składu, struktury, trybu działania i szczegółowych zadań Rady Ławniczej. Wszystkie te uprawnienia i kompetencje stanowią – jak określono to w treści uzasadnienia do projektu -wyraz prerogatyw Prezydenta w stosunku do wymiaru sprawiedliwości.

Projekt ten ocenić należy, jako naruszający konstytucyjne zasady demokratycznego państwa prawa i z całą pewnością przyjęte w nim rozwiązania nie stanowią wyrazu współdziałania władzy wykonawczej, ustawodawczej i sądowniczej, o której mowa w preambule Konstytucji. Opiera się on na przepisach, które tworzą rozwiązania fasadowe, takie jak skarga nadzwyczajna, czy udział ławników w postępowaniach dotyczących rozpoznawania tych skarg i postępowaniach dyscyplinarnych. Razi nieuzasadniona autonomia Izby Dyscyplinarnej i prezesa kierującego jej pracami. Dziwi dążenie do wyeliminowania z zasobów kadrowych Sądu Najwyższego najbardziej doświadczonych sędziów, przy jednoczesnym uzasadnianiu powyższego brakiem dekomunizacji po 1989 roku. Projekt nie jest, wbrew temu co podnosi się z uzasadnieniu, wyjściem naprzeciw oczekiwaniom wyborców, a już z całą pewnością nie realizuje ich wprowadzając uregulowania w sposób oczywisty sprzeczne z Konstytucją.

Ocena Czytelników
[Razem: 2 Średnio: 4.5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

wp-puzzle.com logo