Jakub Tau: Cenzura represyjna, a wolność słowa w wydaniu Ziobry

5
(3)

W początku lat siedemdziesiątych XIX wieku prasa Królestwa Polskiego przyniosła informację mrożącą krew w żyłach, że w Rosji prowadzone są próby dostosowania grażdanki (nowszej wersji cyrylicy) do języka polskiego.
Chodziło o polskich chłopów, którzy już dostali jeden prezent od cara, ziemię. Niech „Kiedy ranne wstają zorze” uczą się na pamięć z modlitewników pisanych tak, że i Rosjanin mógłby to przeczytać.

Wiadomość ujęta została w postaci ciekawostki. W przeciwnym razie wydawca dostałby grzywnę, która zmusiłaby go do zamknięcia pisma.

To się nazywa cenzura represyjna. Komuna stosowała cenzurę prewencyjną: na ul. Mysiej w Warszawie cenzurowano przed drukiem wszystko, łącznie z etykietkami na butelki wina i wódki.

PiS, jak wiadomo, ściga komunę, nie będzie się zatem opierał na jej wzorcach.

Minister Zbigniew Ziobro przedstawił natomiast coś innego: jeśli media społecznościowe zamkną czyjeś konto, to mogą się liczyć z karą w wysokości do 1,8 mln euro za jeden przypadek.

Rusyfikację polskiej wsi przerwało jedyne zbrojne wystąpienie na ziemiach polskich w czasie zaborów, które nie skończyło się całkowitą klęską: rewolucja 1905 roku.

Na wolność słowa w stylu min. Z. Ziobry nie trzeba rewolucji, wystarczą wybory.

Jakub Tau

Print Friendly, PDF & Email

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 5 / 5. Vote count: 3

No votes so far! Be the first to rate this post.

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments