Andrzej Porębski: Czy faktycznie 22 października 2020 r. zdelegalizowano jedną z przesłanek przerwania ciąży?

5
(1)

Dopuszczalność aborcji to jedna z najbardziej elektryzujących polską debatę publiczną kwestii. Nie dziwi więc, że ostatnie działania ciała pod przywództwem Julii Przyłębskiej bardzo szybko wzbudziły falę komentarzy.

Zgodnie z zapadłym 22 października 2020 r. „wyrokiem” tzw. „Trybunału Konstytucyjnego” (dalej będziemy nazywać ten „wyrok” Opinią) niezgodny z Konstytucją jest przepis dopuszczający przerwanie ciąży w przypadku, gdy „badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu” (art. 4a ust. 1 pkt 2 ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży). Jeśli uzna się stanowisko prezentowane w Opinii, nielegalna staje się podstawa dla wykonywania zdecydowanej większości aborcji w Polsce – w 2019 roku spośród 1110 zarejestrowanych przypadków przerwania ciąży, 1074 miało miejsce na podstawie tej przesłanki. Podkreślę: jeśli się je uzna. Ale czy uznanie go to jedyna możliwość?

W moim przekonaniu – zdecydowanie nie. W kwietniu tego roku na łamach Konstytucyjny.pl dowodziłem, że ciało, którego Opinii przyglądamy się w tym tekście, nie ma wiele wspólnego z Trybunałem Konstytucyjnym, o którym mówi Konstytucja, a nazywanie go w ten sposób jest zwyczajnie mylące. Kiedy patrzę na komentarze Opinii dotyczące, mam wrażenie, że pogląd podobny do mojego zdaje się wyznawać wielu komentatorów polskiej debaty publicznej (np. przewodniczący największej partii Parlamentu Europejskiego wspomina o „pseudotrybunale”). Oczywiście w wielu wypowiedziach – również tych formułowanych przez osoby biegłe w prawie – pojęcie „Trybunału Konstytucyjnego” pada wprost, a wypowiadający zdają się po prostu akceptować, że jedną z przesłanek dopuszczalności aborcji zdelegalizowano.

Nie będę tutaj rozszerzać mojej argumentacji z kwietnia ani ponownie przekonywać do ostrożności językowej, nazywania rzeczy po imieniu, a tym samym nienazywania Trybunałem Konstytucyjnym ciała, które tylko próbuje się za niego podawać. Tym bardziej nie będę odnosić się w ogóle do zagadnienia moralnej dopuszczalności aborcji. Zamiast tego krótko przypomnę, z czym wiąże się uznanie mojego – i nie tylko mojego – przedstawionego w kwietniu poglądu na sprawę Trybunału Konstytucyjnego.

W moim przekonaniu w Polsce brak jest obecnie organu, który spełnia wymogi stawiane przez ustrojodawcę Trybunałowi Konstytucyjnemu. Oznacza to, że postępowanie przed Trybunałem Konstytucyjnym nie może mieć miejsca. Tym bardziej Trybunał Konstytucyjny nie może wydać orzeczenia, skoro w obecnym stanie faktycznym nie istnieje. Można się co prawda spotkać z ciałem, które nosi tę nazwę (wydało ono nawet Opinię!), ale takie nazywanie go jest po prostu mylące – tak drastycznie i na wielu poziomach różni się ono od instytucji, o której mowa w Konstytucji. Konstytucja istotnie wspomina, że orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego mają moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne (art. 190 ust. 1), ale w tym przepisie nie chodzi oczywiście o jakikolwiek organ, który uzurpuje sobie nazwę „Trybunału Konstytucyjnego”, lecz o określone, konkretne odzwierciedlenie prawnego bytu wprowadzanego w Rozdziale VIII Konstytucji. Przyjmując więc mój pogląd – zgodnie z którym Opinia to dzieło trybunało-atrapy czy pseudo-TK – nie wchodzi się w sprzeczność z postanowieniami Konstytucji. Sprzeczność zostaje wykluczona, ponieważ dzięki słusznemu zróżnicowaniu Trybunału Konstytucyjnego oraz pseudotrybunału zauważa się od razu, że Konstytucja nic na temat pseudotrybunału nie wspomina. W szczególności – Konstytucja nie nadaje „wyrokom” pseudotrybunału (w tym: Opinii) mocy powszechnie obowiązującej.

Biorąc to wszystko pod uwagę, czy osoba podzielająca mój pogląd na kwestię Trybunału Konstytucyjnego, powinna uznać, że w Polsce właśnie zdelegalizowano przesłankę aborcyjną ciężkiego upośledzenie płodu? Absolutnie nie. Jedyne stanowisko spójne ze wspomnianym poglądem zakładać będzie stwierdzenie, że Opinia wyrokiem nie jest, a co najwyżej pozwala poznać prywatne oceny Julii Przyłębskiej wraz ze wspólnikami. Tym samym, nic się w kwestii przesłanek dopuszczalności aborcji nie zmieniło. (Następstwem omawianego, niewątpliwie ortodoksyjnego, poglądu jest także to, że żadne inne „orzeczenie” pseudo-TK samo z siebie nic nie zmieniło w stanie prawnym, a ewentualne zmiany mogły tylko wynikać z niego pośrednio – np. poprzez odniesienie się do zasady ochrony zaufania obywatela do państwa i niemożności wymagania od obywatela pełnego zrozumienia kryzysu konstytucyjnego).

Nie ma co się łudzić, że obecnie rządzący zaprezentowane stanowisko podzielą. Skoro to oni z zamysłem i bardzo skutecznie zniszczyli prawdziwy Trybunał Konstytucyjny, trudno im się dziwić, że przymykają teraz oczy na rzeczywistość i wmawiają opinii publicznej, że ten organ konstytucyjny wciąż w Polsce istnieje. Dlatego też prawdopodobnie cały aparat przymusu państwowego będzie działał tak, jakby faktycznie ciężka wada płodu nie była już przesłanką przerwania ciąży. Ale to, że działania władzy odbiegać będą od litery prawa – nie pierwszy raz i niestety, nie ostatni – nie powinno sprawiać, że o prawdziwej charakterystyce rzeczywistości prawnej zapomnimy. Będzie jeszcze okazja tę pamięć wykorzystać; nigdy nie wiadomo, kiedy dysponowanie niewykrzywioną wizją przeszłości okaże się przydatne.

Andrzej Porębski

Konstytucyjny.pl

Print Friendly, PDF & Email

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 5 / 5. Vote count: 1

No votes so far! Be the first to rate this post.

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments