Marian Sworzeń. Prawo wielkich liter: ARBITER

4.7
(3)

Arbitraż to spór prowadzony przed sądem polubownym, który rozpoznaje sprawy w postępowaniu szybszym i mniej kosztownym od sądowego. W słownikach łacińskich zaraz za arbitrem jest słowo arbor (drzewo) – całkiem to udana kolejność… Lepiej bowiem nieraz schronić się pod skromnym drzewkiem niźli szukać miejsca pod obleganym dębem. U nas, pomimo niezłych regulacji prawnych co do sądów polubownych, zapowiada się tworzenie sądów pokoju. Pracować nad tym będzie – społecznie – córka prezydenta Andrzeja Dudy, realizując postulat zawarty m.in. w programie Krzysztofa Bosaka i Konfederacji. Ponieważ rezultat jest już teraz arbitralnie do przewidzenia, proponuję dać sobie z tym spokój.

Rozstrzygnięcie wyborów w USA już blisko. Zapowiada się upadek Donalda Trumpa, tak wielbionego przez polską prawicę. Nawet odsiecz chicagowskiej Polonii zda się na niewiele.

Były wojewoda, przez krótki czas poseł (i lider deputowanych chcących skrócenia przez TK kadencji RPO, Adama Bodnara) – Przemysław Czarnek, zaraz po otrzymaniu nominacji prosto z Belwederu przybył do ministerstwa edukacji po to, by zwolnić osobę odpowiedzialną za treść podręczników. To było ledwo wczoraj… A teraz przenieśmy się z jesieni roku 2020 w przeszłość, w rok 1923… W centroprawicowym rządzie Witosa (szefem MSZ został wówczas Dmowski) resort oświaty objął Stanisław Grabski. Jak zapisał w pamiętnikach, nikogo nie zwolnił, bo „zwalniać za opozycję potrafi byle dureń, a ja nim nie chcę być”. Jakieś porównania? W żadnym wypadku. Grabski mówił o oponentach, Czarnek zwolnił swojego.

I nie zawiódł mnie wicepremier Sasin… Przewidywałem, że nie przeprosi znieważonych lekarzy – to już taki szyk, taki styl… Nie spodziewałem się jednak, że przedstawi siebie jako ofiarę hejtu (jeśli tak, winien powiadomić prokuraturę). Być może nie wie, skąd to słowo. Nie od pokrzykiwania „hej tam (wy tacy owacy)”, ale od hate = nienawiść.

To jeden z najgorętszych obecnie adresów mailowych: Państwowa Inspekcja Sanitarna (popularnie Sanepid) – sam z niego niedawno korzystałem. Jakież było moje zdumienie, kiedy po @ trzeba było wpisać pis.gov.pl

Ekstremiści, nie w pojedynkę, ale całe ich kolektywy! – i to gdzie? W środku Warszawy, w Sądzie Najwyższym. Kto nie wierzy, niech przeczyta w internetowej „Rzeczpospolitej” wywiad z pierwszą prezes SN, Małgorzatą Manowską. Oto fragment: „Porozumieniu nie sprzyja jednak istnienie wewnątrz SN grup bardzo ekstremalnych, które próbują wywierać naciski na kolegów bardziej koncyliacyjnych (…).” Czyżby szykował się wniosek owych „kolegów bardziej koncyliacyjnych” o wzięcie ich w obronę przez Trybunał Konstytucyjny?

Rozliczeni zostaną nawet znani i bogaci – tak po zatrzymaniu Romana Giertycha zagrzmiał minister Marek Suski. Jak można mniemać, odtąd spokój posiądą tylko cisi i biedni. To już kolejne publiczne kazanie polityka PiS, którego młode lata upłynęły w teatralnej charakteryzatorni… Cóż, kiedy ponad te mocarne tyrady stawiam słowa innego człowieka teatru (też za młodu pracującego za kulisami) – Václava Havla, autora „Siły bezsilnych”.

Marian Sworzeń

prawnik, pisarz, członek PEN Clubu – autor książki „Czarna ikona – Biełomor. Kanał Białomorski. Dzieje. Ludzie. Słowa” i zamieszczonego w najnowszym „Przeglądzie Politycznym” (nr 162/2020) eseju „Z powodu wyrazów” poświęconego życiu i dziełu Victora Klemperera

Print Friendly, PDF & Email

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 4.7 / 5. Vote count: 3

No votes so far! Be the first to rate this post.

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments