Piotr Dominiak. Rejsy po gospodarce: Gorące styki

0
(0)

Piszę ten tekst przed rozprawą sądową w sprawie aresztu dla Leszka Czarneckiego i gdy o stanie zdrowia leżącego w szpitalu Romana Giertycha docierają sprzeczne wieści. Nie wypowiadam się w kwestiach prawnych, choć w kontekście obu tych spraw przypomina się stary wiersz Wojciecha Młynarskiego „Wydział bezprawia”.

Giertych, który był fatalnym ministrem edukacji jest świetnym adwokatem. W roli obrońcy Czarneckiego stanowi ogromne zagrożenie dla układu politycznego będącego u władzy. Przypominam, że Czarneckiego chciano kupić lub wykołować. Ujawnił złożoną mu przez ówczesnego szefa Komisji Nadzoru Finansowego Chrzanowskiego ofertę dealu. Albo ją przyjmuje i ma spokój, albo polegnie. Nie przyjął, sprawę nagłośnił, więc ma co mu obiecano.

Zarzuca mu się, że wiedział o nieuczciwych działaniach Getbacku i nie interweniował. Powiadomił, co prawda, prokuraturę, ale z dużym opóźnieniem. Getback i handel jego obligacjami to faktycznie gruba afera. Umoczonych jest w nią wielu prominentnych ludzi. Nie tylko ze świata finansów. Zjednoczona Prawica jest tu w swoim strachu przed ujawnianiem szczegółów naprawdę zjednoczona.

Styk polityki i wielkiego biznesu zawsze i wszędzie lekko cuchnie. Tak jest i w tym przypadku. A także w przypadku zatrzymanego razem z Giertychem Ryszarda Krauze. On też padł biznesowo plącząc się po korytarzach politycznych ośrodków. Chciał żyć dobrze ze wszystkimi, a to przy takich podziałach, jakie u nas istnieją nie wydaje się możliwe. Szczególnie gdy się jest bogatym i ma się ambitne plany.

Są sytuacje, gdy nawet nie trzeba być bardzo bogatym. Wystarczy być nie z tej wsi, z której akurat pochodzi wójt. To przypadek Sławomira Nowaka.

Nie jestem tak naiwny, by sądzić, że prywatny biznes można całkiem oderwać od polityki. O państwowym nie wspominam, bo on politycznym jest niejako „z definicji”. Ale działać w prywatnym sektorze też nie da się całkiem poza, czy ponad polityką. Rola państwa we współczesnych gospodarkach jest bardzo duża. Rządy są nie tylko regulatorami rynków. Pieniądze z coraz bardziej rozdętych budżetów trafiają przecież ostatecznie do prywatnych dostawców. Nie do wszystkich równo, jest więc o co walczyć.
Roman Giertych, topowy wróg będącej u władzy prawicy, co więcej jej zdrajca, pracuje jako prawnik dla wielu bogatych osób i dużych prywatnych firm. Wie bardzo dużo o kuchni politycznej i biznesowej. Za dużo.

W państwie, w którym spora część aparatu sprawiedliwości i tzw. służb jest sterowana ręcznie przez 2-3 osoby, grające (nie zawsze wspólnie) o władzę, osoby takie jak Giertych, stojące po przeciwnej stronie sceny nie mają prawa przetrwać. Faktyczny stan rzeczy, jakieś dowody winy, procedury prawne itp. nie mają w takich przypadkach żadnego znaczenia. Winą oskarżonych nie jest to, że złamali prawo. Są winni, bo stanęli po niewłaściwej stronie.

W sprawach gospodarczych bardzo łatwo manipulować opinią publiczną. Są zazwyczaj skomplikowane, trudne do zrozumienia. Nudne, ale atrakcyjne dla propagandy, bo łatwo przedstawić ich „bohaterów” jako wielkich złodziei, kanciarzy wyzyskujących prosty lud. I jakoś nie mogę wykrzesać w sobie nadziei, że jak do władzy dojdą inni to podobnych spraw nie będzie.

Piotr Dominiak

*Cotygodniowe komentarze „Rejsy po gospodarce” prof. dr. hab. Piotra Dominiaka, założyciela i pierwszego dziekana Wydziału Zarządzania i Ekonomii Politechniki Gdańskiej ukazywały się na łamach prasy gdańskiej od początku lat 90. Obecnie prof. Dominiak publikuje ja swoim profilu na FB

Print Friendly, PDF & Email

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 0 / 5. Vote count: 0

No votes so far! Be the first to rate this post.

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments