Piotr Dominiak: Głupio wyszło

3
(2)

Zajmujący wysokie stanowiska państwowe nie mogą zarabiać mało. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Splendor splendorem, przyjemność sprawowania władzy przyjemnością, ale minister, poseł itp. powinni mieć komfort pracy i podejmowania decyzji bez konieczności martwienia się o codzienny byt.

Zdaję sobie sprawę, że jeżeli owe stanowiska będą, a chcielibyśmy by tak było, obejmowali ludzie o wysokich kwalifikacjach, to musimy pamiętać, że przeważnie mają oni bardzo dobrze płatne posady, najczęściej w sektorze prywatnym. Tych zarobków rządowe i parlamentarne wynagrodzenia nie przeskoczą. Tak jest w wielu krajach. Idąc do polityki traci się dochody. Coś za coś. Nie powinno być jednak tak, żeby polityka była dla bardzo bogatych, tylko dla tych, którzy wcześniej zgromadzili majątek pozwalający im na luksus reprezentowania ludu. Trzeba znaleźć jakiś sensowny kompromis w ustalaniu stawek dla wysokich urzędników i parlamentarzystów.

Nie chodzi wyłącznie o to, by ich wynagrodzenia były tak wysokie, aby nie ulegali pokusie przyjmowania łapówek, czy robienia na boku lewych interesów. Tego typu ciągoty są w dużym stopniu niezależne od poziomu dochodów. Przykładów wokół wiele. Aresztowany kilka dni temu Steve Bannon do ubogich nie należał, a postanowił przecież uszczknąć cokolwiek z pieniędzy zebranych na „meksykański mur”. Europoseł Ryszard Czarnecki też dysponuję pokaźnym majątkiem i wysokimi dochodami, a mimo to doszedł do wniosku, że warto rąbnąć UE na parę groszy za podróże samochodem, którego nie ma. Marszałek Karczewski dorobił skromne 400 tysięcy zł na dyżurach, co przekrętem nie było, ale trudno uwierzyć, że pełnił je z poczucia misji humanitarnej i czystej pasji uprawiania zawodu. Jak widać „boki” to kwestia charakteru, a nie problemów z przetrwaniem od pierwszego do pierwszego.
Krótko mówiąc, byłem za tym, by polscy ministrowie, wysocy urzędnicy, parlamentarzyści zarabiali więcej. Teraz się waham, bo próbując to sobie załatwić, wykazali się piramidalną głupotą, której to wynagradzać dodatkowo nie należałoby.

Chcieli to zrobić dyskretnie, cichcem, w okresie gdy naród leży na plażach, łazi po górach i słabiej niż zwykle interesuje się polityką. Tak to zresztą z bolszewicką szczerością ujął wicemarszałek Ryszard Terlecki w jednym z wywiadów. Nie wiem, czy PiS nie odczytał trafnie klimatu społecznego, co mu się raczej nie zdarza. Czy uniósł się na fali entuzjazmu i arogancji po zwycięstwie w wyborach prezydenckich? A może wypuścił kolejny raz opozycję w gęste krzaki? Bo fala hejtu wylała się raczej na nią właśnie. Może dlatego, że co do intencji polityków PiS złudzeń już nie ma, a jakieś tam jednak ich resztki pozostawały co do jego przeciwników. Okazało się, to niespodzianka, że nic tak nie łączy jak wspólny materialny interesik. Do kasy stoimy w jednej kolejce.

Utopiono, pewnie na dłużej, sprawę z pewnością nie najważniejszą, ale nie bez znaczenia. Ważne stanowiska państwowe (nie mam na myśli prezydenta i premiera) pozostają atrakcyjne jedynie jako odskocznia do znalezienia sobie lepszej, dużo wyżej opłacanej, posady w prywatnym lub państwowo-prywatnym biznesie. Jak się ma w życiorysie „ministra” lub „dyrektora urzędu”, a nawet „posła”, to robota zawsze się znajdzie. Pracodawcy liczą na kontakty, znajomości, „networking”. Często warto za to płacić. Czy o to chodzi? – to już inne pytanie.

Piotr Dominiak

Felieton opublikowany został na profilu Autora na FB

*Piotr Dominiak: dr hab., profesor Politechniki Gdańskiej, w której był przez wiele lat dziekanem Wydziału Ekonomii i Zarządzania

Print Friendly, PDF & Email

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 3 / 5. Vote count: 2

No votes so far! Be the first to rate this post.

4.5 2 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments