Jerzy A. Stępień: Władza prokuratora wraca (z PRL) do sądu

2.5
(2)

Nie przekonuje mnie stanowisko prezes [Sądu Okręgowego w Warszawie] Joanny Bitner, że nie jest możliwe udostępnienie treści uzasadnienia postanowienia o tymczasowym aresztowaniu w sprawie Margot bez zgody prokuratury.

Postępowanie zapadło w sprawie, w której jawności nie wyłączono. Sąd działa tu w czasie prowadzenia postępowania przygotowawczego, ale nie jest jego organem. Pełni swoją rolę samodzielnie, a nie pod nadzorem prokuratury, i autonomicznie powinien podejmować wszystkie decyzje związane z wykonywaniem swoich funkcji. Postanowienie o zastosowaniu aresztu tymczasowego jest orzeczeniem sądu i zawsze musi być jawne (czym innym anonimizacja danych osobowych). Czym innym jest bowiem protokół posiedzenia, czy w ogóle jakiekolwiek materiały z postępowania mające znaczenie dowodowe, a czym innym orzeczenie sądu, które przecież nie ma takiego znaczenia.

Reprezentujący sąd przedstawili skrajnie pokrętną interpretację przepisów procedury karnej oraz kodeksu karnego nie służącą ani dobru publicznemu, ani dobru samego postępowania. Tego rodzaju interpretacja dowodzi, że nie wszyscy sędziowie zrozumieli sens odpowiedzialności sądu za decyzję o areszcie. W czasach PRL areszt stosował prokurator i dopiero po podpisaniu Europejskiej Konwencji na początku transformacji ta ważna decyzja została mu zabrana i przeniesiona do sądu.

Jeśli prześledzić kolejne fazy upadku pozycji władzy sądowniczej w czasach sanacji to jedną z najważniejszych i najbardziej brzemiennych w skutki było pojawienie się pod koniec lat trzydziestych przepisu dającego prokuratorowi uprawnienie do narzucania sędziemu śledczemu prowadzenia czynności dowodowych według wizji prokuratorskiej.

Po wojnie sędzia śledczy został zlikwidowany (1950 r.), ponieważ w gruncie rzeczy jego pozycja wskutek ekspansji prokuratora straciła sens. Ostatecznie to prokurator przejął funkcję niezawisłego sędziego śledczego, a ponieważ faza postępowania przygotowawczego jest najważniejsza (kto się tam będzie przejmował wyrokami sądowymi nawet uniewinniającymi, zapadającymi po kilkunastu latach) widać jasno, gdzie jest ośrodek choroby.

Przed wojną ten wirus niepraworządności wdarł się do wymiaru sprawiedliwości w drodze narzuconego odgórnie przepisu. Dziś sami sędziowie z własnej woli, bez wyraźnego przepisu, sami poddają się bez oporu dyktatowi prokuratury ogłaszając swoją wobec niej podległość. Jeśli gdzieś poszukiwać rzeczywistych reliktów PRL w sądownictwie, to właśnie mamy tego tutaj doskonały przykład.

Jerzy Adam Stępień

*Autor jest byłym prezesem Trybunału Konstytucyjnego. Tekst został opublikowany na profilu FB Autora

Print Friendly, PDF & Email

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 2.5 / 5. Vote count: 2

No votes so far! Be the first to rate this post.

3.5 2 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments